Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > M. Wiktorowicz: W planie dwuletnim chcemy awansować do Orlen Ligi – cz. I

M. Wiktorowicz: W planie dwuletnim chcemy awansować do Orlen Ligi – cz. I

fot. Łukasz Krzywański

– Kontrakt podpisałem na dwa lata. Chciałbym, aby w tym okresie drużyna rozwijała się pod kątem technicznym, fizycznym i mentalnym. Na ten moment budujmy drużynę, która będzie miała za zadanie awansować do pierwszej czwórki I ligi, następnie zaplanujemy następny krok. Pewne jest to, że w naszym planie dwuletnim drużyna ma awansować do Orlen Ligi – mówi nowy trener siatkarek MKS-u Calisii Kalisz, Mariusz Wiktorowicz.

W swoim dorobku trenerskim ma pan już m.in. mistrzostwo, Puchar i Superpuchar Polski. Co zatem skłoniło pana do objęcia sterów żeńskiej pierwszoligowej drużyny siatkarek w Kaliszu?



Mariusz Wiktorowicz (trener MKS- Calisii Kalisz): – Na moją decyzję złożyło się kilka czynników. Przede wszystkim od końca 2016 roku byłem wolnym trenerem, nie obowiązywał mnie żaden kontrakt po odejściu z zespołu z Bielska-Białej. W Kaliszu po zakończonym obecnym sezonie uznano, że potrzebne będzie powiększenie sztabu trenerskiego oraz medycznego. Klub skontaktował się ze mną i złożył mi propozycję objęcia drużyny. Daliśmy sobie kilka dni na zastanowienie, przemyślałem wszystko i uznałem, że tworzy się tutaj naprawdę ciekawy projekt. Dlatego pojawiłem się w Kaliszu i podjąłem rozmowy z zarządem. Uzgodniliśmy nasze oczekiwania i plany, wizję funkcjonowania zespołu i całego klubu, nie tylko pod względem sportowym, ale również organizacyjnym. Z przyjemnością podpisałem kontrakt, bo Kalisz to przecież bardzo zasłużony i ważny ośrodek dla siatkówki w Polsce. Poza tym uczestniczyłem w podobnym projekcie kilka lat temu w Policach, gdzie też objąłem drużynę pierwszoligową, która docelowo miała awansować do Orlen Ligi. Cel został zrealizowany i wierzę, że tutaj będzie podobnie.

W Policach osiągnął pan cel w postaci awansu i po kilku miesiącach, gdy Chemik był liderem Orlen Ligi… rozwiązano z panem kontrakt.

Rzeczywiście w Chemiku rozstano się ze mną w nietypowych okolicznościach, w momencie gdy realizowaliśmy założone cele. Pojawił się jednak inny pomysł na drużynę, sprowadzono trenera zagranicznego i pozostało mi to uszanować. Mimo wszystko z pracy w Policach zostały mi tylko dobre wspomnienia i kontakt z niektórymi zawodniczkami, z którymi miałem przyjemność współpracować.

Gdy patrzy pan teraz na czterokrotnego z rzędu mistrza Polski z Polic, nie jest pan zwyczajnie zły, że nie było panu dane dokończyć dzieła?

Nie. W ogóle już nie wracam do tamtej sytuacji, to dla mnie historia. Nigdy nie mamy nad wszystkim kontroli, nie mamy wpływu na pewne rzeczy, które dzieją się poza nami. Taki już jest los trenera, że trzeba się liczyć z tym, że mimo wykonywania dobrej pracy kontrakt może zostać rozwiązany. Zazwyczaj gdy zmienia się koncepcja, to najłatwiej zmienić jedną jednostkę, którą jest trener. Wyciągnąłem wnioski z tamtej sytuacji. W międzyczasie pracowałem w Rzeszowie i ponownie w Bielsku, a teraz przyszedł czas na Kalisz. Doświadczenia i lekcje z ostatnich lat zamierzam wykorzystać właśnie tutaj. Trzeba zawsze wyciągać wnioski, tylko w taki sposób można zrobić krok do przodu.

Awansować z MKS-em Calisią Kalisz do Orlen Ligi będzie dużo trudniej niż przed czterema laty z Chemikiem Police?

To jest zupełnie inna sytuacja. W Policach były wówczas dużo większe pieniądze, sprowadzono kilka bardzo doświadczonych siatkarek i postawiono jasny cel: awans już w pierwszym sezonie. Zespół był naprawdę mocny i praktycznie przez cały sezon przegraliśmy tylko pojedyncze mecze. Dodatkowo sama I liga wyglądała zupełnie inaczej. W Kaliszu mamy inne realia i owszem, docelowo również chcemy awansować do Orlen Ligi, ale nastawiamy się tutaj na stawianie małych kroczków, które będą nas przybliżać do tego celu. Na nowy sezon zamierzamy zbudować silną drużynę i powalczyć o pierwszą czwórkę. Potem będziemy planować dalej i mierzyć wyżej.

Czyli w sezonie 2018/2019 będzie pan chciał grać bezpośrednio o awans do Orlen Ligi?

Kontrakt podpisałem na dwa lata. Chciałbym, aby w tym okresie drużyna rozwijała się pod kątem technicznym, fizycznym i mentalnym. Na ten moment budujmy drużynę, która będzie miała za zadanie awansować do pierwszej czwórki I ligi, następnie zaplanujemy następny krok. Zawsze będziemy grali o zwycięstwo. Pewne jest to, że w naszym planie dwuletnim drużyna ma awansować do Orlen Ligi.

Analizował pan występy Calisii w zeszłym sezonie. Jak pan ocenia drużynę i osiągnięty wynik?

Przede wszystkim chcę podkreślić, że siódme miejsce na zapleczu Orlen Ligi, które trener Daniel Przybylski osiągnął z zespołem zbudowanym na drugą ligę, należy uznać za bardzo dobry rezultat. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że drużyna borykała się z wieloma kontuzjami, problemami zdrowotnymi. Teraz czas na jeszcze lepszy wynik i znalezienie się w najlepszej czwórce I ligi.

Na jakich pozycjach zespół potrzebuje wzmocnień?

Tak naprawdę na wszystkich. Zwłaszcza że w drużynie z przyczyn naturalnych nastąpi pewna rotacja w składzie. Część dziewczyn wyjeżdża na studia do innych miast, niektóre zakończyły karierę, więc zespół budowany jest na nowo. Mamy listę potencjalnych nazwisk, które chętnie widzielibyśmy w składzie. Poza tym chcemy utrzymać kilka siatkarek, czyli dotychczasowy trzon zespołu. Wzmocnienia będą na każdej pozycji. Do końca maja zamierzamy zamknąć skład.

Chcecie dojść do takiej głębi składu, żeby w drużynie było dwanaście wyrównanych siatkarek? W zeszłym sezonie w zespole nie było możliwości zbyt dużych rotacji, przez co trener bez przerwy „łatał dziury”.

Osobiście jestem za wizją budowania składu w systemie, na który decyduje się coraz więcej klubów nie tylko w Polsce, ale również w Europie. Wygląda to tak, że mamy około 8-9 doświadczonych, gotowych w każdej chwili do wyjścia na parkiet, dziewczyn. A dodatkowo uzupełniamy naszą dwunastkę o 3-4 młode siatkarki, które nabierają doświadczenia i uczą się od starszych koleżanek. Taki system zaproponowałem w Kaliszu i do tego będziemy zmierzać. Proszę zauważyć, że często zdarza się, że w sytuacji, gdy budujemy tak zwany „dream team”, gdzie mamy dwunastu doświadczonych graczy, to takie zespoły mają problemy. Po pierwsze trudniej zapanować nad taką grupą charakterów, po drugie każdy chce wówczas grać i nie przyjmuje do wiadomości, że ma stanąć w kwadracie dla rezerwowych. W Kaliszu jest fajna grupa młodych zawodniczek z dużym potencjałem sportowym i takie też będą w naszym zespole.

Procentowo jak bardzo zmieni się drużyna w stosunku do poprzedniego sezonu?

Myślę, że będzie to ok. 50%. Połowa składu pozostanie, drugą połowę będą stanowić nowe siatkarki. Na pewno zostanie z nami Ivana Isailović, obecnie toczą się rozmowy z kolejnymi dziewczynami, które chcielibyśmy utrzymać. W międzyczasie rozmawiamy z potencjalnymi zawodniczkami, które mogłyby przyjść do Kalisza. Są wśród nich również siatkarki, które mają na koncie występy w Orlen Lidze. Na razie za wcześnie, żeby mówić o konkretnych nazwiskach, ale wszystko wyjaśni się w ciągu najbliższych tygodni.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-05-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved