Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Marcin Bachmatiuk: Wolałbym zapomnieć o swojej czeskiej przygodzie

Marcin Bachmatiuk: Wolałbym zapomnieć o swojej czeskiej przygodzie

fot. Aleksandra Twardowska

Po udanym dla jastrzębian sezonie 2016/2017 z klubem pożegnał się Marcin Bachmatiuk. Środkowy pochodzący z Piły postanowił szukać perspektyw do gry za granicami kraju i związał się kontraktem z Aero Odolena Voda. Niestety wielkie obietnice składane przez klub z czeskiej ekstraklasy okazały się tylko mrzonkami i Polak zdecydował się na powrót do kraju. W rozmowie ze Strefą Siatkówki Marcin Bachmatiuk opowiada o tym, co było głównym determinantem tej decyzji i jak obecnie toczy się jego siatkarska kariera.

Trzy miesiące temu zdecydowałeś się rozwiązać kontrakt z Aero Odolena Voda i wprowadziłeś się do Kędzierzyna-Koźla, aby reprezentować barwy drugiego zespołu mistrza Polski, a mianowicie ZAKSY Strzelce Opolskie. Zdążyłeś się już tutaj zaaklimatyzować?



Marcin Bachmatiuk: Jeżeli chodzi o samo miasto, to przyznam szczerze, że Kędzierzyn-Koźle przypomina mi bardzo miejsce, z którego pochodzę, a mianowicie Piłę. Obie te metropolie są nieduże i młodzież raczej z nich ucieka, ale ja dostrzegam tutaj pewien urok. Przede wszystkim wszędzie jest blisko, centrum wygląda naprawdę dobrze, jest też galeria handlowa, nie mogę powiedzieć, że czegokolwiek mi brakuje. Większość mojej drużyny mieszka w Kędzierzynie, więc koledzy pokazali mi miasto i nauczyli, jak się tutaj poruszać. Nie ukrywam, że duże wrażenie robi to, że tutaj wszyscy żyją siatkówką. Niejednokrotnie już ktoś mnie zaczepił, dopytując o nowinki nie tylko dotyczące pierwszego zespołu, ale również tego drugiego reprezentującego barwy strzeleckie. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że cieszę się, że tutaj jestem.

A jak odnajdujesz się w drużynie?

– Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że II liga to nie to samo co PlusLiga, w której miałem okazję występować w zeszłym sezonie, jednak mimo tego, że na co dzień jestem zawodnikiem ZAKSY Strzelce Opolskie, to kilkukrotnie zdarzyło mi się również trenować z pierwszym zespołem w Kędzierzynie-Koźlu. Decydując się na podpisanie kontraktu w Strzelcach, szczerze mówiąc po cichu liczyłem, że właśnie tak to będzie wyglądać. Cieszę się, że dostałem możliwość pracy pod okiem trenera Gardiniego i to w drużynie mistrzów Polski. Wracając jednak do tematu II ligi, to wiadomo, poziom jest jaki jest. Ja przychodząc tutaj, dobrze zdawałem sobie sprawę z tego, jaka będzie moja rola w tym zespole i staram się dać z siebie jak najwięcej oraz pomóc trochę młodszej części drużyny. Warto również zaznaczyć, że w naszych szeregach występuje również Grzegorz Wójtowicz oraz Mikołaj Sarnecki, którzy są pewnego rodzaju filarami zespołu.

Nie da się również ukryć, że w Strzelcach Opolskich masz dużo więcej okazji do zaprezentowania się na parkiecie. Czy perspektywa gry była głównym determinantem decyzji o związaniu się z drugoligowym zespołem?

– Jestem zadowolony, że w Strzelcach Opolskich mam okazję do gry. Czuję się odpowiedzialny za to, by ciągnąć młodszych kolegów w górę i podpowiadać im na tyle, na ile pozwala mi moje doświadczenie. W zeszłym sezonie stałem raczej z boku, także cieszę się, że role się odwróciły, mimo że poziom rzeczywiście jest trochę niższy. Podjąłem nowe wyzwanie, a jak się z niego wywiążę, to przekonamy się w maju.

Jeżeli chodzi o drugą ligę, to o strzeleckim klubie mówi się raczej w samych superlatywach. Nie dość, że ZAKSA Strzelce Opolskie osiąga naprawdę dobre wyniki w swojej klasie rozgrywkowej, to coraz więcej zawodników decyduje się na podjęcie współpracy z tym zespołem. Jak to wygląda od środka?

– Akurat ostatnio rozmawiałem na ten temat z panem prezesem Świderskim, który zadał mi dokładnie takie samo pytanie. ZAKSA Strzelce Opolskie to w mojej siatkarskiej przygodzie drugi zespół na poziomie II ligi i szczerze mówiąc, nawet gdybym chciał znaleźć jakąkolwiek organizacyjną usterkę, to bym się jej nie doszukał. Wypłaty dostajemy na czas, mamy swojego statystyka, zagwarantowaną opiekę lekarską, naprawdę władze klubu o nas dbają. Wszystkim siatkarzom życzyłbym takich warunków, jakie mamy w Strzelcach.

Czyli z perspektywy czasu nie żałujesz swojej decyzji?

– W swojej karierze odwiedziłem już wiele klubów, także mam porównanie i bazując na swoim doświadczeniu, z czystym sumieniem mogę pochwalić ZAKSĘ Strzelce Opolskie. Zapewne nie tylko mnie, ale również innym zawodnikom przed sezonem wielokrotnie mydlono oczy, a gdy przychodziło co do czego, to rozkładano ręce. Tutaj klub wywiązał się ze wszystkich swoich zobowiązań, łącznie z tym, że dostałem stałą pracę, która nie koliduje mi z treningami czy meczami. Nie sądziłem, że odchodząc w połowie sezonu z czeskiej ekstraklasy, będę w stanie znaleźć tak dobrze zorganizowany klub. Do tego dochodzą względy prywatne, ponieważ mam teraz blisko do swojej dziewczyny, także z ręką na sercu mogę powiedzieć, że dla mnie to był naprawdę strzał w dziesiątkę.

Wiemy już, że odnalazłeś się zarówno w Kędzierzynie-Koźlu, jak i w Strzelcach Opolskich. Jednak dalej nie wiemy, skąd wzięła się decyzja o rozwiązaniu ważnego kontraktu z Aero Odolena Voda?

– Może nie jestem zawodnikiem z czołówki polskiej ekstraklasy, ale trener Mark (Lebedew – przyp. red.) wpoił mi jedną ważną rzecz – drużyna powinna tworzyć kolektyw. W zespole powinna panować zasada „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego’”. Atmosfera liczy się tak samo jak organizacja, przygotowanie fizyczne czy strategia. Jeżeli jest zespołowość, to idzie za tym też wynik, nieważne czy to klub z PlusLigi, I ligi czy II ligi. Moim zdaniem tego właśnie zabrakło w Czechach. Odchodząc z Jastrzębskiego Węgla, byłem przygotowany na to, że spadnę z konia, ale ten koń okazał się jednak większy, niż myślałem. W nowej drużynie od samego początku przeraziło mnie podejście poszczególnych zawodników do treningów. W okresie przygotowawczym, czyli na przełomie sierpnia i września, frekwencja była naprawdę mizerna i brakowało tej wspominanej wcześniej atmosfery. Przyznam szczerze, że rozczarowałem się swoim byłym już klubem, ponieważ krótko po odejściu znalazłem na oficjalnym portalu Aero Odolena Voda informację, że powodem rezygnacji były moje słabe wyniki sportowe. Ja się z tym jednak nie zgadzam i myślę, że jeżeli znalazłby się ktoś, kto śledził przebieg ligi czeskiej, to przyznałby mi rację. Ponadto do dnia dzisiejszego nie zostało mi wytłumaczone, dlaczego po tym jak zostałem zdjęty z boiska po pierwszym secie premierowej kolejki, to już nigdy nie wróciłem na parkiet w wyjściowej szóstce, moim zdaniem zasługiwałem na szansę i niejednokrotnie to udowodniałem, co widać po statystykach. Szansy tej jednak nie dostałem i dlatego zacząłem myśleć o zmianach.

W październiku na testach w Odolenej Vodzie pojawił się również Mikołaj Sarnecki, z którym obecnie reprezentujesz barwy jednego klubu.

– Mikołaja Sarneckiego poznałem właśnie w Czechach i już tam podzieliłem się z nimi swoimi spostrzeżeniami, pamiętam jak dzisiaj, że powiedziałem mu wtedy, że nie będę zaskoczony, jak spotkamy się w szatni strzeleckiej drużyny. Wtedy mi nie wierzył, pokrzepiał mnie, mówiąc, żebym mimo wszystko robił swoje, a będzie dobrze. Moje słowa się jednak potwierdziły i teraz razem reprezentujemy barwy ZAKSY Strzelce Opolskie.

Z tego co mówisz, to przepaść między PlusLigą a czeską ekstraklasą jest olbrzymia.

– To prawda, przepaść między PlusLigą a czeską ekstraklasą jest olbrzymia. W lidze naszych sąsiadów są może z trzy czy cztery zespoły, które mogłyby powalczyć w polskich rozgrywkach. Może nie z pierwszą szóstką, ale z resztą na pewno. Te kilka zespołów faktycznie stoi na dobrym poziomie nie tylko organizacyjnym, ale również sportowym, jednak patrząc na resztę, to można się było tylko złapać za głowę. Niestety doświadczyłem tego na własnej skórze i mimo że jestem człowiekiem sentymentalnym i lubię wspominać wszystko, co miłe, to o swojej czeskiej przygodzie wolałabym szybko zapomnieć i teraz tylko skupiam się na grze w drugim zespole mistrza Polski, czyli w ZAKSIE Strzelce Opolskie.

Czy ciężko było ci rozwiązać kontrakt w połowie sezonu? Z jakimi konsekwencjami się to wiązało?

– Przyznam szczerze, że nie. Klub w stosunku do mnie zachował się mało profesjonalnie, dostałem informację o tym, że władze bezpodstawnie chcą zmienić jeden zapis w umowie i jak się na to nie zgodzę, to kończą ze mną współpracę. Nie zgodziłem się i postanowiłem odejść. Mimo że później klub próbował przekonać mnie do zmiany zdania, to dla mnie temat był już skończony. Brakowało atmosfery, wyników, a do tego swoją rolę w tym wszystkim odegrał również trener, który moim zdaniem po prostu słabo przygotował nas do sezonu. Warto również zaznaczyć, że ja byłem drugim zawodnikiem, który zdecydował się rozwiązać ważny kontrakt, a po mnie jeszcze kilku podjęło taką samą decyzję. Jak funkcjonuje polityka transferowa tego zespołu, to nie wiem, ale nie interesuje mnie to, bo ja już tam na pewno nie wrócę.

Czy po podjęciu decyzji nie pomyślałeś o tym, by poszukać miejsca w plusligowym klubie? W końcu miałeś już potrzebne doświadczenie, a jak powszechnie wiadomo, w tym okresie wiele zespołów zmaga się z problemami kadrowymi.

– Szczerze mówiąc, prowadziłem wstępne rozmowy z dwoma klubami, które występują w PlusLidze, nie będę teraz jednak mówił, o jakie konkretnie kluby chodziło, ponieważ nic z tego wyszło. Jestem teraz w Strzelcach Opolskich, jest mi tutaj dobrze i cieszę się, że wszystko potoczyło się akurat w ten sposób.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved