Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marcin Komenda: Wcale nie poczuliśmy się za pewnie

Marcin Komenda: Wcale nie poczuliśmy się za pewnie

fot. Klaudia Piwowarczyk

Siatkarze GKS-u Katowice sprawili, że premierową odsłonę meczu na Torwarze gracze Onico Warszawa chcieliby jak najszybciej wymazać z pamięci. Stołeczna ekipa została wręcz znokautowana, przegrywając zaledwie do 10. Pomimo tak przekonującego zwycięstwa zawodnicy ze Śląska nie utrzymali swojego rytmu gry i musieli przełknąć gorycz porażki. – Większość naszych elementów, które świetnie funkcjonowały w premierowej odsłonie, później niestety już były na niższym poziomie. Warszawianie też zaczęli grać o wiele lepiej i ciężko było wygrać – skomentował Marcin Komenda.

Wydawało się, że GKS Katowice wybił rywalom siatkówkę z głowy, bowiem w inauguracyjnej partii oddał im tylko 10 oczek. Jak to w sporcie bywa, nawet tak pewne zwycięstwo nie oznacza jeszcze triumfu w całym spotkaniu. Warszawianie zaczęli grać lepiej, podopieczni Piotra Gruszki z kolei nie mogli znaleźć sposobu na ich zatrzymanie i ostatecznie ze stolicy wyjechali bez zdobyczy punktowej.



Po pierwszym secie nikt nie przypuszczał, że mecz dalej się potoczy tak, jak się potoczył. Większość naszych elementów, które świetnie funkcjonowały w premierowej odsłonie, później niestety już były na niższym poziomie. Warszawianie też zaczęli grać o wiele lepiej i ciężko było wygrać. Staraliśmy się przedłużyć mecz, w czwartym secie jeszcze tliła się nadzieja, bo złapaliśmy kontakt w końcówce na dwa punkty. Liczyliśmy, że odwrócimy losy spotkania, ale Onico pokazało, że było lepsze – analizował rozgrywający ekipy gości.

Czy tak pewnie wygrana odsłona uśpiła czujność zespołu z Katowic? – Na pewno nie poczuliśmy się zbyt pewnie po tak wysokiej wygranej w pierwszym secie. Myślę, że od drugiego seta nasza gra za bardzo falowała, zresztą podobna sytuacja była w Radomiu, bo tam również wygrywaliśmy, z tą różnicą, że 2:0. Koncertowo zagraliśmy dwa sety, a później zaczęły się błędy i w trzeciej partii wszystko się zmieniło – przypomniał Marcin Komenda.

W Radomiu GKS Katowice wygrał 3:1, jednak na 10-minutową przerwę schodził z prowadzeniem 2:0. Tym razem po dwóch setach był remis. – Oczywiście zawsze można zgonić na tę 10-minutową przerwę, ale czy ja wiem, czy to jest dobry kierunek? Przypomina to trochę szukanie alibi, myślę, że trzeba patrzeć na siebie i na to, co się zrobiło źle. Jeszcze nam się zdarzają przestoje, które na pewno nie pomagają nam w grze, tylko wybijają z rytmu. Musimy nad tym popracować i jeśli będziemy grać tak poprawnie, jak ostatnio, czyli właśnie przez dwa sety w Radomiu czy przez pierwszego seta w Warszawie, to naprawdę z wieloma zespołami możemy powalczyć i namieszać – zapowiedział 21-latek.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved