Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marcin Wika: Trudno powiedzieć, kto komu podał rękę

Marcin Wika: Trudno powiedzieć, kto komu podał rękę

fot. Klaudia Piwowarczyk

Espadon Szczecin wyszedł z nie lada opresji, kiedy w czwartym secie meczu z Cerrad Czarnymi przegrywał 16:20, jednak zdołał odrobić straty i dzięki temu wywiózł z radomskiej hali komplet punktów. – Było naprawdę gorąco, przegrywaliśmy 16:20 i odwróciliśmy losy tego spotkania. To cieszy i pokazuje, że ta drużyna walczy do końca, pokazuje, jaki drzemie w niej potencjał – ocenił Marcin Wika.

Ubiegłoroczne zmagania w PlusLidze Espadon Szczecin rozpoczął źle, dopiero zmiana na stanowisku trenera spowodowała, że zespół z województwa zachodniopomorskiego zaczął prezentować siatkówkę miłą dla oka. W poprzednim sezonie po 3. kolejkach szczecinianie nie zdobyli nawet seta, teraz ekipa prowadzona przez Michała Gogola ma na swoim koncie 4 punkty. – Nie chciałbym porównywać do poprzedniego sezonu, bo to jest temat zamknięty. Teraz mamy nową drużynę, oczywiście potrzebujemy trochę czasu na zgranie, Eemi Tervaportti najpóźniej do nas dotarł, a jak wiadomo rozegranie to kluczowa pozycja i to wzajemne rozumienie się jest potrzebne. Wydaje mi się, że zwycięstwo nad Cerrad Czarnymi Radom pomoże nam grać jeszcze lepiej – przyznał Marcin Wika.



W czwartym secie wydawało się, że miejscowi mają bezpieczną przewagę i dowiozą ją do końca, doprowadzając tym samym do tie-breaka. Zaczęli jednak popełniać błędy i ze stanu 20:16 zrobiło się 21:20. – Trudno powiedzieć, czy to radomianie podali rękę nam, czy może jednak to my im. Po przerwie wyszliśmy trochę uśpieni i pozwoliliśmy rywalom wrócić do gry, ale potrafiliśmy obronić się w końcówce. Było naprawdę gorąco, przegrywaliśmy 16:20 i odwróciliśmy losy tego spotkania. To cieszy i pokazuje, że ta drużyna walczy do końca, pokazuje, jaki drzemie w niej potencjał – nie ukrywał przyjmujący.

W niedzielnym spotkaniu obie ekipy grały dość nierówno i nie ustrzegły się błędów. O ile premierowa odsłona była wyrównana, o tyle kolejna przebiegała pod dyktando gości. – Gdybyśmy utrzymali poziom z dwóch pierwszych setów, mecz na pewno szybciej by się skończył. Tak się jednak nie stało, po tej 10-minutowej przerwie drużyny wracają i ta chwila oddechu pomaga zwykle tym, którzy przegrywali, a szkodzi tym, którzy prowadzili. My się cieszymy ze zwycięstwa, bo doskonale wiemy, jakim Radom jest trudnym terenem do gry. Zawsze trzeba tutaj zagrać dobre spotkanie i na boisku zostawić serducho – przyznał doświadczony siatkarz.

Espadon Szczecin był przygotowany na to, że radomianie będą się starali zmusić do błędu w przyjęciu. Cerrad Czarni tym razem jednak nie byli w stanie skorzystać z atutu własnego boiska, jedynie Wojciech Żaliński dwukrotnie zdobył punkt bezpośrednio z serwisu. – Spodziewaliśmy się tego, że radomianie są groźni we własnej hali zwłaszcza w elemencie zagrywki. Tym razem aż tak dużej krzywdy nam nie zrobili. Przegrywaliśmy chyba w pierwszym secie 10:15, udało nam się go wygrać i kto wie, czy nie była to kluczowa partia dla losów rywalizacji – stwierdził Marcin Wika.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved