Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Mateusz Mielnik: Będziemy walczyć, żeby skończyć sezon jak najlepiej

Mateusz Mielnik: Będziemy walczyć, żeby skończyć sezon jak najlepiej

fot. sport.moja-ostroleka.pl

Zespół z Ostrołęki powalczy o pierwsze miejsce w grupie. – W siatkówce czy generalnie w sporcie zawodowym nie ma złotych środków. Jedyną rzeczą, którą zawsze się trzymam, jest konsekwencja w treningu, w systemach gry, odpowiedzialności oraz szacunku do drugiego człowieka. Zawsze staram się pamiętać, że zawodnik to też człowiek, a nie maszyna – trenerzy i siatkarze również mają słabsze momenty. W tym sezonie zwracałem szczególnie uwagę na atmosferę w drużynie, pilnujemy tego razem, bo wiemy, że pomaga nam w trudnych momentach – powiedział trener drużyny, Mateusz Mielnik.

 



Jaki jest pana sposób na zrobienie czegoś z chaosu?

Mateusz Mielnik: – W siatkówce czy generalnie w sporcie zawodowym nie ma złotych środków. Jedyną rzeczą, którą zawsze się trzymam, jest konsekwencja w treningu, w systemach gry, odpowiedzialności oraz szacunku do drugiego człowieka. Zawsze staram się pamiętać, że zawodnik to też człowiek, a nie maszyna – trenerzy i siatkarze również mają słabsze momenty. W tym sezonie zwracałem szczególnie uwagę na atmosferę w drużynie, pilnujemy tego razem, bo wiemy, że pomaga nam w trudnych momentach.

Poukładał pan grę zespołu, który na starcie sezonu teoretycznie miał małe szanse na sukces. Co przede wszystkim okazało się technicznym kluczem do wypracowania kolektywu w drużynie? 

– Muszę przyznać, że na pierwszym treningu moje wrażenia nie były zbyt optymistyczne. Zaczynaliśmy wszystko od początku, nikt się nie znał, nikt tak naprawdę nie pracował w ten sposób, w który teraz działamy. Prócz Dominika Zalewskiego, Doriana Poinca czy Tomasza Obuchowicza nie było zawodnika z doświadczeniem pierwszoligowym. Fizycznie wyglądaliśmy fatalnie, większość graczy miała nadwagę, o technicznych umiejętnościach też mało co mogłem powiedzieć. Nie było co się jednak załamywać, fizyczna praca na siłowni i hali, konsekwencja w pracy typowo siatkarskiej oraz moja ulubiona forma, do której strasznie przykładam wagę, czyli taktyka, spowodowała, że w warunkach II-ligowych to wystarczyło. Oczywiście nie było lekko, ale też wiem, co to pokora i stąpam twardo po ziemi. Jeszcze sporo czasu i treningów – ciągle się uczę i wyciągam wnioski, żeby być lepszym trenerem i człowiekiem.

Walka o pierwsze miejsce w grupie to już sukces czy jeszcze nie?

– W środę z MOS-em Wola gramy o pierwsze miejsce po sezonie zasadniczym. Nie jest to oczywiście koniec naszych marzeń, bo jest jeszcze faza play-off, ale jest to sukces i trzeba się z niego cieszyć. Jest to ważne tym bardziej, że gramy bez dwóch podstawowych zawodników, którzy przeszli operację wycięcia wyrostka – Doriana Poinca i Pawła Zdrojewskiego. Będziemy walczyć, żeby skończyć sezon  jak najlepiej.

Jak do tego momentu dorósł pan jako trener?

– Nie odkryję Ameryki, że prócz pracy typowo warsztatowej czy to przy układaniu planu treningowego, siłowego czy z Data Volley mam już spore doświadczenie na poziomie wyższym niż druga liga. Wraz ze statystykiem Grzegorzem Czetowiczem dajemy radę. Najtrudniejsze są jednak relacje na linii zawodnik-trener czy trener-zespół. Dużo rozmawiam z drużyną, ponieważ pojawia się wiele problemów, które nie zawsze są związane z siatkówką. Czasem trzeba podjąć trudną decyzję, innym razem mocno zareagować, poklepać po plecach… To są rzeczy najtrudniejsze w naszej pracy trenerskiej, ale z drugiej strony jest ona przez to wspaniała. Bywa ona ciężka tam, gdzie nie ma stabilności i pojawia się presja, by osiągnąć wynik. Szanujmy więc siebie nawzajem. Doceniajmy polskich trenerów, bo my naprawdę nie jesteśmy gorsi od innych.

Na ile długofalowo patrzy pan na współpracę z ostrołęckim zespołem?

– Na to pytanie jest mi w tej chwili trudno odpowiedzieć. Moim zadaniem jest wycisnąć z tego zespołu ile się da – jak cytrynę. Na ten moment nikt z klubu ze mną w tej sprawie nie rozmawiał. Nie ukrywam, że moje ambicje sięgają wyżej, ale zobaczymy. Mam nadzieję, że Ostrołęka i zarząd pójdą za ciosem, organizacyjnie się coś zmieni i razem pójdziemy dalej. Powoli zbliżają się najważniejsze mecze sezonu i każdy się koncentruje na nich.

W poprzednim wywiadzie powiedział pan, że klub będzie gotowy na grę w wyższej lidze. Czy zostały już poczynione do tego jakieś kroki formalne?

– Stoję za tym murem, co powiedziałem. Ostrołęka zasługuje na pierwszą ligę, klub dostał dofinansowanie od miasta z zapewnieniem prezydenta o wsparciu, więc liczę, że są to podstawy bardzo stabilne. Razem z zespołem zrobimy wszystko, żeby wynik był jak najlepszy, a od zarządu zależy teraz, gdzie i w jakim składzie pójdziemy. Ale trzeba sobie powiedzieć jasno – piękna hala i dwa kosze piłek nie wystarczą, żeby mieć szanse rywalizacji z najlepszymi w wyższej lidze.

 

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-02-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved