Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Marlena Pleśnierowicz: Trzeba sięgnąć dna, żeby się odbić

Marlena Pleśnierowicz: Trzeba sięgnąć dna, żeby się odbić

fot. lsk.plps.pl

– Trzeba sięgnąć dna, żeby się odbić i myślę, że to jest taki moment. Dobrze, że następny mecz mamy już w środę, bo szybko możemy się zrehabilitować. Musimy zostawić już ten Wrocław za sobą, zapomnieć o nim, by dobrze zagrać w Łodzi. Chcemy się podnieść i wierzę, że nam się to uda. Nie możemy się tylko załamać – powiedziała po porażce z Impelem rozgrywająca BKS-u Profi Credit Bielsko-Biała, Marlena Pleśnierowicz.

Wyjazdu do Wrocławia miło nie będą wspominały siatkarki BKS-u Profi Credit Bielsko-Biała, bowiem przegrały z miejscowym Impelem 0:3. Był to już kolejny mecz w trwającym sezonie, w którym bielszczanki spisały się poniżej swoich możliwości. Według ich szkoleniowca przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka, a jedną z nich są liczne błędy. – Głównym powodem, przez który nasza gra faluje, jest to, że popełniamy zbyt wiele prostych i łatwych błędów podczas gry, a przy tak wielu błędach nie da się być na wysokim poziomie. Wiele błędów to wynik braku koncentracji, skupienia i umiejętności przełożenia tego, co ćwiczymy podczas treningów, do sytuacji w grze. Musimy również zrozumieć, że kiedy napotykamy na trudności w grze, musimy z tym walczyć, pokazywać charakter, bo to właśnie czyni cię świetnym sportowcem – aby się nie poddawać i nie bać, jak tylko poczujesz się niekomfortowo – powiedział Tore Aleksandersen, który zwrócił również uwagę na to, że jak na razie jego podopieczne nie radzą sobie z presją związaną z osiąganiem korzystnych wyników. – W tym sezonie wiele razy zawiedliśmy, prowadząc 2:0 i 2:1 i przegrywając 2:3, a także teraz w tym meczu przeciwko Impelowi! Tylko dlatego, że nie wykazujemy odpowiedniej uwagi i jakości oraz oddajemy inicjatywę, gdy tylko przeciwnik nas trochę przyciska. Dodatkowo jeśli chcesz być świetnym sportowcem, musisz uwielbiać presję, ponieważ występowanie na najwyższym poziomie oznacza, że presja zawsze będzie ci towarzyszyć, dlatego musisz chcieć walczyć mocniej niż wszyscy przeciwnicy. W tej chwili nie jesteśmy wystarczająco dobrzy w żadnym z tych elementów i to zamierzamy zmienić w ciągu najbliższych tygodni – dodał szkoleniowiec bialskiego zespołu.



BKS miał po kilku chudszych latach wrócić do ligowej czołówki, tymczasem tylko w pojedynczych meczach pokazał się naprawdę z dobrej strony. Co więcej, jeśli nie przełamie się w najbliższych spotkaniach, to może nawet wypaść z czołowej ósemki, bo strata dziewiątej Proximy wcale nie jest wielka. – Zdajemy sobie sprawę, że nie wygląda to wszystko tak, jak powinno. Nie możemy mówić, że to wypadek przy pracy, bo takich przykrych porażek mamy w tym sezonie już kilka. Po tym meczu we Wrocławiu każdy z nas powinien spojrzeć w lustro i zastanowić się nad tym, czy zrobił wszystko, by ten mecz wyglądał inaczej. Mamy dużo rzeczy do poprawienia. Jako sztab szkoleniowy mamy teraz sporo materiałów do analizy i przemyśleń. Wydaje mi się, że jako zespół musimy znaleźć taką radość, która była wcześniej, jak choćby w spotkaniu z Budowlanymi. Nie poddajemy się jednak i walczymy do końca. Przed nami jeszcze sporo spotkań i wierzę, że jesteśmy w stanie dać w nich naszym kibicom jeszcze sporo radości – dodał członek sztabu szkoleniowego BKS-u, Bartłomiej Piekarczyk.

Zdaniem Katarzyny Koniecznej problem zespołu z Bielska-Białej tkwi w psychice, to ona paraliżuje siatkarki BKS-u i sprawia, że nie potrafią dyspozycji z treningów przełożyć na mecze. – To nie jest problem siatkarski, braku formy, ambicji czy umiejętności. Nie mamy też problemów wewnątrz zespołu. Świetnie się dogadujemy i rozumiemy. Wydaje mi się więc, że to problem psychiczny, z którym jako zespół nie potrafimy sobie poradzić. Do momentu rozpoczęcia meczu wszystko jest w jak najlepszym porządku. Nagle jednak wydarza się coś, co nas blokuje, co powoduje, że przestajemy grać. Wówczas nie ryzykujemy, boimy się robić błędy, przez co paradoksalnie robimy tych błędów więcej. Inne zespoły, jak choćby Impel, grają na luzie, cieszą się grą, a my się stresujemy. Wszyscy chcielibyśmy wiedzieć, przez co tak się dzieje. To w zasadzie pojawia się od początku sezonu, ale we Wrocławiu stresowało nas już wszystko. Musimy to szybko zmienić, bo wciąż mamy szanse na dobre wyniki zarówno w Pucharze Polski, jak i lidze – oceniła atakująca ekipy z Beskidów.

W podobnym tonie wypowiedziała się Izabela Lemańczyk, według której bielszczanki są w dobrej formie fizycznej, umiejętności im też nie brakuje, a problem tkwi w głowach zawodniczek, które muszą nauczyć się wygrywać mecze, w których stawiane są w roli faworyta. – Po meczu same odniosłyśmy wrażenie, że na ten mecz w ogóle nie wyszłyśmy. Za to spotkanie naszym kibicom należą się przeprosiny, bo zagrałyśmy źle. Wiemy, że oczekiwania wobec nas są duże. Nie przeszkadza to nam, bo same wysoko stawiamy sobie poprzeczkę, same chcemy wygrywać i zdobywać medale. Powinno nas to więc napędzać, a nas nie wiadomo czemu blokuje. Nie wiemy, jak tę blokadę z siebie zrzucić, ale musimy to zrobić, bo przed nami jeszcze sporo ważnych spotkań. Nasza forma nie jest stabilna. Fizycznie nie ma problemu. Czujemy się silne i szybkie. Jeśli chodzi o umiejętności siatkarskie, też nam ich nie brakuje, o czym świadczą niektóre nasze rezultaty. Nie ma też problemów taktycznych, bo to, o czym mówimy na odprawach, ma potwierdzenie także w meczu. Problem jest więc natury psychicznej i musimy coś zmienić, żeby ta sytuacja się poprawiła. Każda z nas osobno i wszystkie razem musimy nauczyć się wygrywać takie mecze – zaznaczyła libero bialskiej drużyny.

Nie ulega wątpliwości, że porażka BKS-u we Wrocławiu jest dużą niespodzianką. Po niej spadł on na siódme miejsce w Lidze Siatkówki Kobiet, ale tego niepowodzenia bielszczanki nie mogą zbyt długo rozpamiętywać, bowiem już w środę czeka je mecz w Łodzi w ramach Pucharu Polski. Wygrana będzie najlepszym sposobem na rehabilitację po wpadce w starciu z Impelem. – We Wrocławiu zagrałyśmy fatalnie. Każda z nas to wie. Chyba każda z nas miała też problem, żeby po tym meczu normalnie zasnąć. Ciągle o nim myślimy i chodzimy przygnębione. Cały czas sobie powtarzam, że trzeba sięgnąć dna, żeby się odbić i myślę, że to jest taki moment. Dobrze, że następny mecz mamy już w środę, bo szybko możemy się zrehabilitować. Musimy zostawić już ten Wrocław za sobą, zapomnieć o nim, by dobrze zagrać w Łodzi. Chcemy się podnieść i wierzę, że nam się to uda. Nie możemy się tylko załamać i wtedy będziemy w stanie pokazać, że potrafimy grać – zakończyła Marlena Pleśnierowicz.

siatkowka.bks.bielsko.pl / inf. własna

źródło: bks.bielsko.pl, inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved