Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marko Ivović: W 100% każdy z nas chce tego medalu

Marko Ivović: W 100% każdy z nas chce tego medalu

fot. Katarzyna Antczak

W pierwszym meczu o brązowy medal tegorocznych rozgrywek Asseco Resovia musiała uznać wyższość Jastrzębskiego Węgla. Rzeszowianie walczyli nie tylko z rywalem, ale także z brakiem zdrowego libero i od trzeciej partii spotkania grali bez zawodnika na tej pozycji. – Teraz nic nie da się zmienić. Pozostało nam zagrać w sześciu, jak w 1998 roku i zobaczymy, jak będzie. Wszyscy tak grali 20 lat temu, a my gramy to samo teraz – skomentował w rozmowie ze Strefą Siatkówki przyjmujący rzeszowian, Marko Ivović.

Walczyliście, robiliście, co mogliście, ale…



Marko Ivović: Trochę zabrakło. Tak naprawdę wszystkiego nam brakowało.

Libero chyba przede wszystkim?

Ciężko tak grać. Graliśmy bez libero, nie mogliśmy zmienić zawodnika na tej pozycji. Nie wiemy jeszcze, co będzie, ale w perspektywie następnego meczu nie wygląda to fajnie. Musimy walczyć – to wszystko, co mamy i co nam zostało. Mieliśmy już w tym sezonie trudne momenty. Potem przez miesiąc byliśmy w bardzo dobrej formie, a następnie wszystko poszło nie tak. Sytuacja jest, jaka jest. Powtarzam – musimy walczyć, bo to jeszcze nie koniec. Wszystko jest jeszcze możliwe, tylko moim zdaniem musimy mieć więcej wiary w siebie, żeby móc wykorzystać każdą sytuację. W tym meczu mieliśmy okazję w drugim secie, które powinniśmy wykorzystać. Podobnie w czwartym. Teraz to już przeszłość, musimy o tym zapomnieć, wrócić do domu i koncentrować się na kolejnym spotkaniu.

Ten pierwszy półfinałowy mecz w Łodzi nie podciął wam trochę skrzydeł? Bo wygląda na to, że ta pewność siebie, którą wypracowaliście wcześniej, trochę wam uciekła.

Chyba tak. W tym pierwszym secie w Atlas Arenie do momentu, kiedy w polu zagrywki pojawił się Srećko Lisinac, wszystko wyglądało dobrze. Potem wszystko się skończyło. Wszystko, co graliśmy, przestało działać. Stanął cały zespół. Skra chyba nie lubi grać w Łodzi, ale po tym meczu nie można już tak powiedzieć. Pozostało nam tylko skupić się, zagrać lepiej. Każdy z nas musi zacząć wykorzystywać sytuację i wszystko powinno zaskoczyć.

Może jednak faktycznie Jastrzębski Węgiel wam „nie leży” w tym sezonie?

Może być i tak, ale to jest siatkówka, a w niej wszystko jest możliwe. Skoro oni wygrali w tym meczu, to my możemy zrobić to samo. To jest sport, a my musimy znów walczyć i dać z siebie wszystko. To jedyne, co nam w tym momencie zostało. Nie mamy wyboru.

Znowu wracacie na Podpromie, żeby walczyć o odrobienie strat z pierwszego meczu. Pomimo porażki w półfinale ze Skrą pokazaliście, że tego odrabiania strat na własnym terenie się nie boicie.

Nie wiem, czy w tym systemie można to traktować jako przewagę. My po sezonie zasadniczym mieliśmy drugie miejsce, Jastrzębski Węgiel był czwarty. Pierwszy mecz grasz jednak na wyjeździe, a to moim zdaniem nie premiuje zespołu sklasyfikowanego wyżej. Jeśli zwyciężysz w pierwszym spotkaniu, to normalne, że potem masz więcej pewności siebie. Dlatego chyba lepiej najpierw grać na swoim terenie, taki jednak jest system. To nawet nie jest rywalizacja do dwóch wygranych meczów, gramy tak naprawdę chyba na punkty, bo Jastrzębski Węgiel w tym momencie nie musi już nawet zwyciężyć w tym kolejnym pojedynku. Ten sezon jest, jaki jest. Wszystkich obowiązują te same reguły, kto wygra, ten jest szczęśliwy. (śmiech)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-04-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved