Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. G1: Brazylia pokonała Serbię, Final Six nie dla Bułgarów

LŚ, gr. G1: Brazylia pokonała Serbię, Final Six nie dla Bułgarów

fot. FIVB

W ostatnim dniu turnieju grupy G1 Ligi Światowej Brazylia pokonała 3:1 reprezentację Serbii i zakończyła fazę interkontynentalną na 2. miejscu, wyprzedzając swoich rywali. Wiele emocji wzbudził ostatni mecz w Cordobie, w którym Argentyna pokonała Bułgarię 3:1. Dzięki takiemu rezultatowi Bułgarzy nie zagrają w Final Six, do którego z kolei awansowali Amerykanie.



Spotkanie drużyn, które awans do turnieju finałowego I dywizji Ligi Światowej miały już wcześniej zapewniony, lepiej rozpoczęli Brazylijczycy (6:3). Blok Jovovicia oraz punktowa zagrywka pozwoliły Serbom na natychmiastowe wyrównanie (6:6). Przewaga była jednak po stronie Brazylii, w której szeregach świetnie spisywali się Mauricio Souza i Lucas. Środkowi drużyny mistrzów olimpijskich kończyli swoje ataki i dokładali punkty w polu serwisowym (16:12). Podopieczni trenera Dal Zotto po raz kolejny nie byli jednak w stanie utrzymać swojej przewagi, co utrudniły im blok Ivovicia i krótka Lisinaca (16:15). Każda kolejna próba ucieczki Serbom (19:16) kończyła się dla Brazylii szybkim powrotem do status quo (19:18). W jej ekipie dobrze prezentował się Wallace, ale nie gorzej wypadali Luburić i Ivović, dzięki czemu pierwszemu setowi tego pojedynkowi towarzyszyły duże emocje. Atakujący reprezentacji Brazylii za wszelką cenę chciał zostać bohaterem tej partii, a jego udany atak z lewego skrzydła i blok na Katiciu powoli go nim czyniły (23:20). Ostatecznie tytuł ten zapewnił sobie skończeniem piłki setowej (25:22).

Początek drugiego seta to ciąg dalszy dobrej gry Wallace’a i zarazem przewagi Brazylii (3:1). Bruno Rezende nie miał problemów z gubieniem serbskiego bloku na krótkim wycinku siatki, a skończona przez Mauricio Borgesa kontra i błąd Luburicia dały wynik 6:3. Zdecydowanie największy wkład w zdobycze punktowe swoich drużyn mieli atakujący i środkowi. Taki rozwój sytuacji póki co promował Brazylijczyków ze względu na niezmiennie dobrą postawę Wallace’a (8:5). Niezbyt ciekawie wyglądała gra drużyny Serbii, w której szeregach wyróżniał się właściwie tylko Lisinac. Ogromne problemy z przyjęciem zagrywki i kończeniem ataków po stronie obrońców tytułu były przyczyną coraz większej przewagi Brazylii (15:7). Graczom z Ameryki Południowej służyło kilka punktów przewagi, gdyż dzięki niej pozwalali sobie na coraz odważniejsze zagrania. Seria zagrywek Mauricio Souzy, bloki Lucasa oraz dobra dyspozycja w obronie doprowadziły do tego, że set został całkowicie zdominowany przez Brazylię (19:7). Pojawienie się na boisku Kujundžicia, Blagojevicia i Buculjevicia nie zmieniło wiele w grze Serbów. Dwa bloki na Evandro to było zbyt mało, by uniknąć w tym secie wysokiej porażki (25:16).

Nikola Grbić zdecydował się na powrót do wyjściowego ustawienia swojego zespołu. Wyglądało na to, że szczególnie dobrą decyzją było posłanie do boju Urosa Kovacevicia. Zawodnik ten wykonał kilka skutecznych ataków z całkowicie niewygodnych piłek, czym dał swoim kolegom motywację do walki (6:3). Lewe skrzydło stało się nagle głównym źródłem punktów Serbii, a ataki Ivovicia sprawiły, że jej przewaga urosła do 9:5. Niezbyt dobra była w tym fragmencie gry postawa Lucarellego, który kilka razy pomylił się w ataku (6:11). Pobudzeni przez Kovacevicia Serbowie zaczęli świetnie bronić i kończyć swoje pierwsze akcje, uniemożliwiając tym samym Brazylii odrobienie strat (14:8). Obraz gry w trzeciej partii był kompletnym przeciwieństwem tego, co można było oglądać wcześniej. Teraz to Brazylijczycy mieli ogromne problemy w przyjęciu i ataku, a w drużynie serbskiej świetnie atakowali Luburić, Podrascanin i Ivović (19:11). Wciąż doskonale spisywał się Kovacević, który bezlitośnie obijał brazylijski blok. Atak Podrascanina z krótkiej dał Serbom zwycięstwo 25:17.

Siatkarze z Bałkanów zdołali przenieść dobrą grę na kolejną partię i objąć prowadzenie 3:1, po tym jak Kovacević zablokował krótką z tyłu w wykonaniu Lucasa. Spadek skuteczności Luburicia był jednak przyczyną wyjścia Brazylii na jednopunktowe prowadzenie (6:5). Początkowa faza tego seta była właściwie pierwszym w meczu fragmentem wyrównanej gry (9:9). Blok Bruno na mającym okres kapitalnej gry Ivoviciu pozwolił Brazylii wrócić na prowadzenie (15:14), a skrócona zagrywka Mauricio Souzy dorzuciła do tej przewagi jeszcze jedno oczko (17:15). Słabszym punktem Canarinhos była dzisiaj postawa przyjmujących, a zwłaszcza Mauricio Borgesa, w którego atakach wyraźnie brakowało dynamiki. Niebywałe rzeczy w ataku wyprawiał natomiast Kovacević, który radził sobie nawet z piłkami wystawionymi daleko od siatki (20:20). Swojej skuteczności nie był jednak w stanie utrzymać do końca seta i dał się zablokować parze Bruno – Mauricio Souza (20:22). Doskonałą końcówkę partii zaliczył Wallace, który doprowadził do piłki meczowej i zakończył spotkanie przy drugiej okazji (25:23).

Serbia – Brazylia 1:3
(22:25, 16:25, 25:17, 23:25)

Składy zespołów:
Serbia: Ivović (18), Kovacević (13), Luburić (12), Podrascanin (10), Lisinac (9), Jovović (1), Majstorović (libero) oraz Blagojević (2), Buculjević (1), Okolić, Katić, Skundrić (libero) i Kujundžić
Brazylia: Wallace (19), Lucas (14), Lucarelli (12), Maurício Souza (11),  Mauricio (5), Bruno (4), Thales (libero) oraz  Raphael, Evandro i Renan


Ostatnie spotkanie fazy zasadniczej I dywizji Ligi Światowej miało szczególne znaczenie dla Bułgarów, których ewentualne zwycięstwo dawało im awans do turnieju finałowego w Kurytybie. Argentyńczycy mieli jednak motywację w postaci gry dla swoich kibiców, a forma, jaką pokazali we wczorajszym meczu z Brazylią, była znakiem, że Bułgarom nie będzie łatwo. Przypuszczenia zaczęły się sprawdzać już na początku, gdyż Argentyna na pierwszej przerwie technicznej prowadziła 8:6. De Cecco zaczął od uruchomienia w ataku wszystkich zawodników, a urozmaicona gra dawała kolejne punkty (10:7). Gospodarze świetnie blokowali (Crer, Ramos), czym w dalszym ciągu budowali swoją przewagę (13:8). Bułgarzy nie pozostawali im jednak dłużni i zdołali zniwelować część strat po bloku Bratoewa i ataku Nikołowa z przechodzącej piłki (12:14). Argentyńczycy znacznie bardziej cieszyli się grą, co napędzało dobre zagrania Poglajena i Sole (19:13). Tymczasem po stronie bułgarskiej spore problemy z rozegraniem miał Bratoew, który grał nie tylko czytelnie, ale też niedokładnie. Wejście na boisko Seganowa nie zmieniło sytuacji, a Bułgarzy wciąż nie radzili sobie z blokiem rywali. Ostatnie punkty w tym secie dorzucili Poglajen i Crer, a Argentyna wygrała 25:16.

Bardzo dobrze po stronie gospodarzy wyglądała relacja blok – obrona. Dużo pożytku wnosiła także gra na dwóch libero, gdyż Gonzalez świetnie przyjmował, a Fernandez bronił wiele piłek. Na początku drugiej partii z dobrej strony pokazywał się Nicolas Bruno, ale odpowiadali mu Rozalin Penczew i Wiktor Josifow (4:4). Na pierwszej przerwie technicznej jeden punkt przewagi mieli na swoim koncie Bułgarzy (8:7). Gra gości uległa poprawie, odkąd na boisku na dłużej zadomowił się Seganow. Zdołał on częściowo odbudować Nikołaja Penczewa i Cwetana Sokołowa, ale wciąż w lepszej sytuacji pozostawał De Cecco, który mógł liczyć na skuteczność wszystkich swoich kolegów (14:12). As serwisowy Bruno postawił Argentyńczyków w jeszcze lepszej sytuacji (16:12). Punkty zdobyte w krótkim odstępie czasu przez R. Penczewa dały Bułgarom kontakt z rywalami (17:18). Sygnał do walki gościom dawał także bezbłędny na siatce Josifow. Jego drużyna okazywała się jednak bezradna po tym, jak siatkarze trenera Velasco bronili piłki nawet nogami (Crer), a na kontrach rewelacyjnie spisywał się Bruno (23:18). Dwie krótkie Sebastiana Sole dały Argentynie zwycięstwo 25:21.

Bułgarzy potrzebowali dobrej gry Sokołowa, której namiastkę dostali dopiero w trzecim secie. Dwa dobre ataki tego siatkarza w połączeniu z blokiem Seganowa i asem Rozalina Penczewa dały gościom przewagę 6:2. Trzy kolejne bloki Argentyńczyków ponownie oddaliły Bułgarów od wyjazdu do Brazylii (6:6). Powrót Sokołowa do słabej dyspozycji pozwolił gospodarzom na dwupunktową ucieczkę (9:7). Seria zagrywek Skrimowa ponownie odwróciła sytuację na boisku i Bułgarzy prowadzili 12:10. Na drugiej przerwie technicznej punkt zaliczki mieli Argentyńczycy, którzy nie przestawali skutecznie blokować, a w ataku mogli liczyć na Poglajena (16:15). Ciężar gry w ataku po stronie Bułgarii spadł na Skrimowa, który świetnie wywiązywał się z powierzonego mu zadania. Natomiast wśród gospodarzy regularnie punktowali środkowi (22:21). W końcu Josifowowi udało się zablokować Crera, a ciąg dalszy świetnych zagrań Skrimowa dał Bułgarom zwycięstwo w secie i wlał nadzieję w serca ich kibiców (25:23).

Niczym niezmartwieni Argentyńczycy dobrze weszli w czwartą partię i zdołali wypracować sobie przewagę 3:1. Bułgarom powoli udzielały się nerwy i zaczynali kwestionować decyzje sędziów. Trzeba natomiast przyznać, że postawa Skrimowa i pojedyncze akcje Sokołowa wciąż dawały im szanse na końcowy sukces (8:7). Dwa asy serwisowe De Cecco i atak Ramosa z przechodzącej piłki dały jednak gospodarzom prowadzenie 11:8. Wyglądali oni na bardzo zmotywowanych i głodnych zwycięstwa w dzisiejszym spotkaniu. Z wysokim blokiem bułgarskim bez problemu radził sobie Bruno, czym doprowadzał rywali niemal do rozpaczy (15:11). Nie gorzej prezentował się Sole, który otrzymywał od De Cecco mnóstwo piłek i kończył je w różnorodny sposób (16:13). Dobrze dotychczas grającego Poglajena zastąpił Toro, który wykorzystywał wszystkie okazje do zdobywania punktów, a mało eksploatowany Ramos dał Argentynie prowadzenie 20:15. Argentyńczycy grali piękną siatkówkę, na której wizerunek składały się m.in. obrony potężnych ataków przez Alexisa Gonzaleza i sprytne rozwiązania w ataku Bruno. To właśnie ten zawodnik skończył ostatnią piłkę i zapewnił Amerykanom awans do turnieju finałowego (25:19).

Argentyna – Bułgaria 3:1
(25:16, 25:21, 23:25, 25:19)

Składy zespołów:
Argentyna: Bruno (18), Solé (15), Poglajen (13), Ramos (9), De Cecco (2), Crer (8), Gonzalez (libero) oraz Toro (2), Johansen i Cavanna
Bułgaria: Sokołow (18), R. Penczew (14), Josifow (7), N. Nikołow (5), N. Penczew (4), G. Bratoew (1), Salparow (libero) oraz Skrimow (10), Seganow (1), Gocew i Iwanow

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy 1 Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-06-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved