Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM M: ZAKSA pojechała walczyć o awans do Final Four

LM M: ZAKSA pojechała walczyć o awans do Final Four

fot. Aleksandra Twardowska

Przed siatkarzami ZAKSY Kędzierzyn-Koźle rewanżowe starcie z VfB Friedrichshafen, którego wynik zadecyduje o tym, czy mistrzowie Polski znajdą się w Final Four Ligi Mistrzów. U siebie wypracowali sobie minimalną zaliczkę, ale i tak powinni wygrać na terenie przeciwnika, by powalczyć o sukces w najbardziej prestiżowym z europejskich pucharów.

Na placu boju w Lidze Mistrzów zostało już tylko sześć drużyn, które walczą o to, by dołączyć do Zenitu Kazań, który będzie gospodarzem turnieju finałowego i powalczyć o medale. Wśród nich jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która toczy bój z VfB Friedrichshafen. Pierwsza część rywalizacji zakończyła się sukcesem podopiecznych Andrei Gardiniego, chociaż niemiecki zespół tanio skóry nie sprzedał. Mimo że przegrywał już 0:2, to potrafił doprowadzić do tie-breaka, a w nim przez dłuższy czas także dyktował warunki gry. Rzutem na taśmę gospodarze jednak wyszarpali zwycięstwo przeciwnikom, dzięki czemu w lepszych nastrojach udadzą się na pojedynek rewanżowy. – Zagraliśmy dwa dobre sety i stanęliśmy. Nie możemy sobie pozwolić, żeby nasza gra tak wyglądała w rewanżu. Musimy się skupić, zagrać trzy dobre sety i dobić przeciwnika tak, jak powinniśmy to zrobić w tym spotkaniu. My natomiast daliśmy mu piłkę, a on pokazał, że potrafi grać w siatkówkę – ocenił Rafał Buszek, przyjmujący ekipy z Opolszczyzny.



To duże światełko ostrzegawcze dla mistrzów Polski, którzy wiedzą już, że wicemistrzowi Niemiec nie można dać się rozegrać, bo wówczas trudny jest do zatrzymania. W Kędzierzynie-Koźlu gospodarzom bardzo dużo problemów sprawił Bartłomiej Bołądź, który zapisał na swoim koncie 20 oczek. Sporym wsparciem byli dla niego David Sossenheimer i Athanasios Protopsaltis. Wprawdzie na przestrzeni całego spotkania ekipa z Opolszczyzny dysponowała znacznie stabilniejszym, bo o 15% lepszym przyjęciem, ale nie potrafiła tego przełożyć na siłę w ofensywie. W ataku oba zespoły zaprezentowały się na porównywalnym poziomie, choć ZAKSA miała lidera w postaci Maurice Torresa, zdobywcy 27 punktów, ale w pewnych momentach zabrakło mu wsparcia na skrzydłach. Ponadto gospodarze bardzo słabo zaprezentowali się w bloku, notując na swoim koncie tylko cztery punktowe czapy, przy aż trzynastu rywali, co na pewno pozwoliło podopiecznym Vitala Heynena wrócić do gry. W rewanżu polska drużyna powinna zagrać jeszcze lepiej, by myśleć o ponownym ograniu teamu z Friedrichshafen. – Według mnie mamy wszystko do poprawy, zaczynając od zagrywki, a na bloku kończąc. Jeśli poprawimy wszystkie elementy, to powinniśmy wygrać w Niemczech – podkreślił Mateusz Bieniek, środkowy mistrza Polski.

Mimo że ZAKSA wygrała pierwsze spotkanie, to tak naprawdę jej przewaga jest bardzo iluzoryczna. Wystarczy, że niemiecka drużyna wygra u siebie 3:0 lub 3:1, co pozwoli jej wywalczyć awans do turnieju finałowego. Mistrzowie Polski muszą więc najlepiej po prostu wygrać po raz drugi, żeby z przytupem wejść do Final Four. Jednak to nie będzie łatwe zadanie, bowiem VfB szczególnie we własnej hali czuje się jak ryba w wodzie. – Postawiliśmy ZAKSIE trudne warunki, nie przegraliśmy 0:3, a wynik osiągnięty w Kędzierzynie-Koźlu pokazał, że jesteśmy w stanie walczyć z rywalami jak równy z równym. Teraz wracamy do treningów i będziemy dalej walczyć – zadeklarował Bartłomiej Bołądź, atakujący niemieckiego zespołu. W odwrócenie losów rywalizacji wierzy rozgrywający VfB, który liczy na wsparcie ze strony publiczności. – Zagramy u siebie, mamy nadzieję, że hala się wypełni i damy z siebie wszystko. Jeśli to kędzierzynianie na końcu okażą się lepsi, to trudno, ale będą musieli zagrać dobre spotkanie, żeby nas ponownie pokonać – skomentował Simon Tischer.

Przed kędzierzynianami jedno z najważniejszych, o ile nie najważniejsze, spotkanie w sezonie. Widać, że obecnie Liga Mistrzów jest dla nich priorytetem, tym bardziej że w ostatnim meczu ligowym, w którym przegrali po tie-breaku z Treflem, wystąpili w mocno rezerwowym składzie. Najwyraźniej więc wszystkie siły szykują na spotkanie, które we wtorek rozegrają w Niemczech. Na pewno pojedynek we Friedrichshafen nie będzie dla podopiecznych Andrei Gardiniego spacerkiem, tym bardziej że VfB gra w dość specyficznej hali, w której nie wszyscy rywale potrafią się odnaleźć. A czy zrobią to mistrzowie Polski? Czy po raz drugi w krótkim czasie wykażą wyższość nad podopiecznymi Vitala Heynena i awansują do turnieju finałowego Ligi Mistrzów? Przekonamy się już we wtorkowy wieczór.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved