Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Siatkarska Liga Narodów > LN K: Holenderki lepsze od Tajlandii, Argentyna postraszyła Sborną

LN K: Holenderki lepsze od Tajlandii, Argentyna postraszyła Sborną

fot. FIVB

W pierwszym meczu turnieju Siatkarskiej Ligi Narodów kobiet w Jekaterynburgu reprezentacja Holandii bez problemu w trzech setach uporała się z Tajlandią. O ile w dwóch pierwszych setach Azjatki próbowały jeszcze dotrzymać kroku Pomarańczowym, to w trzecim były już bezradne i przegrały do 13. W drugim meczu Rosjanki, które są faworytkami rozgrywek, niespodziewanie przegrały pierwszego seta z Argentyną. W trzech kolejnych były już zdecydowanie lepsze i wygrały całe spotkanie 3:1.

Początek spotkania był bardzo wyrównany. Oba zespoły szły łeb w łeb, ale jako pierwsze na prowadzenie zaczęły wysuwać się Holenderki, które po zbiciu Yvon Belien uzyskały dwupunktowe prowadzenie. Ich rywalki jednak nie zamierzały odpuszczać, a do boju poderwała je Aicharaporn. Ich kombinacyjna gra często była trudna do rozszyfrowania dla Europejek, ale gra punkt za punkt na niewiele zdawała się przedstawicielkom Tajlandii, bowiem wciąż na prowadzeniu były Holenderki. Na dodatek w środkowej fazie premierowej odsłony skutecznymi kontrami popisały się Celeste Plak i Anne Buijs, dzięki czemu dystans dzielący oba zespoły zwiększył się do czterech oczek. W pewnym momencie Azjatki po zbiciu Thinkaow zbliżyły się jeszcze na dwa punkty, ale w końcówce zabrakło im skuteczności w ofensywie. Ta była po stronie holenderskich skrzydłowych, które prowadziły Pomarańczowe do triumfu. Ostatecznie po udanym zagraniu Plak pierwszy set padł łupem podopiecznych trenera Morrisona 25:20.



Od początku drugiej partii ponownie walka toczyła się cios za cios. Przedstawicielki Tajlandii prezentowały kombinacyjną siatkówkę, z którą nie potrafiły sobie poradzić ich rywalki. Kompletnie nie funkcjonował holenderski blok, przez co Europejki nie mogły wyjść na prowadzenie. Na pierwszym czasie technicznym po zbiciu Aicharaporn minimalnie lepsze były Azjatki. Po nim jednak do pracy wzięły się Pomarańczowe, w których szeregach przebudziła się Maret Balkestein-Grothues, jej koleżanki zaczęły więcej krzywdy robić przeciwniczkom w polu serwisowym, czego konsekwencją były także błędy tajlandzkich siatkarek w ataku. Dzięki temu w środkowej fazie seta Holenderki wypracowały sobie już trzypunktowe prowadzenie i mogły grać znacznie spokojniej. Ale to nie był koniec emocji, bowiem przy zagrywce Kantong Azjatki zdołały wrócić do gry. W końcówce ponownie do głosu doszły jednak pomarańczowe, a dzięki dużej skuteczności w ataku Anne Buijs wydawało się, że pewnie wygrają tego seta. Prowadziły już 24:20, ale udana kontra Sittirak i as serwisowy jej koleżanki sprawiły, że siatkarki z Tajlandii jeszcze raz doprowadziły do remisu. W walce na przewagi lepsze okazały się już jednak Holenderki, które dzięki blokowi triumfowały 26:24.

Tylko przez krótki okres trzeciej odsłony walka toczyła się cios za cios. Tym razem stosunkowo szybko inicjatywę na boisku zaczęły przejmować Holenderki. Marnym pocieszeniem dla Azjatek był punkt zdobyty w bloku, bowiem same zaczęły popełniać błędy w ataku, a Europejki w ofensywie poczynały sobie coraz pewniej. Po skutecznym zbiciu Maret Balkestein-Grothues różnica dzieląca oba zespoły wzrosła już do pięciu punktów. W kolejnych minutach dysproporcja stawała się coraz wyraźniejsza. Widać było, że Azjatki kompletnie straciły pomysł na grę, a zmiany dokonywane przez ich szkoleniowca kompletnie nie przyniosły efektu. Holenderki dominowały na boisku. Laura Dijkema w końcu zaczęła wykorzystywać swoje środkowe, a w grze Pomarańczowych zaczął funkcjonować punktowy blok. Nie miały też problemów z kończeniem ataków, dzięki czemu coraz pewniej zmierzały do końcowego sukcesu. Siatkarkom z Tajlandii brakowało siły w ofensywie, ta była po stronie ich rywalek, które rozkręcały się z akcji na akcję. Dołożyły jeszcze kolejne czapy oraz dwa asy serwisowe, a Azjatki w końcówce kompletnie się poddały. W ofensywie przypomniała jeszcze o sobie Plak, a Europejki rozgromiły rywalki 25:13, wygrywając 3:0.

Tajlandia – Holandia 0:3
(20:25, 24:26, 13:25)

Składy zespołów:
Tajlandia: Kongyot (10), Thinkaow (9), Kokram (7), Moksri (6), Guedpard (2), Kamlangmak, Pannoy (libero) oraz Pairoj (libero), Sittirak (4), Bamrungsuk (3), Kanthong (2), Srithong, Nuanjam i Phomla
Holandia: Plak (16), Buijs (14), Balkestein-Grothues (11), Belien (8), Koolhaas (4), Dijkema (3), Knip (libero) oraz Luttikhuis (2) i Bongaerts (1)


Rosjanki były faworytkami spotkania z Argentyną, ale rywalki zaczęły je bardzo odważnie. Nie przestraszyły się utytułowanego rywala. Kończyły swoje akcje w ataku, a po błędzie Iriny Woronkowej osiągnęły dwupunktowe prowadzenie na czasie technicznym. Po nim rosyjska siła nie zdawała egzaminu w zderzeniu z kombinacyjną siatkówką prezentowaną przez siatkarki z Ameryki Południowej. Dołożyły one dwa bloki, dzięki czemu nadal były w lepszej sytuacji. Świetnie prezentowały się w ataku, w którym nie do zatrzymania była Elina Rodriquez, a jej koleżanki dołożyły asa serwisowego. W końcówce Sborna nie znalazła skutecznej recepty na to, żeby wrócić do gry, ostatecznie przegrywając 20:25. W drugiej partii Argentynki nie poszły za ciosem, a od początku inicjatywę przejęły Rosjanki. Asem serwisowym popisała się Ksenia Parubiec, a w ataku zaczęła rozkręcać się Woronkowa, dzięki czemu Rosjanki odskoczyły od rywalek na trzy oczka. W kolejnych minutach swoje trzy grosze do ataku zaczęła dorzucać Natalia Małych, a Europejki wyraźnie wzmocniły zagrywkę. Spore problemy z przyjęciem miały Argentynki, co przekładało się na ich nieskuteczność w ataku. Popełniały też sporo błędów, czym ułatwiały zadanie rywalkom. Rosjanki w końcówce sporo punktowały w bloku, a w ataku z dobrej strony pokazała się Woronkowa, dzięki czemu Sborna rozgromiła Argentynki 25:13.

W trzeciej partii walka toczyła się cios za cios. W szeregach argentyńskich wyróżniała się Fortuna, a po drugiej stronie siatki coraz więcej do powiedzenia miały środkowe, a blok Sbornej sprawił, że miała ona dwa oczka przewagi na pierwszym czasie technicznym. Po nim gra siatkarek z Ameryki Południowej kompletnie się posypała, a duża w tym zasługa trudnych serwisów rywalek. Szczególnie przy zagrywce Kseni Parubiec Rosjanki zdobyły sporo punktów z rzędu, dzięki czemu kontrolowały wydarzenia. Seria zmian w argentyńskich szeregach i pojedyncze udane akcje nie były już w stanie odmienić losów tej partii. Sborna grała swobodnie w ataku, punktowała też w bloku, co wystarczyło, by ponownie wygrała 25:13. Czwartą odsłonę od mocnego uderzenia rozpoczęły Argentynki, które błyskawicznie osiągnęły czteropunktowe prowadzenie. Jednak ich problemy w przyjęciu oraz szczelny blok rywalek sprawiły, że Europejki szybko odrobiły straty. W kolejnych minutach wynik oscylował wokół remisu. Wprawdzie po zbiciu Iriny Woronkowej Rosjanki odskoczyły na dwa oczka, ale udane zagrania Tosi sprawiały, że przyjezdne cały czas pozostawały w grze. Gospodynie grały trochę nerwowo, ale miały w swoich szeregach liderkę – Woronkową. Mogły też liczyć na błędy rywalek, a zbicie Małych przypieczętowało ich wygraną 25:22.

Rosja – Argentyna 3:1
(20:25, 25:13, 25:13, 25:22)

Składy zespołów:
Rosja: Parubiec (21), Małych (17), Woronkowa (14), Jefimowa (8), Fetisowa (7), Romanowa (3), Tałuszewa (libero) oraz Małygina (3), Lazarenko (1), Kutiukowa i Rusewa
Argentyna: Tosi Anahi (18), Tosi Agnes (12), Rodriguez (11), Fortuna (9), Reyes (2), Sagardia, Franchi (libero) oraz Lazcano (2), Piccolo (1), Tapia (1), Rizzo (libero) i Vidal

Zobacz również:
Wyniki i tabela Siatkarskiej Ligi Narodów kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Siatkarska Liga Narodów

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-05-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved