Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Malwina Smarzek: Udało nam się wygrać po walce

Malwina Smarzek: Udało nam się wygrać po walce

fot. Katarzyna Antczak

– Coś odpaliło i zaczęłyśmy prezentować się lepiej. Przede wszystkim poprawiłyśmy grę w ataku. Popełniłyśmy mniej błędów i wygrałyśmy – powiedziała po wygranym tie-breaku w Łodzi z ŁKS-em Malwina Smarzek. – Nie zmiotłyśmy ŁKS-u z boiska, po prostu udało nam się wygrać po walce, co cieszy mnie podwójnie – dodała skrzydłowa mistrzyń Polski.

Policzanki przegrywały w Łodzi z ŁKS-em Commercecon już 0:2 w setach. Po dziesięciominutowej przerwie trener Jakub Głuszak postawił na dwie zmiany. Na parkiecie pojawiły się Malwina Smarzek i Straszimira Simeonowa. – Pierwsze dwa sety nie wyglądały dobrze. Wydaje mi się, że to nie do końca ŁKS nas zdominował, tylko raczej my nie grałyśmy na odpowiednim poziomie. Sporo błędów własnych, komunikacyjnych. Psuliśmy dużo zagrywek. Byłyśmy pogubione. W trzecim secie udało nam się wypracować przewagę, a chwilę później ją roztrwoniłyśmy. To była bardzo trudna sytuacja – relacjonuje Malwina Smarzek.



Co ciekawe, Smarzek zmieniła Katarzynę Zaroślińską-Król, atakującą Chemika. – Weszłam na atak, coś nowego dla kibiców, ale starego dla mnie. Nie wiem, na ile poprawa gry jest moją zasługą, a na ile całej drużyny. Coś odpaliło i zaczęłyśmy prezentować się lepiej. Przede wszystkim poprawiłyśmy grę w ataku. Popełniłyśmy mniej błędów i wygrałyśmy. Nie zmiotłyśmy ŁKS-u z boiska, po prostu udało nam się wygrać po walce, co cieszy mnie podwójnie – dodaje. Kibice mogą pamiętać Malwinę na pozycji atakującej z mistrzostw Europy. Wtedy była jedną z wyróżniających się siatkarek reprezentacji Polski. – Ostatni mecz w roli atakującej zagrałam w kadrze. Sytuacja wtedy była dość podobna. Grałyśmy turniej i trener potrzebował mnie na pozycję atakującej. Treningów na ataku było niewiele, ale tego się nie zapomina. Jeśli jest potrzeba, to wchodzi się na boisko i gra dla zespołu – tłumaczy siatkarka.

Policzanki wróciły do meczu, przegrywając 0:2 i zostały pierwszą drużyną, która pokonała ŁKS w bieżącym sezonie. – Potrzebowałyśmy meczu, w którym wyszłyśmy z trudnej sytuacji. Z drugiej strony przydałoby nam się również spotkanie, które mamy pod kontrolą od początku do końca. Takiego w tym sezonie jeszcze nam brakuje. Czekam na pojedynek, w którym pokonamy silnego rywala w pewny sposób, choć nie ukrywam, że wyszarpane zwycięstwo smakuje najlepiej – mówi. W najbliższą środę Chemik w Koszalinie podejmie Dynamo Kazań. Spotkanie uznane zostało za hit drugiej kolejki Ligi Mistrzyń. W ocenie mediów faworytem będą Rosjanki. – Nigdy nie można kogoś skreślać. Oczywiście przyjeżdża rosyjski zespół, bardzo mocna drużyna. Jednak nawet na takie ekipy można znaleźć sposób. Przygotujemy się do meczu taktycznie. Rosyjska siatkówka jest specyficzna, ale jestem przekonana, że grając dobrze, możemy się im przeciwstawić – kończy.

źródło: chemik-police.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-01-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved