Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Lucie Muhlsteinova: Wpadło dużo piłek, które mogłyśmy podbić

Lucie Muhlsteinova: Wpadło dużo piłek, które mogłyśmy podbić

fot. Katarzyna Antczak

Dwa czołowe zespoły żeńskiej ekstraklasy rozegrały w Atlas Arenie spektakl, który obejrzało ponad 4000 widzów. Miejscowe siatkarki drużyny ŁKS-u poległy po tie-breaku w starciu z mistrzyniami Polski, ale chyba wszyscy widzowie mogli być usatysfakcjonowani zarówno poziomem spotkania, jak i jego oprawą. – Dziękuję za pozytywne opinie, ale zdecydowanie bardziej cieszyłybyśmy, gdybyśmy teraz mogły odbierać gratulacje za wygraną. Zawsze smutne jest, gdy wygrywa się 2:0 i przegrywa całe spotkanie 2:3 – mówiła po meczu rozgrywająca łodzianek, Lucie Muhlsteinova.

Statystyki meczu pomiędzy niepokonanymi aż do tego spotkania łodziankami a podopiecznymi trenera Jakuba Głuszaka zdecydowanie nie oddają zarówno przebiegu, jak i poziomu tego pojedynku. Dobra gra w defensywie powodowała, że zawodniczki musiały ryzykować w ataku, co często kończyło się błędem lub też efektownym blokiem przeciwniczek. Aż do 10-minutowej przerwy nie do zatrzymania były gospodynie. W drużynie ŁKS-u brylowała Regiane Bidias, przy nienagannym przyjęciu swoją wartość udowadniały także Zuzanna Efimienko-Młotkowska i Ewa Kwiatkowska. Policzanki wybudziły się z letargu w trzeciej partii, kiedy to na boisku pojawiła się Malwina Smarzek i Straszimira Simeonowa, z biegiem czasu łodzianki miały też coraz mniej sił, przez co dobre wyszkolona technicznie Bianka Busa mogła wykorzystać swoje atuty. Porażka po dobrym meczu – takie głosy można było usłyszeć po ostatnim gwizdku sędziego wśród kibiców ŁKS-u. – Dziękuję za pozytywne opinie, ale zdecydowanie bardziej cieszyłybyśmy się, gdybyśmy teraz mogły odbierać gratulacje za wygraną. Zawsze smutne jest, gdy wygrywa się 2:0 i przegrywa całe spotkanie 2:3. Myślę, że kiedy ochłoniemy, docenimy także ten punkt i będziemy się z niego cieszyć – przyznała rozgrywająca ŁKS-u, Lucie Muhlsteinova.



Policzanki kierowały swoją zagrywkę na libero łodzianek, która pomyliła się pięciokrotnie, jej koleżanki również nie brylowały w tym elemencie, może poza Brazylijką Bidias. – Uważam, że nie można tej porażki zrzucić na karb słabszego przyjęcia. Po prostu popełniłyśmy dużo prostych błędów. Wpadało nam dużo piłek, które mogłyśmy podbić w obronie, byłyśmy taktycznie przygotowane na tego typu kiwki, a i tak ich nie podbijałyśmy – zauważyła Czeszka. Choć w całym meczu to siatkarki z miasta włókniarzy zdobyły o dwa oczka więcej, to jednak nerwowe końcówki padały łupem przyjezdnych. – Niestety, taka jest siatkówka, że trzeba zdobyć ten 25 punkt. W trzecim secie odrobiłyśmy straty, ale później już cały czas byłyśmy troszeczkę z tyłu. Zabrakło nam trochę szczęścia w tych końcówkach i dokładności po naszej stronie – dodała.

Ten mecz miał dwa oblicza i to również zauważył trener ŁKS-u. – Pierwsze dwa sety to była nasza gra, wszystko szło po naszej myśli. Te rozwiązania, które przygotowaliśmy na to spotkanie, nam wychodziły. Potem w drużynie Chemika zmieniła się atakująca i środkowa, rywalki podbiły trochę więcej piłek w obronie, co dodało im wiary. Mistrzynie Polski lepiej zagrywały w kluczowych momentach i to zadecydowało o tym, że te kolejne dwa sety i tie-break nam uciekły – relacjonował przebieg spotkania Michał Masek.

W piątej partii nadal na fali były zawodniczki Chemika, ale gospodynie podjęły się jeszcze jednego zrywu w końcówce. Niestety cieniem na sportowej rywalizacji odbiła się postawa sędziów. – W piątym secie pojawiła się okazja, żeby powalczyć, ale… Nie rozumiem troszkę, dlaczego mecze barażowe o ekstraklasę gramy przy udziale systemu challenge, a takie spotkania są go pozbawione, choć można było obejrzeć to spotkanie w telewizji. Nie chcę tutaj o nic obwiniać sędziów, ale jestem wściekły. Były to dość wyraźne błędy, wszyscy to widzieli, nie wiem, ile jeszcze takich sytuacji musi się wydarzyć, żeby coś się zmieniło – mówił rozgoryczony szkoleniowiec liderek tabeli LSK. Łodziankom zabrało jednak również lepszej postawy swojej liderki, Izabeli Kowalińskiej.Oczywiście kilka błędów w ważnych momentach popełniła, ale policzanki również nie były dużo efektywniejsze na prawym skrzydle, także tutaj była równowaga. Gdybyśmy we wszystkich elementach zagrali świetnie, to ten mecz byłby wygrany. Środkowe za to zagrały rewelacyjnie, zdobyliśmy też dużo punktów blokiem – dodał szkoleniowiec. To prawda, ŁKS zdominował w tym elemencie Chemika w stosunku 17 do 13 punktowych bloków. Kolejne spotkanie łodzianki rozegrają w Toruniu, a ich rywalkami będą Budowlane. – Musimy przyzwyczaić się do tego, że na ŁKS-ie spoczywa taka presja, że mamy wygrywać każdy mecz. Czy jesteśmy faworytem, czy nie, to akurat nie za bardzo mnie obchodzi. Chcemy stawić czoła tym najlepszym zespołom w lidze i zwyciężać – zakończył Masek.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-01-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved