Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > LSK – sprzedam, kupię, zamienię

LSK – sprzedam, kupię, zamienię

fot. Łukasz Krzywański

Tak w skrócie można nazwać ostatnie posunięcia klubów w Lidze Siatkówki Kobiet. Z rozgrywek wycofała się Muszynianka, niepewny jest los Impelu Wrocław. Nieoficjalnie mówi się, że na tym się nie skończy i z ligi mogą się wycofać kolejne zespoły. Do rozgrywek dostał się zespół, który w zeszłym sezonie zajął 6. miejsce w I lidze, a mistrz I ligi kobiet… nie ma zagwarantowanego awansu.

Rozszerzona liga do granic możliwości



Od sezonu 2014/2015 PLPS podjęła decyzję o powiększeniu Orlen Ligi (tak wówczas brzmiała nazwa) do 12 zespołów i jednocześnie o jej zamknięciu. Już wówczas widać było, czym skończył się ten „eksperyment”. Przykładem tego może być postawa Pałacu Bydgoszcz, ekipa ta wygrała w sezonie zasadniczym zaledwie jeden (!) mecz, a w fazie play-off lepiej nie było i drużyna ta zachowała miejsce w Orlen Lidze. Warto dodać, że bydgoszczanki nie spełniły wówczas wymogu, jaki stawiał PLPS, czyli wygrania pięciu spotkań (taki był wówczas wymóg, aby drużyna prolongowała swój byt w OL – przyp. red.). Z kolei zwycięzca rozgrywek w I lidze – Zawisza Sulechów nie mógł zagrać w Orlen Lidze, ponieważ nie spełnił wymagań stawianych przez PLPS (zdaniem samej ligi). Według słów ówczesnego trenera Zawiszy wcale tak nie było. – Mieliśmy pewne obawy, co może się wydarzyć, jeśli nie otrzymamy miejsca w ekstraklasie. Łącznie mieliśmy zabezpieczenie w kwocie 2,7 miliona złotych. W Orlen Lidze grają kluby, które nawet połowy tej kwoty nie mają, a mimo tego w niej grają, bo decydują o tym układy. Nie boję się powiedzieć, że największą winę za upadek Zawiszy ponoszą władze PLPS-u, które wbrew zasadom sportowej rywalizacji i łamiąc regulaminy, pozostawiły w elicie zespoły, które są niewypłacalne i nie prezentują odpowiedniego poziomu gry. Wina leży też po stronie PZPS-u, bo trzeba pamiętać, że prezesem PLPS-u jest wiceprezes PZPS-u, Jacek Kasprzyk – tak nie powinno być, że ta sama osoba piastuje takie dwa stanowiska. Największy żal mam do tych dwóch instytucji, bo to przez nie musieliśmy wycofać klub z rozgrywek – mówił wówczas szkoleniowiec.

Decyzja PLPS-u o niedopuszczeniu Zawiszy do gry w Orlen Lidze była jego początkiem końca. – Tak, była kluczowa w tym, co stało się później. Sponsor, który miał dać nam milion złotych, od razu powiedział, że umowa zostanie podpisana tylko wtedy, kiedy będziemy grali w ekstraklasie. A skąd wzięły się nasze dalsze problemy? Trzeba pamiętać, że jednym z wymogów przyjęcia zespołu do Orlen Ligi był odpowiedni skład, więc żeby mieć kartę przetargową na podstawie budżetu, który mieliśmy mieć w ekstraklasie, podpisaliśmy umowy z zawodniczkami, które podniosłyby poziom naszej gry oraz dogadaliśmy się z najlepszymi siatkarkami z poprzedniego sezonu. Spełniliśmy wszystkie wymogi stawiane przez PLPS, a i tak jego decyzją nie zostaliśmy dopuszczeni do gry w Orlen Lidze. Na jednym ze spotkań w PZPS-ie pan Jacek Kasprzyk sam stwierdził, że wie, że PLPS działa nieprofesjonalnie, że zdaje sobie sprawę, że taka decyzja była niezgodna z regulaminem, ale on nie decyduje, tylko Rada Nadzorcza. Mieliśmy więc do czynienia ze zrzucaniem winy na wirtualne osoby, których akurat na spotkaniu nie było, bo tak jest zawsze najprościej – mówił trener sulechowskiej drużyny (wypowiedź z dnia 18 listopada 2015 roku).

Tym samym w niedługim czasie Zawisza wycofał się z rozgrywek I ligi i upadł. W wyżej wymienionym sezonie była jeszcze rywalizacja o medale, w której udział brały drużyny z miejsce 1-8. W kolejnym 2015/2016 o medale grały już tylko drużyny z miejsc 1-4. W tym miejscu należy zadać sobie pytanie, o co grały pozostałe ekipy z lokat 5-12 i jaki sens miała ich rywalizacja po sezonie zasadniczym? Warto w tym miejscu dodać, że żadna drużyna nie spadała, a widać było też, że hale na meczach poszczególnych drużyn zaczynały świecić pustkami. Z kolei na skutek kolejnego rozszerzenia do 14 drużyn do Orlen Ligi dołączyły ŁKS Commercecon Łódź oraz Budowlani Toruń. W kolejnym sezonie 2016/2017 zwycięzca pierwszej ligi w sezonie otrzymał „szanse” konfrontacji z zespołem Orlen Ligi o prawo gry w niej. Jak się ta rywalizacja skończyła dla Wisły Warszawa, wszyscy doskonale pamiętamy (zamieszanie z terminami, mecz rozgrywane w środku tygodnia, hala Wisły świecąca pustkami), czy to jest rywalizacja sportowa, w której zmienia się zasady podczas trwania rozgrywek? Niestety dla stołecznej ekipy mecze z KSZO skończyły się dla warszawianek porażkami.

Od ponad 11 lat chodzę na mecze w LSK i takiego kryzysu jak obecnie nie pamiętam. Rozmawiając z wieloma osobami związanymi z siatkówką, niemal każda z nich podkreślała – liga w takim kształcie i w tym systemie jest do niczego. Sprawdza się to, o czym pisałem powyżej, przy tak rozbudowanej lidze tworzy się tzw. „środek tabeli” – drużyny grają o nic, gdy są pewne utrzymania, mecze swoje traktują spotkania jako sparingi i myślą o jak najszybszym zakończeniu rozgrywek.

W minionym sezonie najważniejsze mecze sezonu rozgrywane były w szybkim tempie i bez chwili wytchnienia, system: sobota – środa – sobota to czyste szaleństwo w przypadku drużyn kobiecych, które nie ma nic wspólnego ze sportową rywalizacją. Ekipy te nie mają często czasu na regenerację i wypoczynek, czego przykładem jest rywalizacja w parze pomiędzy Chemikiem a Budowlanymi (drugi mecz rozgrywany był w środę 18 kwietnia, a trzeci decydujący w piątek 20 kwietnia – przyp red.). Można powiedzieć, że liga pędziła pod koniec jak szalona.

Rozwiązania i sugestie

Jak najszybciej władze PLPS-u powinny dokonać kolejnej redukcji drużyn. W chwili obecnej widać, że w LSK ciężko będzie uzbierać 12 drużyn, które spełnią wszystkie wymagania licencyjne. Włodarze powinni mocno przemyśleć tę maksymę: drużyny, które ledwo wiążą koniec z końcem, nie powinny zabierać miejsca innym i nie powinny występować w LSK.

1. Z ligi w sezonie 2018/ 2019 powinny spaść dwie ostatnie drużyny przy założeniu, że w LSK wystąpi ich 12.
2. Ekipy z miejsc 9-10 powinny rozegrać między sobą baraż, przegrany spada do I ligi, a zwycięzca grałby z drugą drużyną I ligi.
3. Drużyny z miejsc 1-8 powinny grać w play-off.
4. Zwycięzca I ligi automatycznie powinien awansować do LSK.

Powyższy system przez wiele lat obwiązywał w Polsce i co najważniejsze sprawdzał się bardzo dobrze. Miał więcej zalet niż obecny, poza tym mecze w play-off były traktowane jako najważniejsze, a nie po macoszemu, tak jak to ma miejsce obecnie.

Zarządzający LSK mogą z trudem uzbierać 9-10 drużyn, które spełnią wszystkie wymagania organizacyjno–finansowe dopięte od A do Z. Czy włodarze PLPS-u wezmą pod rozwagę wycofanie się takich klubów jak:= Muszynianka czy Impel, które były czołowymi drużynami i nie były w stanie sprostać prawom rynku, czy w dalszym ciągu będzie towarzyszyła rozgrywkom kobiecym bylejakość? Ekonomia jest nieubłagana i każdy, kto nie dysponuje odpowiednim zapleczem finansowym, nie ma prawa grać w LSK to jest oczywiste. Tylko dlaczego drużyny, które wygrywają sportową rywalizację w niższej lidze (Zawisza Sulechów, Wisła Warszawa, MKS Kalisz), nie mogą na skutek ustaleń przy zielonym stoliku grać w LSK? Tym samym tworzą się sportowe paradoksy, których nikt nie rozumie. Zewsząd słychać głosy, że… MKS Dąbrowa Górnicza, który spadł i ma długi, może wykupić miejsce w LSK, w ekstraklasie zagra 6. zespół I ligi kobiet, Radomka Radom. Czy naprawdę o to chodzi, żeby sprzedawać, kupować i zamieniać się miejscami? Czy to jest sportowa rywalizacja? W takim razie po co grać? Mam pieniądze, kupię sobie miejsce, a jak mi się to znudzi, to sprzedam, tak można nazwać obecną sytuację, proceder ten w jak najszybszym czasie powinien zostać zahamowany.

LSK obecnie powinna liczyć maksymalnie 10 drużyn – o czym pisałem powyżej – i ani jednej więcej, większy nacisk byłby kładziony zarówno na mecze w fazie zasadniczej, jak i w play-off, nie byłoby „środka tabeli”. Każda drużyna grałaby o coś. Jak wiadomo mniejsza liga spowoduje, że będzie wyższy poziom, co może za sobą pociągnąć przyciągnięcie większej liczby sponsorów. Jednocześnie wyższy poziom ligi przełoży się na grę reprezentacji. Na koniec zadam pytanie: co stanie się, jeżeli władze PLPS-u nie uzbierają 12 drużyn chętnych do gry w LSK, czy „zaproszenia” będą wysyłane na siłę do kogo popadnie, czy liga zostanie zmniejszona? Warto wziąć powyższe pod uwagę, ponieważ problem z wycofaniem się drużyn stał się poważny, a uzupełnianie ligi na siłę do niczego nie prowadzi.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2018-05-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved