Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > F6 LŚ: Brazylia zagra o złoty medal, USA o brązowy krążek

F6 LŚ: Brazylia zagra o złoty medal, USA o brązowy krążek

fot. FIVB

W pierwszym półfinałowym spotkaniu Ligi Światowej – Brazylijczycy pokonali 3:1 Stany Zjednoczone i zagrają o złoty medal Ligi Światowej. Amerykanie dzielnie walczyli, wygrali drugiego seta, ale było to za mało na dobrze dysponowanych gospodarzy turnieju finałowego Ligi Światowej. Obie reprezentacje czekają na swoich rywali, o tym z kim zagrają, zadecyduje spotkanie Francja – Kanada.

W spotkanie lepiej weszli Brazylijczycy, którzy zdołali rozstrzygnąć na swoją korzyść trzy pierwsze akcje. Amerykanie atakowali bez przekonania i mieli problemy ze zdobywaniem punktów. Do stanu 6:2 dla Brazylii w ekipie gości punktował jedynie Patch. Pojedynczy blok Patcha i pierwszy skuteczny atak Sandera dały ich drużynie kontakt z rywalami, a o czas szybko poprosił Renan dal Zotto (6:5). Od początku dobrze dysponowany na środku był nowy zawodnik Aluronu Virtu Warty Zawiercie – David Smith, ale na pierwszej przerwie technicznej to gospodarze prowadzili 8:6 po ataku Wallace’a. Dwupunktowe prowadzenie Brazylii utrzymywało się przez dłuższy czas, kiedy to oba zespoły grały trybem punkt za punkt (13:11). Kapitalna kontra w wykonaniu Lucarellego i zgaszenie piłki przez Wallace’a pozwoliły uciec Canarinhos na nieco większy dystans (16:12). Bezlitosny dla swoich przeciwników był kończący wszystkie dłuższe wymiany Lucarelii (18:14). Zadaniowe zmiany na zagrywkę Kawiki Shoji i Muagututii na niewiele się zdały, gdyż Amerykanie swoje świetne ataki przeplatali błędami, co nie tylko uniemożliwiło im dogonienie rywali, ale jeszcze powiększyło przewagę Brazylii (25:20).



Podobnie jak w pierwszej partii gospodarzom wystarczyło kilka akcji, żeby zbudować wygodną przewagę (4:1). Amerykanie grali uporządkowaną siatkówkę przepełnioną obronami, co w końcu pozwoliło im na dogonienie rywali (5:5). W ich zespole zaczął się wyróżniać Muagututia, który zmienił Jaeschke. Atak Jendryka ze środka dał USA prowadzenie na pierwszej przewie technicznej (8:7). Dopóki nieomylny był Lucarelli, dopóty Brazylia miała przewagę, ale słabszy moment jego gry pozwolił Amerykanom cieszyć się prowadzeniem 13:9. Punkty zdobyte atakiem przez Mauricio Borgesa i Lucasa dały gospodarzom błyskawiczne wyrównanie, ale nie byłoby ono możliwe, gdyby nie gra obronna Bruno Rezende i Thalesa Hossa (13:13). Blok Jendryka na Lucarellim i kontra w wykonaniu Sandera ponownie dały oddech drużynie USA (19:16). Genialnymi zagraniami w końcówce seta popisywał się Sander, który w różnorodny sposób punktował Brazylijczyków (22:17). Gospodarze grali zrywami, do czego przyzwyczaili już wszystkich podczas poprzednich meczów Ligi Światowej. Okres słabszej dyspozycji momentalnie zastąpili bezbłędnymi zagraniami. Najpierw zdołali zbliżyć się do rywali na punkt po bloku Lucasa i kontrze Wallace’a (21:22), a następnie ich dogonili po zdrapce Lucasa (23:23). Nieudana akcja duetu Rezende-Lucas zapewniła jednak Amerykanom zwycięstwo 25:23.

Początek trzeciego seta niczym nie różnił się od poprzednich i również teraz Brazylia prowadziła trzema punktami (3:0). Tym razem Canarinhos nie dali się szybko dogonić, a widowiskowy blok Mauricio Souzy na Jendryku nie mógł napawać Amerykanów optymizmem (8:3). Rozgrywający zaczęli serwować kibicom wiele akcji przez środek, ale szczególnie dobrze wyglądały krótkie w wykonaniu Lucasa i Mauricio Souzy. As serwisowy Sandera i autowy atak po stronie Brazylii zmniejszyły różnicę do 12:9. Reprezentanci Stanów Zjednoczonych również popełniali błędy, które w połączeniu z asem serwisowym Lucasa dały wynik 16:11 na drugiej przerwie technicznej. Wśród podopiecznych Johna Sperawa pierwszą opcją w ataku stał się Jaeschke, który nietypowo wszedł na pozycję atakującego (15:18). As serwisowy Smitha zbliżył USA na dwa punkty, co zmusiło trenera Dal Zotto do wzięcia czasu (18:20). Przerwa korzystnie podziałała na jego podopiecznych. Mauricio Borges popracował zagrywką, a swoje w ataku zrobili Lucas i Lucarelli (23:18). Błędy na zagrywce i w ataku przekreśliły szanse Amerykanów na objęcie prowadzenia w meczu (20:25).

Mało dynamiczny, ale skuteczny na siatce Mauricio Borges zdobył dla Brazylii dwa pierwsze punkty w czwartym secie (2:1). Na lewym skrzydle zaczął się męczyć Maugututia, który od dłuższego czasu nie był w stanie zdobyć punktu atakiem (3:5). Techniczne i precyzyjne zagranie Mauricio po wystawie rzutem na drugą linię, choć piękne, nie zagwarantowało Brazylijczykom prowadzenia na przerwie technicznej (7:8). Gwarancję przewagi dały im jednak autowe ataki Smitha, Sandera i Patcha (11:8). Blok Smitha doprowadził do remisu 11:11. Falującą gra Brazylijczyków mogła budzić zdumienie zwłaszcza dlatego, że bajeczne zagrania potrafili przeplatać tragicznymi błędami. Niewątpliwie jednak liderem zespołu stał się Mauricio Borges, który atakiem z prawego skrzydła oddelegował wszystkich na drugą przerwę techniczną (16:13). Jaeschke udowadniał swoimi atakami, że mógłby być nominalnym atakującym, ale jego punkty niewiele dawały, gdyż Amerykanie regularnie psuli zagrywki (16:19). Autowe ataki Sandera i Jaeschke pomogły Brazylii zbliżyć się do zwycięstwa (23:19). Spotkanie serwisem zakończył Mauricio Borges i to Brazylijczycy, ku uciesze swoich kibiców, wkroczyli do finału rozgrywek.

Brazylia – USA 3:1
(25:20, 23:25, 25:20, 25:19)

Składy zespołów:
Brazylia: Wallace (18), Saatkamp (13), Mauricio Borges (12), Mauricio Souza (8), Lucarelli (8), Rezende (1), Hoss (libero) oraz Carbonera, De Oliveira, Buiatti i Brendle (libero)
USA: Sander (20), Jaeschke (12), Patch (11), Smith (10, Jendryk (5), Christenson, E. Shoji (libero) oraz Muagututia (5), K. Shoji (1), Defalco (1) i  Mcdonnell

Zobacz również:
Wyniki turnieju finałowego Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-07-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved