Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Łukasz Kadziewicz: Poczekajmy na raport od sztabu szkoleniowego

Łukasz Kadziewicz: Poczekajmy na raport od sztabu szkoleniowego

fot. Katarzyna Antczak

Porażka polskiej reprezentacji przed ćwierćfinałami mistrzostw Europy pobudziła do dyskusji całe środowisko siatkarskie. – Czekam, aż sztab szkoleniowy powie mi, co było nie tak i zastanowi się nad kolejnymi krokami, które mam nadzieję postawi w przód, a nie w tył – powiedział były reprezentant Polski i wicemistrz świata z 2006 roku, Łukasz Kadziewicz.

 



Porażka w barażu o ćwierćfinał mistrzostw Europy, nijaka gra na Memoriale Wagnera i odpadnięcie z rywalizacji przed Final Six Ligi Światowej – to dokonania kadry Ferdinando de Giorgiego w tym sezonie reprezentacyjnym. To już kryzys polskiej siatkówki?

Łukasz Kadziewicz: – Na pewno nie gramy na miarę posiadanego przez nas potencjału. Moim zdaniem powinniśmy spojrzeć przede wszystkim na tych, którzy są na górze. Nikt nie wyszedł i nie powiedział: „Mea culpa!”. Ferdinando de Giorgi tego nie zrobił, natomiast Związek powiedział, że skoro trener się nie przyznaje, to władze tym bardziej. Mamy wątpliwości co do jakości prowadzenia drużyny w momencie gdy zarząd, który wybierał selekcjonera, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak pracuje Włoch. Jeśli chciał dowiedzieć się więcej, to mógł zasięgnąć opinii Sebastiana Świderskiego czy zawodników z ZAKSY. Poza tym władze nie powinny rozwiązywać trudnych spraw dotyczących kadry, wręczając żółte kartki podczas mistrzostw Europy. Jeśli mielibyśmy skategoryzować ostatni czas, to na pewno jest on rozczarowujący. Przed sezonem ligowym i pompowaniem balonika nie sądziłem, że tak będzie. Myślałem, że polska drużyna mnie zaskoczy, a nie odpaliła na tyle, na ile liczyło całe siatkarskie środowisko.

W ostatnich dziesięciu latach najdłuższy okres bez medalu w polskiej kadrze wynosił trzy lata. Teraz po raz pierwszy będzie to co najmniej o rok więcej. Jak gwałtownie może to wpłynąć na zainteresowanie siatkówką w Polsce?

– Na samo zainteresowanie kibiców raczej nie, ale trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że spółki państwowe nie są aż tak chętne do wspierania polskiej siatkówki – ostatnio światło dzienne ujrzały problemy w Lotosie. Mimo to cały czas potrafimy zapełnić hale, co udowadnia, że ten sport jest dobrym produktem do pokazywania nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Siatkówka na pewno nie jest perpetuum mobile, jednak zniszczyć ją można bardzo łatwo. Za długo pracowaliśmy na jakość dyscypliny, by to teraz zaprzepaścić. Według mnie wszyscy powinni uderzyć się w piersi i zacząć zmiany od siebie. Nikt chyba nie wątpi, że są one nam potrzebne.

Czy trudno przechodzi panu przez gardło, że staliśmy się europejskim średniakiem?

– Trudno przechodzi przez gardło. Każdy – dziennikarze, zawodnicy, środowisko siatkarskie – powinien pracować na to, żeby było lepiej. Szukajmy dobrych rzeczy i nie koncentrujmy się na negatywnych. Pion i Wydział Szkolenia musi popracować, by stworzyć fajny model, dzięki któremu reprezentacja wróci na odpowiednie tory.

Do tej pory o przespanym sukcesie mówiono jedynie w kontekście polskiej kadry kobiet. Dotknęło to też reprezentację mężczyzn?

– Kiedy wygrywa się mistrzostwo świata w 2014 roku, to każdy myśli, że będzie już tylko z górki. Bardzo trudno jest powtarzać sukcesy, a o medale na najważniejszych imprezach zawsze było ciężko. W samej Europie jest 6, a może 8 zespołów, które mają szansę na naprawdę dobre granie. Tym razem nam się nie udało, trzeba będzie troszeczkę poczekać, ale w przyszłym roku mamy kolejne mistrzostwa świata, na których będziemy bronili tytułu. Pojedzie tam zupełnie inna drużyna niż ta, która go wywalczyła. Za mocnym jest dla mnie stwierdzenie, że przespaliśmy sukcesy, które do tej pory osiągnęliśmy. Jesteśmy na dobrej drodze, ale potrzeba nam jeszcze większego zaangażowania i dania z siebie wszystkiego. Nie chciałbym oglądać kolejnej dużej imprezy bez udziału Polaków od fazy ćwierćfinałowej.

Jakby ktoś zlecił panu podjęcie decyzji o przyszłości Ferdinando de Gioriego, to dałby mu pan szansę?

– Tak, oczywiście. Fefe jest naprawdę bardzo dobrym szkoleniowcem, co słychać wśród ludzi, którzy z nim pracują, ale nie wyszedł mu jeden sezon. Jeśli złoży raport, w którym wskaże, gdzie popełnione zostały błędy, personalnie wyciągnie wnioski i zobaczy, czy kogoś w kadrze było za dużo lub za mało, to druga szansa będzie mu się należeć. Jeżeli przed Zarządem PZPS wyjaśni tę sytuację i stworzy plan naprawczy z ludźmi, którzy dużo mogą w siatkówce, to będziemy mogli jechać z tym dalej. 

I co teraz będzie?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Autorka wywiadu: Sara Kalicz
Cały wywiad w: sport.pl

 

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-09-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved