Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Magdalena Jurczyk: Na boisku nie czuję się osamotniona

Magdalena Jurczyk: Na boisku nie czuję się osamotniona

fot. wisla-warszawa.pl

Siatkarki Wisły Warszawa pokonały 3:1 ekipę z Wieliczki, rewanżując się tym samym rywalkom za porażkę w meczu wyjazdowym. Tak naprawdę gospodynie uzyskały kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi dopiero w trzecim secie, kiedy to korzystne zmiany dokonał trener Dominik Stanisławczyk. Jedną z zawodniczek, która pojawiła się wtedy na boisku, była środkowa Magdalena Jurczyk. – Powiem tak, bardzo się cieszę, że mogłam pomóc drużynie i w jakimś stopniu przyczynić się do tego zwycięstwa dając dobrą zmianę. W trzecim secie w naszym zespole wszystko zaczęło lepiej funkcjonować. Zaczęłyśmy więcej bronić, wyprowadzać kontry i wzmocniłyśmy zagrywkę – mówiła po meczu 22-letnia zawodniczka Wisły.

Ostatnie trzy sezony spędziłaś w zespole Karpat Krosno. W Wiśle o miejsce w składzie musisz walczyć z dużo bardziej doświadczonymi koleżankami, co nie przeszkodziło ci już dwukrotnie w tym sezonie zostać wybraną najlepszą zawodniczką spotkania. W meczu z ekipą z Wieliczki w trzecim secie zastąpiłaś Katarzynę Połeć, dając bardzo pozytywną zmianę…



Magdalena Jurczyk:Powiem tak, bardzo się cieszę, że mogłam pomóc drużynie i w jakimś stopniu przyczynić się do tego zwycięstwa, dając dobrą zmianę. W trzecim secie w naszym zespole wszystko zaczęło lepiej funkcjonować. Zaczęłyśmy więcej bronić, wyprowadzać kontry i wzmocniłyśmy zagrywkę. Byłyśmy dzisiaj lepsze, myślę, że zasługiwałyśmy na to zwycięstwo i potwierdził to wynik.

Po kilku miesiącach gry z takimi zawodniczkami jak Katarzyna Mróz czy Sylwia Pelc czujesz się pewniej, wchodząc na boisko w ważnym momencie meczu?

Tak, czuję się już pewniej, bo też koleżanki z drużyny bardzo mi w tym pomagają. Wchodząc na boisko, nie czuję się osamotniona. Każda z zawodniczek stara się mi pomagać, mówi mi, co mogę robić lepiej, jak trzeba, to podtrzyma na duchu. To wzmacnia moją pewność siebie.

Czy skoro Wisła pokazuje ludzką twarz i również wam zdarzają się przestoje czy momenty, gdy gra nie idzie, to presja w tym sezonie nie jest aż tak duża?

– Wydaje mi się, że to nie do końca jest tak. Każdy chce wygrywać, presję wyniku nakładamy na siebie dalej i ona zawsze występuje. Nikt nie lubi uczucia, kiedy schodzi z boiska pokonanym, gra się po to, by zwyciężać. Staramy się z meczu na mecz grać coraz lepiej i zdobywać kolejne punkty.

Zarówno Wisła, jak i aktualne liderki I ligi, MKS Kalisz, mają dość wyraźną przewagę nad resztą stawki. Niebawem czeka was pojedynek, którego stawka będzie bardzo wysoka…

– To prawda. MKS Kalisz to bardzo mocna drużyna, ale o nas można powiedzieć to samo. Na to spotkanie na pewno wyjdziemy bardzo zmotywowane, skoncentrowane. Zrobimy wszystko, aby to Wisła stała się liderem.

Przerwa świąteczna nie wybiła was z rytmu? Myślisz, że odbiło się to jakoś na waszej dyspozycji?

Każdy ma z tym problem. Spędzamy ten czas z najbliższymi, wiadomo, że jest to taki moment, gdzie łatwo o dekoncentrację. Jednak najwyraźniej nie stanowiło to dla nas przeszkody, bo wyszłyśmy ze starcia z drużyną z Wieliczki zwycięsko.

Ogromny udział w zwycięstwie nad Solną miała seria potężnych zagrywek z wyskoku w wykonaniu Mirjany Bergendorff. Serbka właściwie „ustawiła” wynik trzeciej partii…

– Tak, wtedy Mira bardzo nam pomogła swoją zagrywką. Każdy nasz przeciwnik wie, że dysponuje ona bardzo silną zagrywką, która sprawia dużo kłopotów przyjmującym. W tym momencie ta zagrywka okazała się mieć bardzo duże znaczenie. Dzięki niej wyszłyśmy na prowadzenie i wygrałyśmy całego seta.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-01-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved