Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > Marek Zacharek: Jestem zmuszony podejmować wybory

Marek Zacharek: Jestem zmuszony podejmować wybory

Siatkarki WTS-u Włocławek w pierwszej rundzie play-off z łatwością rozprawiły się z zespołem Truso Elbląg i myślami mogą być już przy meczu w Kościanie. Celem włocławianek jest awans do I ligi, choć ich trener stara się nie wybiegać tak daleko w przyszłość. – Cały czas mówi się, że my gramy o awans do I ligi. To nie do końca jest tak, my mierzymy w mistrzostwo II ligi. Różnica jest może niewielka, to jest taki niuans, ale chciałbym, aby tak to było odbierane. Dopiero mistrzostwo II ligi powoduje niejako awans na zaplecze ekstraklasy, który jest nagrodą – powiedział trener włocławianek, Marek Zacharek.

Trzeba to otwarcie powiedzieć, że pod każdym względem jakościowo prowadzony przez pana zespół przewyższa rywalki z Elbląga o głowę. W drugim secie jednak koncentracja pana podopiecznych zmalała na tyle, że walczyłyście na przewagi. Odbiera to pan jako przestrogę?



Marek Zacharek:Rzeczywiście ta koncentracja spadła w zastraszającym tempie. Bardzo wyraźna przewaga w pierwszym secie, zarówno fizyczna, jak i wynikająca czysto z siatkarskich umiejętności, spowodowała, że w kolejnej partii dziewczyny się rozluźniły. Popełniliśmy aż 16 błędów własnych i dlatego później męczyliśmy się, grając na przewagi. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i potem w trzecim secie odrobinę zbliżyliśmy się do tego, co można nazwać naszą siatkówką.

W kolejnej rundzie play-off zmierzycie się z zawodniczkami z Kościana. Czy na podstawie waszych dotychczasowych starć z tym przeciwnikiem można założyć, że tutaj takie momenty słabości mogą kosztować dużo drożej?

– Na pewno tak. Drużyna z Kościana jest bardziej doświadczona. Trener Cichocki dysponuje zawodniczkami, które obyły się już na parkietach zarówno pierwszej, jak i drugiej ligi. Z pewnością będzie to ciekawsze widowisko i bardziej wyrównane niż to dzisiejsze.

Wy jednak również poczyniliście dość znaczne wzmocnienia przed sezonem i aspirujecie do gry w I lidze. Stać was na to?

– Cały czas mówi się, że my gramy o awans do I ligi. To nie do końca jest tak, my mierzymy w mistrzostwo II ligi. Różnica jest może niewielka, to jest taki niuans, ale chciałbym, aby tak to było odbierane. Dopiero mistrzostwo II ligi powoduje niejako awans na zaplecze ekstraklasy, który jest nagrodą.

Chociaż Włocławek kojarzy się głównie i chyba już nierozerwalnie z koszykówką, to czy jest szansa, aby przyciągnąć do Hali Mistrzów także tych kibiców, którzy interesują się siatkówką? Czy od czasu meczów World Grand Prix w 2016 roku, których gospodarzem był właśnie Włocławek, tych zainteresowanych jest więcej?

– Sądzę, że tak. Dokładamy wszelkich starań, aby mecze, które rozgrywamy, rzeczywiście były dobrym widowiskiem siatkarskim. Zarówno sportowo, jak i poza parkietem staramy się dbać o otoczkę i jakość oprawy. Co prawda na meczu z Truso może ten obraz był nieco zachwiany i należało się temu przyglądać z przymrużeniem oka, bo pierwsze dni pięknej pogody w tym roku spowodowały, że kibiców było odrobinę mniej niż zwykle. Natomiast tendencja jest rosnąca i z meczu na mecz cieszymy się z coraz większej frekwencji, która wbrew pozorom nie jest taka mała, za co serdecznie dziękuję i zapraszam na kolejne spotkania.

W tym sezonie faza play-off jest niezwykle długa i czysto teoretycznie nawet przedostatni zespół w grupie miał szansę na awans. Z punktu widzenia przygotowania jednego szczytu formy nie jest to komfortowa sytuacja…

– To prawda. Jeżeli wszystko potoczy się zgodnie z planem, a my, czego życzę sobie i zawodniczkom, dobrniemy aż do finałów, to rozgrywki będą trwały aż do ostatniego weekendu maja. Jak pan zauważył, szczytu formy nie da się budować na każdy mecz play-off. Niestety jestem zmuszony podejmować wybory, oby trafne.

Czy trudno było zmobilizować zawodniczki przed spotkaniem z dużo niżej notowanym rywalem?

– Historia pierwszego seta pokazała, że wyszliśmy na parkiet zmobilizowani, skoncentrowani. Popełniając zaledwie trzy błędy własne, to zwycięstwo w secie było wyraźne. Bardzo żałuję, że nie udało się tego utrzymać. Myślę, że każda zawodniczka czy osoba ze sztabu wie, dokąd razem zmierzamy. Pracujemy od meczu do meczu, dlatego żadna specjalna mobilizacja nie jest potrzebna i powinna ona przychodzić sama.

Grupa A, w której się znaleźliście, jest jedną z najbardziej „rozrzuconych” po kraju. Czy dalekie wyjazdy nie nastręczały wam  problemów?

–  Tak już została ta liga zorganizowana, trzeba przyjąć te warunki, my zostaliśmy tylko postawieni przed faktem dokonanym. Robimy wszystko, co w naszej mocy, by zaprezentować się jak najlepiej.

W ostatnim meczu fazy zasadniczej pojawiła się nawet szansa, by zająć pierwsze miejsce w grupie. Nie żałuje pan tego, że ostatecznie ta sztuka wam się nie powiodła?

– Owszem, ostatni mecz ze Spójnią Stargard niestety przegraliśmy 2:3. Prowadziłyśmy już 2:1, czwarty set nam gdzieś „uciekł”. Wydaje mi się, że nie miało to ostatecznie aż tak dużego znaczenia. Nie ma sensu tutaj gdybać, co by się stało w późniejszych meczach i jak bylibyśmy przyporządkowani do rywali w wypadku innego rezultatu. Jak widać pierwszą rundę play-off udało nam się przebrnąć bez większych kłopotów, więc uważam, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, II liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved