Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: ZAKSA nie zdołała postawić kropki nad i, brąz dla Włochów

LM: ZAKSA nie zdołała postawić kropki nad i, brąz dla Włochów

fot. legavolley.it

Siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle w drugim meczu Final Four Ligi Mistrzów pokazali znacznie lepsze oblicze. Polski zespół nie tracił wiary w zwycięstwo, jednak nie zdołał pokonać mistrza Włoch. Sir Colussi Sicoma Perugia przegrywał co prawda 1:2, ale nie spuścił głów i po emocjonującym tie-breaku wygrał 3:2. Tym samym kędzierzynianie zakończyli całe rozgrywki tuż za podium a brązowe medale pojadą do Włoch.

Spotkanie o trzecie miejsce w tym sezonie Ligi Mistrzów lepiej rozpoczęli kędzierzynianie. Świetny atak Rafała Szymury z drugiej piłki pozwolił ZAKSIE zbudować już na początku czteropunktową przewagę (5:1). Po udanym ataku z przesuniętej krótkiej Łukasza Wiśniewskiego siatkarze zeszli na pierwszą przerwę techniczną (8:3). Wicemistrzowie Polski sprawiali rywalom sporo problemów swoją dobrą zagrywką. Po kolejnym złym przyjęciu o przerwę poprosił Lorenzo Bernardi (13:7). Na drugą przerwę techniczną polski zespół schodził z wyraźnym prowadzeniem (16:8). Wtedy zawodnicy Perugii zerwali się do walki. Coraz częściej obserwowaliśmy długie wymiany, a po jednej z nich zakończonej atakiem Ivana Zaytseva zmniejszyli oni straty do czterech „oczek” (13:17). To podrażniło tylko podopiecznych Andrei Gardiniego, którzy znów rozstrzelali się w polu serwisowym (22:14). Seta zakończył Aleksandar Atanasijević, który zaserwował daleko w aut (25:17).



Od początku drugiej partii zdecydowanie lepiej zaczęli prezentować się mistrzowie Włoch (4:2). Obie drużyny dość konsekwentnie wykorzystywały swoją pierwszą akcję i na przerwę techniczną kędzierzynianie schodzili ciągle z dwupunktową stratą (6:8). Po niej zawodnicy bardzo ryzykowali w polu zagrywki, ale zaczęli popełniać więcej błędów (12:9). Wydawało się, że Perugia będzie spokojnie i stopniowo powiększała swoją przewagę (15:11), ale wtedy na zagrywce pojawił się Maurice Torres, który posyłał bardzo mocne ciosy w stronę rywali i ZAKSA znów złapała kontakt z rywalem (14:15). W tym secie oba zespoły pokazywały naprawdę wysoki poziom. Oglądaliśmy sporo długich akcji, a w nich animuszu nabierał zespół z Polski. W jednej z takich akcji Sam Deroo widowiskowo uderzył z szóstej strefy, od razu po obronie Benjamina Toniuttiego (20:20). W końcówce bardzo ważne piłki skończył Szymura i to Polacy mieli dwie piłki setowe (24:22). Włosi się jednak nie poddali, a wyrównanie dał im rezerwowy rozgrywający James Shaw, który znalazł się na lewym skrzydle i szczęśliwie skończył swój atak (24:24). Jak się okazało, była to kluczowa akcja tego seta, ponieważ ZAKSA nie wykorzystała swoich szans. W dwóch ostatnich akcjach zablokowany został Torres, a potem błąd popełnił Deroo i Perugia wyrównała stan meczu (29:27).

Trzecia odsłona dnia była bardzo wyrównana już od pierwszych wymian (4:4). Pierwsza dwupunktowa różnica między zespołami pojawiła się dopiero podczas pierwszej przerwie technicznej, po ataku Sama Deroo z szóstej strefy (8:6). Chwilę po niej na zagrywce pojawił się Torres i znów sprawiał mnóstwo problemów rywalom. Włosi mieli swoje szanse, żeby wyjść z tego ustawienia, ale nawet środkowi nie kończyli ataków, a blokiem popisał się wtedy Mateusz Bieniek (12:7). Na bohatera w szeregach ZAKSY wyrastał portorykański atakujący, który w tym meczu prezentował się wręcz fenomenalnie (17:10). Kędzierzynianie w pełni kontrolowali tego seta i ani przez moment nie był on zagrożony (22:16). Trener Bernardi zastosował zmiany, wprowadzając m.in. Alexandra Bergera, ale to na nic się zdało i seta zakończył niezawodny Portorykańczyk (25:19).

Włosi, którzy byli postawieni przed tym setem pod ścianą, od początku ruszyli do ataku (4:1). Do wyjściowej szóstki Perugii wrócił Ivan Zaytsev, ale szybko został zablokowany przez Łukasza Wiśniewskiego i ZAKSA szybko zniwelowała straty (5:5). Oba zespoły prezentowały bardzo wyrównany poziom, ale tym razem w przeciwieństwie do wcześniejszych partii inicjatywę przejęli podopieczni trenera Bernardiego, którzy po ataku Aarona Russella ponownie zyskali trzypunktową przewagę (11:8). Kędzierzynianie jednak ciągle utrzymywali równy poziom gry i dzięki temu po kolejnym ataku Maurice’a Torresa Polacy złapali kontakt (14:15). Chwilę później Zaytsev wyciągnął pomocną dłoń do podopiecznych Andrei Gardiniego, którzy objęli prowadzenie (17:16). Obie ekipy znowu grały punkt za punkt i nikt nie mógł choćby przez moment poczuć się bezpiecznie (21:21). W końcówce całą odpowiedzialność za wynik na swoje barki wziął Aleksandar Atanasijević i w dużej mierze to dzięki niemu Włosi doprowadzili do piątej partii (25:23).

Bardzo mocne wejście w tie-breaka zaliczyli zawodnicy Perugii. Po skutecznym bloku Simone Anzaniego szybko odskoczyli na dwa oczka (3:1). Chwilę później świetnie zamieszanie na siatce wykorzystał Luciano De Cecco i o czas poprosił trener ZAKSY (6:3). Kędzierzynianie dzielnie walczyli, ale zespół z Perugii poczuł się już komfortowo i wykorzystywał bezlitośnie wszystkie nadarzające się okazje (11:6). Sir Colussi Sicoma Perugia pewnie zwyciężył tego seta i zdobył brązowy medal Ligi Mistrzów (15:7).

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Sir Colussi Sicoma Perugia 2:3
(25:17, 27:29, 25:19, 23:25, 7:15)

Składy zespołów:
ZAKSA: Toniutti, Torres (22), Szymura (18), Wiśniewski (11), Deroo (21), Bieniek (8), Zatorski (libero) oraz Jungiewicz i Semeniuk
Perugia: Atanasijević (24), Anzani (13), De Cecco (3), Russell (15), Zaytsev (8), Podrascanin (8), Colaci (libero) oraz Shaw (1), Berger (2), Siirila i Ricci

Zobacz również:
Wyniki Final Four Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-05-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved