Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Faworyci coraz bliżej gry w fazie grupowej

LM: Faworyci coraz bliżej gry w fazie grupowej

fot. Łukasz Krzywański

W pierwszych meczach trzeciej rundy kwalifikacji do fazy grupowej Ligi Mistrzów obyło się bez niespodzianek. Sporo meczów zakończyło się w trzech setach, a w żadnym o wyniku nie decydował tie-break. Zwycięstwa odniosły między innymi Jastrzębski Węgiel, Lokomotiw Nowosybirsk, Fenerbahce Stambuł i Ser Sicoma Perugia.

Łatwą przeprawę w Nikozji miał Jastrzębski Węgiel, który bez straty seta rozprawił się z miejscową Omonią. Rywale tylko w pierwszym secie próbowali dobrać się do skóry przedstawicielowi PlusLigi. W dwóch kolejnych odsłonach jego przewaga była na tyle wysoka, że szkoleniowiec gości wpuścił na parkiet zawodników rezerwowych. Pierwsze skrzypce w szeregach polskiej ekipy już niemal tradycyjnie grał Maciej Muzaj, który zgromadził 14 oczek, a więcej o tym meczu można przeczytać tutaj. Niespodzianki nie udało się też sprawić ACH Volley Ljubljana, które przegrało przed własną publicznością z Lokomotiwem Nowosybirsk. Słoweńska drużyna mecz rozpoczęła z animuszem, ale starczyło go tylko na połowę pierwszej partii. Kiedy przegrała ją po walce na przewagi, zaczęło z niej uchodzić powietrze, a z seta na set coraz większą kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami przejmował przedstawiciel rosyjskiej Superligi. Jego sporym atutem była zagrywka oraz blok, którym aż dwanaście razy powstrzymywał rywali. Jego siła tkwiła nie tylko na skrzydłach, ale również na środku. Pierwszoplanową postacią w barwach Lokomotiwu został Gyorgy Grozer, który zdobył aż 18 oczek dla swojej drużyny.



Ważne zwycięstwo w walce o awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów odniosła Vojvodina Nowy Sad, która u siebie rozprawiła się ze Spacer’s Toulouse Vb. Mimo że mecz rozstrzygnął się w trzech setach, to nie można powiedzieć, że był widowiskiem jednego aktora. Drużyna przyjezdna dzielnie stawiała opór gospodarzom, w każdej z trzech odsłon przekroczyła barierę 20 oczek. Marne to jednak dla niej pocieszenie, bowiem straty będzie musiała odrabiać przed własną publicznością. W Serbii dotrzymała kroku rywalom w ataku, ale nieco mniejsza liczba punktowych bloków i więcej błędów zadecydowało o tym, że z wygranej mogła cieszyć się Vojvodina. Prym w jej szeregach wiódł David Mehić, który zapisał na swoim koncie 12 oczek. Z zadania wywiązało się również Fenerbahce Stambuł, które na wyjeździe pokonało Posojilnicę AICH/DOB. Gospodarze szczególnie w drugiej i trzeciej odsłonie próbowali postawić się przeciwnikom, ale z przyjęciem perfekcyjnym nie przekraczającym 30% trudno było im dokonać tej sztuki. Goście prezentowali się lepiej praktycznie w każdym z elementów siatkarskiego rzemiosła. Tylko dwa razy zatrzymani zostali blokiem, a ich wskaźniki gry w defensywie i ofensywie były lepsze od austriackiej ekipy. Do sukcesu zespół ze Stambułu poprowadził duet Alen Sket/Guillaume Quesque, który łącznie zdobył 24 punkty.

Blisko gry w fazie grupowej jest Vfb Friedrichshafen, które na wyjeździe uporało się z Neftohimikiem Burgas. Po dwóch setach zanosiło się na to, że będzie to mecz bez większej historii, bowiem goście kontrolowali boiskowe wydarzenia, ale w trzecim nieco spoczęli na laurach. Wykorzystali to gospodarze, którzy po walce na przewagi wygrali tę część spotkania, ale później wszystko wróciło do normy, czyli prowadzenia Vfb. Oba zespoły dysponowały porównywalnym przyjęciem, ale siła gości była w ofensywie. Wśród ich liderów można wymienić Damiana Maleszę, a także Davida Sossenheimera. Udział w wygranej miał także Bartłomiej Bołądź, który wprawdzie nie zaczął spotkania w podstawowym składzie, ale pojawił się na boisku i zdobył 5 punktów. Z roli faworyta wywiązała się też Ser Sicoma Perugia, która na wyjeździe rozprawiła się z Szachciorem Soligorsk. Chociaż białoruski zespół postraszył potentata, bowiem wygrał pierwszego seta. Kluczem do sukcesu okazało się 60% skuteczności w ataku, ale im dalej w mecz, tym lepiej spisywali się goście, którzy poprawili swoją skuteczność zarówno w defensywie, jak i ofensywie, a dzięki zagrywce i blokowi zaczęli odbierać ochotę do gry przeciwnikom. W efekcie zwyciężyli 3:1, a do sukcesu poprowadzili ich między innymi Marko Podrascanin i Aleksandar Atanasijević, którzy zapisali na swoim koncie odpowiednio 17 i 15 punktów.

Atut własnego boiska wykorzystała Levoranta Sastamala, która zaskakująco gładko uporała się z Jihostroj Ceske Budejovice. Przyjezdni najwięcej problemów gospodarzom sprawili w drugiej odsłonie, ale i tak zdołali w niej zdobyć tylko 22 oczka. W pozostałych spisali się jeszcze słabiej. Mimo że oba zespoły dysponowały porównywalnym przyjęciem, to jednak czeska drużyna popełniła więcej błędów na przestrzeni całego spotkania, natomiast fiński zespół znacznie lepiej spisał się w ofensywie, osiągając w ataku ponad 50% skuteczności. Do tego dołożył osiem bloków, co w zupełności wystarczyło na ogranie przeciwników. Prym w szeregach zwycięskiej ekipy wiódł Erik Sundberg, który zgromadził na swoim koncie 16 oczek. Gorzej powiodło się Abiant Groningen, który musiał uznać wyższość Noliko Maaseik. Gospodarze tylko w drugiej odsłonie znaleźli sposób na ogranie rywali. W tej części spotkania przyzwoicie zagrali w bloku oraz w ataku, ale w pozostałych setach mieli problemy w przyjęciu, co rzutowało na ich grę. Goście to wykorzystali, a pierwsze skrzypce w ich szeregach grał Jolan Cox, który zdobył aż 21 punktów, walnie przyczyniając się do wygranej belgijskiej ekipy. Nie powinna ona mieć problemu z przypieczętowaniem awansu w rewanżu przed własną publicznością.

Zobacz również:
Wyniki II rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2017-11-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved