Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mateusz Sacharewicz: Jak walą w twarz, to trzeba oddać i walczyć dalej

Mateusz Sacharewicz: Jak walą w twarz, to trzeba oddać i walczyć dalej

Bez punktów i bez ani jednego seta z Rzeszowa wyjechali siatkarze Łuczniczki Bydgoszcz, którzy jednak mogą żałować straconej szansy, jaką mieli w trzeciej odsłonie spotkania z Asseco Resovią. – Wszystko wskazywało na to, że uda nam się przedłużyć ten mecz. Wszystko fajnie się układało, zaczęliśmy grać siatkówkę, której sami od siebie oczekujemy, a tu nagle przytrafił się taki siatkarski niefart – as serwisowy po siatce, błąd odbicia i od razu wróciły stare demony, w których jest po 22 i wtedy to rywal jest bardziej pewny siebie, dociska nas i to my przegrywamy te wyrównane końcówki – mówił w rozmowie ze Strefą Siatkówki środkowy bydgoszczan, Mateusz Sacharewicz.

Przestraszyliście się zwycięstwa w tym trzecim secie?



Mateusz Sacharewicz:Szczerze mówiąc, to nie wiem, co się stało. Wszystko wskazywało na to, że uda nam się przedłużyć ten mecz. Wszystko fajnie się układało, zaczęliśmy grać siatkówkę, której sami od siebie oczekujemy, a tu nagle przytrafił się taki siatkarski niefart – as serwisowy po siatce, błąd odbicia, od razu wróciły stare demony, w których jest po 22 i wtedy to rywal jest bardziej pewny siebie, dociska nas i to my przegrywamy te wyrównane końcówki. Nie wiem, jakby wyglądał ten czwarty set, na pewno by się odbył, a może i my zagralibyśmy lepiej i mądrzej. Może udałoby się doprowadzić do tie-breaka, ale w naszej sytuacji każdy set jest ważny. Ja jestem ogromnie zawiedziony, bo według mnie Resovia nie zagrała w tym meczu na takim poziomie, na którym jest w stanie grać. Była szansa, żeby coś tutaj zdobyć.

Zwłaszcza że pomimo tego, że w pierwszym secie przegrywaliście wysoko, to niewiele wam brakowało, żeby w tej partii dogonić rywala…

– To świadczy o tym, że wychodzimy na mecz może trochę przerażeni, może z takim nastawieniem, że nie każdy rywal jest do ugryzienia. Oczywiście Asseco Resovia jest zespołem lepszym od Łuczniczki Bydgoszcz. Nie jest to chyba jakaś wielka tajemnica i nie trzeba się z tym zbytnio pieścić, ale jak jest szansa, to trzeba brać garściami. Sytuacja jest dla nas bardzo ciężka, więc tym bardziej szkoda tego spotkania. Ja osobiście bardzo chętnie bym wrócił i zagrał ten mecz jeszcze raz.

Pech was wyraźnie nie opuszcza. Na ile przeszkodziła wam w grze kontuzja Bartosza Filipiaka w pierwszym secie?

– Patrząc z perspektywy sezonu, z perspektywy tego, jak wyglądał nasz kwadrat rezerwowych po kontuzji Bartka, gdzie byli tylko rozgrywający i środkowy, to myślę, że nie ma drugiej takiej drużyny w PlusLidze, która ma takie kłopoty jak my. Wszyscy wiedzą, ile Bartek znaczy dla tego zespołu. Nic nie ujmując Pawłowi Grycowi, to na przestrzeni ostatnich dwudziestu spotkań Bartek był najlepiej punktującym siatkarzem i motorem napędowym naszej drużyny. Bez niego grało nam się ciężej, choć trudno gdybać, jak ta gra wyglądałaby z nim. Zawsze jednak będzie go nam brakowało, bez względu na to, czy gramy z liderem tabeli czy z ostatnim zespołem.

Wasza sytuacja w tabeli też się mocno skomplikowała.

– Zwycięstwo BBTS-u Bielsko-Biała sprawiło, że zamieniamy się z tą drużyną miejscami w tabeli. Ja osobiście przed sezonem nie wierzyłem do końca, że tak to będzie wyglądało, że będę musiał oglądać się za siebie i patrzeć, co tam się dzieje za plecami, jakie są wyniki. Życie to weryfikuje, liga jest dla nas wybitnie ciężka, mamy wiele problemów i kontuzji, ale jak to się brzydko mówi: „jak walą w twarz, to trzeba oddać i walczyć dalej”.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved