Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Mateusz Masłowski: Walczyliśmy jak równy z równym

Mateusz Masłowski: Walczyliśmy jak równy z równym

fot. Klaudia Piwowarczyk

W pierwszym meczu fazy play-off Ligi Mistrzów siatkarze Asseco Resovii postawili trudne warunki mistrzom Włoch i pojedynek przegrali dopiero w tie-breaku. – Azimut Modena to drużyna z najwyższej półki, a my walczyliśmy z nią jak równy z równym. Parę niuansów zaważyło, że wygrała ekipa z Modeny – powiedział w rozmowie ze Strefą Siatkówki libero zespołu z Podkarpacia, Mateusz Masłowski.

Po takim meczu chyba jedyne, co siedzi wam w głowach, to to, że po prostu go szkoda?



Mateusz Masłowski: Szkoda. Teraz mamy żal, bo czuliśmy, że to zwycięstwo jest w naszym zasięgu. Naprawdę wielka szkoda, ale i tak możemy być zadowoleni, bo Azimut Modena to drużyna z najwyższej półki, a my walczyliśmy z nią jak równy z równym. Parę niuansów zaważyło, że wygrała ekipa z Modeny. Przez najbliższy tydzień będziemy ciężko trenować, zagramy mecz z Effectorem Kielce i do Włoch pojedziemy z podniesioną głową, żeby przejść do kolejnej rundy.

Na parkiecie pokazaliście charakter, a kibice chyba odwdzięczyli się wam na trybunach.

Chciałabym bardzo podziękować kibicom, bo chyba pierwszy raz w życiu grając na boisku w pełnym wymiarze, poczułem ten doping. To naprawdę dodaje skrzydeł, kibice byli z nami bez względu na to, czy było źle, czy dobrze i my chcieliśmy się odwdzięczyć właśnie tym charakterem i walką. Cieszymy się, że tak to wyszło.

W pierwszym i trzecim secie rozegraliście wyrównane końcówki i wytrzymaliście presję.

– Z takimi drużynami ciężko wygrywać kilkupunktową przewagą. Dla nas to jest dodatkowy smaczek, że to właśnie my, a nie zespół z Modeny zwyciężaliśmy w tych końcówkach. W tie-breaku decydowała jedna, dosłownie dwie piłki i to my moglibyśmy się cieszyć z wygranej. Taki po prostu jest sport. Trzeba wrócić do domu, zapomnieć i trenować jak najlepiej przed kolejnym meczem. Ja osobiście mam zadrę, że przegraliśmy i zrobię wszystko, żebyśmy wygrali na wyjeździe w Modenie.

Dla ciebie to jest drugi, pełny mecz w Lidze Mistrzów i to z nie byle jakim rywalem. Też poradziłeś sobie całkiem nieźle.

– Szczerze przyznam, że ekipa z Modeny zagrywała bardzo mocno, to były wręcz atomowe zagrywki. Wykonaliśmy jednak plan w przyjęciu. Asy serwisowe były oczywiście wkalkulowane, bo wszystkiego po prostu nie da się przyjąć. Tak naprawdę to są indywidualności, które robią różnicę. Po drugiej stronie siatki stali najlepsi zagrywający na świecie i nie był to jeden czy dwóch siatkarzy. W pewnym momencie było ich sześciu i było ciężko. Przyjęcie na pewno było dla nas na plus i jesteśmy z siebie dumni, ale z pewnością nie popadamy w zachwyt, bo mogliśmy spisać się jeszcze lepiej. Cieszymy się jednak, że udało nam się utrzymać odbiór zagrywki na dobrym poziomie.

Wasza gra w meczu z Azimutem Modena to jest już ten poziom, który chcecie pokazać w najważniejszych meczach tego sezonu?

– Chcielibyśmy grać jeszcze lepiej, ale moim zdaniem to już był dobry poziom. Nie da się walczyć z mistrzami Włoch, przegrywając w tie-breaku i grać słabo. To naprawdę był mecz na bardzo wysokim poziomie i oby tylko tak dalej.

Na chwilę jednak będziecie musieli zapomnieć o Azimucie Modena. Trudno będzie się przestawić na, z całym szacunkiem, rywala trochę z innej półki, czyli Effectora Kielce?

– Takie są uroki gry w Lidze Mistrzów i PlusLidze. Może nie sportowo, ale mentalnie ten mecz z zespołem z Kielc może być dla nas o wiele cięższy. Jesteśmy jednak profesjonalistami i na każdy mecz wychodzimy w 100% skoncentrowani, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że nie możemy sobie teraz pozwolić na stratę punktów.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-03-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved