Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Lorenzo Micelli: Przegraliśmy swoją szansę na boisku

Lorenzo Micelli: Przegraliśmy swoją szansę na boisku

fot. Sylwia Lis

– Mamy tyle problemów zdrowotnych w zespole w tym sezonie, że naprawdę nie jest łatwo tym wszystkim odpowiednio zarządzać. Najważniejsze jest jednak, żebyśmy pilnowali wysokiego miejsca w LSK, bo liga i krajowy puchar są dla nas priorytetem. Liga Mistrzyń to dla nas dodatek. Oczywiście fajnie byłoby wygrać z Volero Zurych i mieliśmy na to szansę, ale jej nie wykorzystaliśmy – powiedział po przegranym spotkaniu z Volero Zurych Lorenzo Micelli, trener Developresu SkyRes Rzeszów.

Jak pan wytłumaczy to, co się stało w trzecim secie meczu z Volero Zurych, kiedy Developres SkyRes mimo prowadzenia 16:6 przegrał tę partię?



Lorenzo Micelli: – Popełniliśmy wiele błędów. Najwidoczniej dziewczyny pomyślały, że set jest już wygrany, a tak nie było i powtarzałem to im na czasach. Podaliśmy rękę rywalkom, które odbudowały swoją grę. Zaczęły grać coraz pewniej i taka jest niestety rzeczywistość. Niestety żadna zmiana nam nie pomogła. Kiedy straciliśmy kilka punktów z rzędu, dokonałem podwójnej zmiany, ale nic z tego nie wyszło. Wcześniej wprowadziłem też na boisko Kamilę Ganszczyk i praktycznie wykorzystaliśmy limit zmian. Nie mogliśmy już nic więcej zrobić, ale sposób, w jaki przegraliśmy tę końcówkę, jest nieprawdopodobny i niewiarygodny, również dla mnie. Byłem zły, bo wiadomo było, że musimy wywalczyć w tym spotkaniu komplet punktów, jeśli chcemy być w grze o awans do dalszej fazy. Natomiast po przegraniu tego trzeciego seta wynik meczu był już sprawą drugorzędną. Cóż, nie mamy żadnego usprawiedliwienia, dlaczego przegraliśmy seta mimo prowadzenia 16:6. Przegraliśmy jednak swoją szansę na boisku.

Co się dzieje z drugą atakującą – Julią Andruszką, która gra bardzo niepewnie i wprowadzenie jej do gry niewiele wniosło…

– Julia zagrała bardzo dobre spotkanie w Bielsku-Białej. To nie jest więc tak, że ona jest pod formą. To jest cała zagadka w zawodniczkach, że raz grają lepiej, a raz gorzej. Popatrzmy na ten mecz globalnie, bo prawie przez dwa sety, poza pierwszą partią, która nam nie wyszła, graliśmy naprawdę dobrze i wyglądało to, jak gdyby ktoś nam zgasił światło. Po przegraniu trzeciego seta zdecydowałem się na zmiany w składzie, ponieważ wynik nie miał już dla nas większego znaczenia. Ważniejsze było dla nas zadbanie o zdrowie dziewczyn, które zmagają się z urazami i są narażone na kontuzje. Dlatego m.in. dałem odpocząć Helene Rousseaux, która była naszą najskuteczniejszą zawodniczką na boisku, i Adeli Helić, zwłaszcza że Adela nie weszła w ten mecz dobrze i nie było sensu trzymać jej na siłę na boisku. Wprowadziłem też do gry Kamilę Ganszczyk, która wraca po długiej przerwie stopniowo musi odbudowywać swoją formę. Mamy tyle problemów zdrowotnych w zespole w tym sezonie, że naprawdę nie jest łatwo tym wszystkim odpowiednio zarządzać. Najważniejsze jest jednak, żebyśmy pilnowali wysokiego miejsca w LSK, bo liga i krajowy puchar są dla nas priorytetem. Liga Mistrzyń, to dla nas dodatek. Oczywiście fajnie byłoby wygrać z Volero Zurych i mieliśmy na to szansę, ale jej nie wykorzystaliśmy.

Jak oceni pan grę Poli Nowakowskiej, która do pewnego momentu grała świetnie, ale w końcówce meczu też nie ustrzegła się błędów…

– Uważam, że Pola gra bardzo dobrze. Jest wciąż młodą zawodniczką i musi zbierać doświadczenie. Teraz pod nieobecność Agaty Sawickiej ciąży na niej duża odpowiedzialność. Myślę, że doświadczenie zebrane z meczu z Volero pomoże jej w jeszcze lepszym przygotowaniu do spotkań w LSK i Pucharze Polski.

źródło: lsk.plps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-02-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved