Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Maciej Zendeł: Porażki zabiły pewność tej drużyny

Maciej Zendeł: Porażki zabiły pewność tej drużyny

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Nie jestem zadowolony z wyniku, bo przecież każdy zespół jadąc na mistrzostwa świata, chce walczyć o jak najwyższe cele. Każdy zespół w tej grupie był w naszym zasięgu, ale niestety nasze proste i głupie błędy zaważyły na tym, że nie wyszliśmy z grupy. Ranga meczów przytłoczyła chłopaków, choć momentami pokazywali, że potrafią grać w siatkówkę – powiedział Strefie Siatkówki Maciej Zendeł, szkoleniowiec reprezentacji Polski kadetów.

Pewnie wynik w mistrzostwach świata nie jest satysfakcjonujący, ale przed turniejem spodziewał się pan, że wcale nie będzie łatwo…



Maciej Zendeł:Nie jestem zadowolony z wyniku, bo przecież każdy zespół jadąc na mistrzostwa świata, chce walczyć o jak najwyższe cele. Medale są ważne, ale nie zawsze się wygrywa. Przed turniejem wspominałem, że grupa jest bardzo silna. Dla nas najważniejsze było to, żebyśmy z niej wyszli, ale ta sztuka nam się nie udała. Dla tej drużyny sukcesem byłoby zajęcie miejsca w ósemce, na co na pewno było ją stać. Niestety, popełniała zbyt dużą ilość błędów własnych, szczególnie na zagrywce, co zadecydowało, że nie wyszliśmy z grupy.

A z czego wynikała tak duża ilość błędów?

Przed mistrzostwami chłopcy bardzo dobrze zagrywali. W trakcie turnieju dopadła ich chyba jakaś psychoza, przegrali ze stresem. Wcześniej też ważne mecze przegrywaliśmy 2:3. Takie porażki zabijały pewność tej drużyny. Ciężko było jej się obudzić z letargu. Każda następna porażka wpychała chłopaków w jeszcze większy dołek, z którego trudno było wyjść.

Chociaż w fazie grupowej mieliście szansę na odniesienie zwycięstwa. Przecież żadnego meczu nie przegraliście do 0.

Uważam, że każdy zespół w tej grupie był w naszym zasięgu, ale niestety nasze proste i głupie błędy zaważyły na tym, że nie wyszliśmy z grupy. Ranga meczów przytłoczyła chłopaków, a momentami pokazywali, że potrafią grać w siatkówkę. Z Francją prowadziliśmy 10:5, z Japonią 20:17, z Francją ważnego seta przegraliśmy 38:40. Jeszcze raz podkreślę, że przez własne błędy i słabość w zagrywce odstawaliśmy od innych zespołów.

Najbliżej sukcesu było w spotkaniu z Kubą?

Uważam, że powinniśmy wygrać mecz z Japonią, dobry pojedynek rozegraliśmy też z Francuzami. Jest to silny zespół, ale nam on leży. Jednak nie ma co ukrywać, że dla nas kluczowy był początek turnieju, w którym graliśmy z Brazylijczykami i Kubańczykami. Okazało się, że ten drugi pojedynek, przegrany 2:3, był meczem o wyjście z grupy. Później każde następne spotkanie było dla nas o życie. Takie mecze gra się bardzo ciężko. Chyba nie podołaliśmy temu wyzwaniu.

A jakiś pozytyw jest po tym turnieju?

Dwóch zawodników zasłużyło na wyróżnienie. Za ten turniej trzeba pochwalić Bartka Firszta. Uważam, że jeśli poprawi on sferę mentalną, to ma szansę na granie na dobrym poziomie. Z kolei Remik Kapica został naszym głównym punktującym, siódmym punktującym mistrzostw świata. Szkoda, że tuż przed wyjazdem kontuzji łękotki doznał Wiktor Rajsner. W trakcie turnieju nie mogłem z jego usług zbyt wiele korzystać, bo tak bolało go kolano. Brakowało jego bloku w pojedynkach z Francją i Japonią.

Europa rozczarowała na tych mistrzostwach?

Europa na tym turnieju była w odwrocie. Aż trzy zespoły azjatyckie znalazły się w czwórce. Włochów uważałem za jednego z kandydatów do złota, a nie weszli nawet do ósemki. Francja znalazła się poza czwórką. A jedynie Rosja zdobyła medal. Spory niesmak pozostawili po sobie Irańczycy. Wielu trenerów mówiło, że są to znacznie starsi zawodnicy, ale nikt im tego nie udowodnił. Większość z nich grała już w mistrzostwach świata juniorów w Brnie. To byli gladiatorzy w stosunku do zawodników występujących w innych reprezentacjach. FIVB od lat nic z tym nie robi. Wprowadza za to egzotycznych sędziów. Chyba tylko po to, żeby poszukiwać nowych rynków dla siatkówki. Poza tym wiele do życzenia pozostawia też układanie grup. Jak miała się nasza grupa do tej, w której znaleźli się kadeci z Tunezji, Bahrajnu, Portoryko, Egiptu. Brakuje w tym wszystkim logiki.

A wracając jeszcze do turnieju, te dwa ostatnie zwycięstwa osłodziły trochę gorycz związaną z brakiem wyjścia z grupy?

Bardzo nam zależało na tych zwycięstwach. Uważam, że niepowodzenie w meczu z Chile było jeszcze następstwem braku awansu do czołowej szesnastki. Pewnie te wygrane z Meksykiem i Tunezją trochę nam osłodziły ten turniej, chociaż nie ma co ukrywać, że wynik ani mnie, ani zespołu nie satysfakcjonuje. Ale taki jest sport. Musimy jeszcze więcej pracować, żeby w przyszłości takie wyniki się nie przytrafiały.

A jakieś zmiany w tej grupie są w przyszłości możliwe?

Na pewno musimy szukać zawodników na pozycję przyjmującego. Libero też musi czuć rywalizację, bo myślę, że Kamil (Szymura – przyp. red.) poczuł się zbyt pewnie, co przeszkodziło mu w dobrej grze w mistrzostwach świata. Musimy jednak mieć świadomość, że ta grupa nie jest tak mega uzdolniona jak poprzednia. Musimy więc ciężko pracować, a zmiany są nieuniknione, tym bardziej że problemy zdrowotne mają chociażby Kamil Kosiba czy Mateusz Janikowski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved