Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > Mariusz Wlazły: Żałujemy, że nie wykorzystaliśmy szansy

Mariusz Wlazły: Żałujemy, że nie wykorzystaliśmy szansy

fot. Katarzyna Antczak

Siatkarze PGE Skry Bełchatów przegrali w półfinale Klubowych Mistrzostw Świata z włoskim Cucine Lube Civitanova 0:3 i w niedzielę zagrają o brązowe medale tej imprezy. Polski zespół nie mógł poradzić sobie z utrzymaniem jakości zagrywki, a dyspozycja obu ekip dość mocno falowała na przestrzeni całego meczu. – Żałujemy, że nie wykorzystaliśmy szansy i straciliśmy dużo punktów przez nasze błędy. W każdym z setów zdobyliśmy 23 punkty, trudno jest nadrobić pięciopunktową stratę w starciu z taką drużyną jak Lube. Mieliśmy kilka punktów przewagi w pierwszej partii, ale już w kolejnych odsłonach to nie my prowadziliśmy wynik – mówił po spotkaniu Mariusz Wlazły, atakujący PGE Skry Bełchatów.

Siatkarze z Bełchatowa nie wykorzystali ogromnej szansy na awans do finału Klubowych Mistrzostw Świata. W pierwszym secie Skra utrzymywała jedno-, dwupunktowe prowadzenie, ale w samej końcówce załamała się gra w przyjęciu polskiego zespołu. Trzeci set to pogoń za wynikiem, zakończona jednak niepowodzeniem. – Myślę, że w każdym secie walczyliśmy, nie można nam tego odmówić. Drużyna z Maceraty też miała swoje lepsze i gorsze momenty. Cieszy to, że się nie poddaliśmy. Goniliśmy wynik w trzecim secie i nawet nam się to udało. Końcówki niestety nam nie wyszły i jesteśmy bardzo źli z tego powodu – powiedział rozgrywający PGE Skry, Grzegorz Łomacz. Wiele kontrowersji wzbudziła czerwona kartka, którą przy wyniku 22:22 otrzymał Srećko Lisinac. Nie można zwalać wszystkiego na tę kartkę, ale na pewno ta sytuacja nam nie pomogła. Uważam, że w takim momencie nie powinna decydować o wyniku. Musimy zresetować głowy i myśleć już tylko o meczu o brązowy medal – zakończył Łomacz.



Na pomeczowej konferencji trener Włochów przyznał, że nie było to idealne spotkanie w wykonaniu jego podopiecznych. – Myślę, że w tym meczu moja drużyna nie zagrała najlepszej siatkówki. Wydaje mi się jednak, że jest to normalne, gdy gra się tak ważny mecz w tak wymagającym turnieju. Kluczem do zwycięstwa było, aby się nie poddać, szczególnie w pierwszym secie zachowaliśmy spokój mimo trudnej sytuacji. W finale musimy zagrać lepiej. Zapomnieć o naszych problemach zdrowotnych i dać z siebie 100%. Jeśli zachowamy mentalność zwycięzców, możemy pomyśleć o walce z Zenitem Kazań – powiedział Giampaolo Medei, szkoleniowiec Lube Civitanova.

O przyczynach porażki wypowiadał się także Roberto Piazza. Lube zagrało to, czego się spodziewaliśmy. Włosi chcieli zrobić ten jeden krok do finału i zagrali z sercem. Pierwszy set był w naszych rękach, ale w końcówce zaczęliśmy chyba myśleć, że mamy coś do stracenia. Kiedy dopuszcza się do siebie takie myśli, przegrywa się mecze. To był dla mnie kluczowy moment tego pojedynku. W drugim secie przebudziliśmy się, dopiero mając pięć punktów straty, z kolei myśląc, że nie mamy nic do stracenia. Źle rozpoczynaliśmy kolejne partie, a mimo to każdego z setów przegrywaliśmy 23:25 – mówił trener Skry Bełchatów, zwracając uwagę na najważniejsze momenty spotkania. – Żałujemy, że nie wykorzystaliśmy szansy i straciliśmy dużo punktów przez nasze błędy. W każdym z setów zdobyliśmy 23 punkty, trudno jest nadrobić pięciopunktową stratę w starciu z taką drużyną jak Lube. Mieliśmy kilka punktów przewagi w pierwszej partii, ale już w kolejnych odsłonach to nie my prowadziliśmy wynik. Mamy lekcję do odrobienia, musimy wyciągnąć z tego meczu wszystko, co pozytywne – stwierdził Mariusz Wlazły, kapitan Skry Bełchatów.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved