Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > LSK po pierwszej kolejce, Chemik liderem

LSK po pierwszej kolejce, Chemik liderem

fot. lsk.plps.pl

Zakończyła się pierwsza kolejka rozgrywek Ligi Siatkówki Kobiet. Wygrywali faworyci, chociaż tylko Chemik Police zdołał rozstrzygnąć spotkanie w trzech setach, a Developres stracił punkt w meczu z Pałacem. Kolejka szeroko komentowana jest z powodu braku zawodniczek zagranicznych w składach kilku zespołów i kontrowersyjnych wyborów MVP.

W sobotę rozegrane zostały pierwsze mecze nowego sezonu Ligi Siatkówki Kobiet. W Ostrowcu Świętokrzyskim spotkały się dwie najsłabsze drużyny minionego sezonu. Zespół KSZO, o którym jeszcze niedawno spekulowano, że może nie wystartować w rozgrywkach, pokonał na własnym terenie Legionovię Legionowo 3:1, zdobywając trzy niezwykle cenne punkty. – Każda z dziewczyn ma świadomość swoich niedociągnięć, niedoborów, jeśli chodzi o umiejętności, ale jeśli każda z przebywających aktualnie na placu będzie wojować, to chyba właśnie o to chodzi – mówił po meczu trener ostrowieckich siatkarek, Adam Grabowski. Spore rozczarowanie za to po porażce zapanowało w Legionowie. – Liczyliśmy na to, że możemy powalczyć tu o punkty i nie ukrywam, że jechaliśmy tu wygrać. Pierwszy set pokazał, że mamy możliwości – przyznał trener Maciej Bartodziejski. W Rzeszowie Developres zmierzył się z bydgoskim Pałacem. Ku zaskoczeniu wszystkich podopieczne trenera Piotra Makowskiego przegrywając 1:2, doprowadziły do tie-breaka. W decydującej partii musiały uznać wyższość gospodyń, ale jeden punkt przywieziony z trudnego terenu na pewno mogą uznać za swój sukces. – Nasze problemy wynikały z bardzo słabego początku spotkania. Pierwszy set był bardzo nerwowy i okropny w naszym wykonaniu – przyznał trener Lorenzo Micelli. Developres musiał radzić sobie bez Julii Andruszko, a jej absencję szkoleniowiec tłumaczył względami zdrowotnymi. Dobre spotkanie rozegrały za to Helene Rousseaux i Jelena Blagojević.



W niedzielę na boisko wyszły po raz pierwszy w tym sezonie mistrzynie Polski. Chemik uporał się w trzech setach z Budowlanymi Toruń, chociaż w drugiej partii był blisko porażki, przegrywając 21:23. – To, że pojawiały się chwile przestojów, to jest rzecz naturalna, zwłaszcza w pierwszych meczach sezonu – przyznała po meczu przyjmująca policzanek, Natalia Mędrzyk. – W trzecim secie zeszła z nas presja, dziewczyny zaczęły grać na luzie. Pokazaliśmy styl, który chcemy prezentować, choć moim zdaniem jesteśmy w stanie grać jeszcze lepiej – dodał trener Jakub Głuszak. W Toruniu nikt nie robi tragedii z porażki z mistrzem Polski, chociaż Budowlani kolejne spotkanie rozegrają w Łodzi z… zespołem wicemistrza kraju. – Nie znamy jeszcze do końca naszych możliwości, nie do końca wiemy także, na co stać naszych rywali. Cele będziemy sobie ustalać dopiero w trakcie sezonu i zobaczymy, jak się to wszystko ułoży – mówi rozgrywająca torunianek, Gabriela Jasińska. Niezwykle ciekawe spotkanie obejrzeli kibice w Dąbrowie Górniczej, gdzie miejscowy MKS zmierzył się z Muszynianką. Dąbrowianki po wygranych dwóch setach stanęły, pozwalając rywalkom na odrobienie strat, doprowadzenie do remisu i ostatecznie wygraną w tie-breaku. – Zaczęłyśmy bardzo dobrze to spotkanie, wygrywając dwa sety. W następnych nie potrafiłyśmy się dopasować do tego, co robił przeciwnik, opadały ręce, nie było pomysłu na grę – przyznała po meczu trener Magdalena Śliwa, która mimo tego była zadowolona z występu swoich podopiecznych. W zespole z Muszyny bardzo dobry mecz rozegrała Maja Savić.

Trzy ostatnie spotkania inauguracyjnej kolejki rozegrano w poniedziałek. W Łodzi ŁKS podejmował zespół Proximy Kraków. Najwięcej emocji było w drugim secie, w którym łodzianki w końcówce przegrywając 19:24, wygrały sześć kolejnych wymian i miały wygraną na widelcu, jednak górą były przyjezdne. W pozostałych trzech setach przewaga ŁKS-u była jednak wyraźna i trzy punkty zostały w Łodzi. – Bardzo się cieszymy, bo wiadomo, że pierwszy mecz w sezonie jest zawsze bardzo ciężki. Cieszymy się z trzech punktów i teraz będziemy walczyć o kolejne – zapowiedziała kapitan ŁKS-u Commercecon Łódź, Katarzyna Sielicka. Ciekawie było również we Wrocławiu, gdzie Impel podejmował osłabiony brakiem zawodniczek zagranicznych PTPS Piła. Zespoły te stoczyły ze sobą zaciętą walkę trwającą cztery sety, ostatecznie górą były siatkarki Impelu, które wygrały 3:1. – Może nie przewidziałem scenariusza, że będziemy wygrywać wszystkie zwycięskie sety na przewagi, ale wiedziałem, że to będzie nietypowe spotkanie. Zawsze start sezonu to są jakieś dodatkowe emocje – powiedział po spotkaniu trener wrocławianek, Marek Solarewicz. Bardzo dobrze w przyjęciu zagrywki spisywała się libero Impelu, Maria Stenzel.

Najwięcej emocji budził pojedynek w Bielsku-Białej, gdzie zmierzyły się ze sobą dwie drużyny aspirujące w tym sezonie do strefy medalowej. Kibice BKS-u w pierwszym secie przecierali oczy ze zdumienia, gdy ich zespół wręcz rozniósł Budowlanych Łódź, wygrywając do 15. Trener Błażej Krzyształowicz zdjął jednak z boiska bezbarwną tego dnia Hanę Cuturę, na jej miejsce wpuścił Julię Twardowską i gra łodzianek znacznie się poprawiła. W kolejnych trzech partiach górą byli Budowlani i to oni zdobyli trzy punkty, potwierdzając swoje ambicje do tytułu mistrzowskiego. – Obiecałyśmy sobie, że zostawimy dzisiaj maksa na boisku i faktycznie bardzo chciałyśmy. Czasem jednak jest tak, że jak się za bardzo chce, to też coś nie wychodzi – przyznała po meczu libero BKS-u, Izabela Lemańczyk.

Pierwsz kolejka Ligi Siatkówki Kobiet upłynęła pod znakiem nieobecności w składzie Chemika Maret Balkestein-Grothues oraz zawodniczek zagranicznych w składzie PTPS-u Piła. Jak sugeruje Przegląd Sportowy, w pierwszym przypadku powodem może być niepodpisany jeszcze kontakt Holenderki, w drugim zakaz transferów międzynarodowych nałożony przez CEV na klub z Piły. Problemy z zarejestrowaniem zawodniczek z zagranicy mieli również Budowlani Łódź, w tym przypadku jednak udało się spłacić wszystkie należności przed startem rozgrywek ligowych. Na siatkarskich forach sporo też mówiło się o niezrozumiałych decyzjach komisarzy PLPS-u w sprawie wyboru MVP niektórych spotkań. Wprawdzie decyzja ta wynika najczęściej z subiektywnych odczuć komisarza, czasem ze statystyk, ale kibice stwierdzili, że przynajmniej w dwóch przypadkach komisarze musieli oglądać zupełnie inne mecze. Nie brakowało również kontrowersji i pomyłek sędziowskich. Głośno protestujący przeciw nim trener Marek Solarewicz ukarany został czerwoną kartką, szkoleniowcy nie tylko w meczu we Wrocławiu nie mogli się pogodzić z niektórymi, niezrozumiałymi dla nich i kibiców decyzjami. Powraca jak bumerang temat braku wideochallenge’u na meczach żeńskiej ekstraklasy, ale wobec braku sponsora tytularnego wydaje się on odleglejszy niż zwykle. Martwi również frekwencja na meczach pierwszej kolejki LSK. W trzech halach nie sięgnęła nawet tysiąca widzów, a największa była w Atlas Arenie na meczu ŁKS-u Commercecon Łódź, gdzie mimo poniedziałkowego terminu przyszło 1200 kibiców. Miejmy nadzieję, że kolejne spotkania przyciągną więcej sympatyków piłki siatkowej.

Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Siatkówki Kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved