Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > Marcin Janusz: Trudno oceniać polską siatkówkę po jednym turnieju

Marcin Janusz: Trudno oceniać polską siatkówkę po jednym turnieju

fot. Klaudia Piwowarczyk

Siatkarze PGE Skry Bełchatów występu w finałowej fazie Klubowych Mistrzostw Świata nie zaliczą do udanych. Bełchatowianie przegrali oba spotkania 0:3 i muszą obejść się ze smakiem. Trzeba jednak przyznać, że o ile mecz o brązowy medal przeciwko mistrzom Brazylii zupełnie im nie wyszedł, to w starciu z włoskim Lube podjęli rękawicę. – Niestety te najlepsze zespoły pokazały nam, że aby pokonać najlepsze drużyny na świecie, trzeba swoje najmocniejsze zagrania pokazywać w końcówce seta. Siatkarze Lube spokojnie grali punkt za punkt przez większość czasu, dopiero na ostatnie punkty wrzucali wyższy bieg – mówił po turnieju Marcin Janusz.

W meczu o brązowy medal zeszłoroczni triumfatorzy Klubowych Mistrzostw Świata ani przez moment nie dali Polakom nadziei na korzystny rezultat, w każdym z setów zdecydowanie przeważając. – Trzeba to jasno powiedzieć, że zagraliśmy bardzo słabo. Brazylijczycy w meczu o trzecie miejsce nie dali nam zbyt wiele do powiedzenia. Weszli na dość dobry poziom, my ani zagrywką, ani żadnym innym elementem nie byliśmy w stanie się przeciwstawić rywalom, nic nie funkcjonowało tak, jak powinno – krytycznie ocenił postawę Skry w tym meczu Marcin Janusz.



Zupełnie inną Skrę oglądaliśmy w półfinale, gdzie podopieczni Roberto Piazzy kilkukrotnie mogli pokrzyżować szyki Lube. – Każdy z nas miał w głowie wczorajszy mecz. Pomimo tego, że zakończył się on wynikiem 0:3, to każdy, kto oglądał spotkanie z Lube, wie, że mieliśmy swoje szanse i na własne życzenie oddaliśmy poszczególne sety. Siatkarze Sady też byli w podobnej sytuacji, bo przyjechali do Krakowa jako faworyt i tym bardziej mogli być zawiedzeni po wczorajszym półfinale. Mimo to podnieśli się i potrafili zagrać tak dobre zawody w niedzielę. Szkoda, że my nie potrafiliśmy się zmobilizować, bo gdybyśmy chociaż zagrali podobnie jak dzień wcześniej, to obraz gry wyglądałby zupełnie inaczej – żałował niewykorzystanej szansy rozgrywający bełchatowian. – Na pewno potrafimy grać bardzo dobrze, ale momentami. Potrzebna jest stabilizacja, co najlepiej widać na przykładzie meczu z Włochami. Jeśli uda nam się utrzymać ten poziom, to jesteśmy w stanie bić się z każdym. Niestety te zespoły pokazały nam, że aby pokonać najlepsze drużyny na świecie, trzeba swoje najmocniejsze zagrania pokazywać w końcówce seta. Siatkarze Lube spokojnie grali punkt za punkt przez większość czasu, dopiero na ostatnie punkty wrzucali wyższy bieg – wymieniał przyczyny tak dotkliwych porażek Marcin Janusz.

Zaksa pokazała się z dobrej strony w fazie grupowej turnieju, awansować z tzw. „grupy śmierci” jednak nie zdołała. Dla PGE Skry Bełchatów przyjazd do Krakowa traktowany był jako cel minimum, choć wielu widziało również realne szanse na miejsce medalowe. Nie dziwi więc to, że kibice mogą poczuć się zawiedzeni. – Trudno oceniać całą polską siatkówkę po jednym turnieju. My zaszliśmy najdalej w tych Klubowych Mistrzostwach Świata, chociaż może nie zareklamowaliśmy najlepiej tej polskiej siatkówki. Ja czuję jednak, że nie pokazaliśmy tego, co potrafimy. Szczególnie ten ostatni mecz turnieju zupełnie nam nie wyszedł. To nie była nasza siatkówka. Tak naprawdę z tymi najlepszymi zespołami świata przegraliśmy 0:9 w setach. Z całym szacunkiem do drużyny z Szanghaju i Argentyńczyków, ale to nie jest jeszcze ten światowy „top”. Niech kibice nas oceniają. Ja tylko powiem, że to mecz z Lube dobrze oddaje to, jakim jesteśmy zespołem – zapewnił Janusz. W półfinale w trzecim secie pomimo czerwonej kartki, utraty punktu i pięciopunktowej straty do rywali bełchatowianie wyrównali, ale jedno ponadprzeciętne zagranie wystarczyło, by to Lube cieszyło się z awansu. – Brakuje nam serii atomowych zagrywek czy niesamowitej obrony w jednej akcji w końcówce seta. W sobotę w trzecim secie Christenson wystawił piłkę meczową idealnie w punkt, przeciągając ją przez 11 metrów… Po tym poznaje się klasę zespołu i zawodnika. Nie chcę mówić, że my tego nie mamy, ale po prostu nie pokazaliśmy tego w tym turnieju – przyznał rozgrywający Skry, który pełnił w tych zawodach rolę zmiennika dla Grzegorza Łomacza.

Co niepokoi, w meczach Skry nie oglądaliśmy zbyt często finezyjnej siatkówki, a siłowy styl gry bełchatowian zaowocował całą masą zepsutych zagrywek. – Wiedzieliśmy, że musimy ryzykować, by cokolwiek ugrać, bo faworytem na pewno nie byliśmy. Do końcówek udawało nam się realizować tę taktykę, później coś w nas pękało i mecz zakończył się wynikiem 0:3 – zdradził Janusz. W meczu z włoskim zespołem po raz kolejny okazało się, że trudno jest wygrać mecz, opierając ciężar gry na środku siatki. – Mamy bardzo mocne środki. Jest Srećko, Karol i Patryk, mamy jeszcze w zanadrzu Aleksa. Ofensywnie na środku siatki jesteśmy bardzo mocni. Jednak by grać skutecznie ze środkowymi, trzeba też utrzymywać dobre przyjęcie, na to, jak gra zespół w danym momencie, składa się bardzo dużo elementów. Przeciwnicy doskonale wiedzieli, że będziemy próbowali grać często przez środek. W meczu z Sadą Cruzeiro blok i obrona rywali były temu podporządkowane, co przekładało się na kontry Brazylijczyków – zauważył Janusz. Przed bełchatowianami kolejne mecze na arenie międzynarodowej, następnym przystankiem na drodze Skry będzie ich kolejny rywal w Lidze Mistrzów, Lokomotiw Nowosybirsk. – Na pewno dojdzie jakieś zmęczenie. Rozegranie pięciu meczów w sześć dni to nie jest dla nikogo łatwe. Już w poniedziałek lecimy do Nowosybirska, dlatego trzeba będzie szybko się zregenerować. Jest to dla nas za to cenne doświadczenie, bo nie codziennie ma się szansę zagrać z takimi zespołami. Mamy materiał do przeanalizowania, lekcje do odrobienia. Wiemy, co musimy poprawić, by wskoczyć na najwyższy światowy poziom – zakończył rozgrywający bełchatowian.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-12-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved