Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Druga kolejka za nami, zmienne szczęście polskich ekip

LM: Druga kolejka za nami, zmienne szczęście polskich ekip

fot. Katarzyna Antczak

W drugiej kolejce największą niespodziankę sprawiło Chaumont VB 52, które ograło u siebie Dinamo Moskwa. W dobrych humorach są siatkarze ZAKSY i Jastrzębskiego Węgla, którzy pokonali swoich rywali. Znacznie gorzej poradziła sobie Skra, która poniosła drugą porażkę.

W grupie A niepokonana jest Ser Sicoma Perugia, która w drugiej kolejce pokonała na wyjeździe Fenerbahce Stambuł. Mimo że gospodarze próbowali podjąć walkę z utytułowanym przeciwnikiem, to nie urwali mu nawet seta. Najwięcej problemów sprawili mu w trzeciej odsłonie, ale i tak przegrali ją dwoma oczkami. Mimo że oba zespoły zaprezentowały się na podobnym poziomie w przyjęciu, to podopieczni Lorenzo Bernardiego zdominowali rywali na siatce. O ich sile świadczy aż 14 punktowych bloków oraz prawie 70-procentowa skuteczność w ofensywie. Tak naprawdę ten mecz miał jednego aktora, a był nim Aleksandar Atanasijević, który zdobył 25 oczek, popisując się niemal 80-procentową skutecznością w ofensywie. W ślady włoskiej ekipy poszedł inny przedstawiciel Serie A, czyli Cucine Lube Civitanova, który u siebie odprawił z kwitkiem Knack Roeselare. Mimo że pojedynek zakończył się w trzech setach, to nie można powiedzieć, by było to jednostronne widowisko. Jedna z partii zakończyła się nawet walką na przewagi, ale w detalach lepsi okazali się gospodarze, a przyjezdnym trochę zabrakło szczęścia. Pierwsze skrzypce we włoskim zespole grał duet Osmany Juantorena/Cwetan Sokołow, który poprowadził go do sukcesu.



Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy A Ligi Mistrzów

W grupie B wciąż ani jednego punktu nie straciło VfB Friedrichshafen, które tym razem lekko, łatwo i przyjemnie rozprawiło się na wyjeździe z Levorantą Sastamala. Gospodarze tylko w pierwszej partii próbowali dotrzymać kroku przeciwnikom, przekraczając w niej barierę 20 oczek. W pozostałych byli dla niemieckiej ekipy tylko tłem. Trudno się temu dziwić, skoro ich skuteczność perfekcyjnego przyjęcia nie przekroczyła 20 proc. Wprawdzie goście też nie zagrali porywającego widowiska, bowiem zapisali chociażby na koncie tylko cztery bloki, ale wygrali dojrzałością siatkarską i lepszą skutecznością w ataku. Swoje trzy grosze do ich sukcesu dołożył Bartłomiej Bołądź, który zgromadził na koncie 5 punktów, a jednym z najskuteczniejszych graczy został David Sossenheimer, który wywalczył 14 oczek. Pierwszą wygraną na koncie zanotował Halkbank Ankara, który u siebie pokonał PAOK Saloniki. Turecka ekipa mogła nawet wygrać bez straty seta, ale przegrana końcówka po walce na przewagi w drugiej partii kosztowała ją konieczność rozgrywania czterech setów. Gospodarze dobrze poczynali sobie w ofensywie, osiągając w ataku ponad 50-procentową skuteczność, a goście nie radzili sobie w bloku. Tylko trzy razy potrafili zablokować rywali. Nie znaleźli też recepty na powstrzymanie Fernando Hernandeza, który zapisał na swoim koncie 26 punktów, prowadząc Halkbank do sukcesu.

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy B Ligi Mistrzów

W grupie C niespodziankę sprawiło Chaumont VB 52, które we własnej hali pokonało Dinamo Moskwa. Początkowo jednak nic na to nie wskazywało, bowiem rosyjska drużyna prowadziła już 2:0 i zanosiło się na jej planowe zwycięstwo. Ale z biegiem czasu gospodarze postawili na większe ryzyko w polu serwisowym, to od razu przełożyło się na ich skuteczniejszą postawę w bloku, bo tym elementem w jednej partii potrafili zdobyć nawet 7 punktów. Skuteczniej prezentowali się też w ataku, co pozwoliło im przechylić losy spotkania na swoją korzyść. Prym w ich szeregach wiódł Stephen Boyer, który zgromadził na swoim koncie 22 punkty. Ta wygrana pozwoliła im utrzymać drugie miejsce w grupie. Na pierwszym wciąż znajduje się Lokomotiw Nowosybirsk, który przed własną publicznością szybko rozprawił się z PGE Skrą Bełchatów. Występujący bez Mariusza Wlazłego podopieczni Roberto Piazzy byli w sumie tylko tłem dla dobrze dysponowanego rywala. O ich bezradności świadczy fakt, że w żadnej partii nie zdobyli nawet 20 oczek. Zabrakło im siły ofensywnej głównie na skrzydłach. Ta była po stronie rosyjskiej ekipy, w której pierwsze skrzypce grał Georg Grozer, zdobywca 14 punktów. Sytuacja bełchatowian robi się więc coraz trudniejsza, bo plasują się na ostatnim miejscu w grupie, a więcej o ostatnim spotkaniu można przeczytać tutaj. 

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy C Ligi Mistrzów

W grupie D przewodzą dwa zespoły, które nie doznały porażki. Zenit Kazań wykazał wyższość u siebie nad Berlin Recycling Volleys. Mógł wygrać bez straty seta, ale w końcówce trzeciej partii do walki zerwali się goście. Zdołali przedłużyć spotkanie, ale do tie-breaka nie udało im się doprowadzić. Zenit lepiej spisywał się w ofensywie, a przyjezdni mieli problemy z zatrzymaniem jego ataków. Mimo że woli walki odmówić im nie można, to nie znaleźli skutecznej recepty, by sprawić niespodziankę. Prym w rosyjskiej ekipie wiódł Maksim Michajłow, który zdobył 22 oczka. Obok Zenitu bardzo dobrze poczyna sobie też Jastrzębski Węgiel, który odniósł drugie zwycięstwo przed własną publicznością. Podopieczni Marka Lebedewa nie mieli problemów z ograniem Spacer’s Toulouse. Szczególnie w premierowej odsłonie udzielili przeciwnikom srogiej lekcji siatkówki, pozwalając im zdobyć tylko 10 oczek. W pozostałych partiach gra była bardziej wyrównana, ale i tak przyjezdnym zabrakło siatkarskich argumentów, by mocniej postraszyć przedstawiciela PlusLigi. W jego szeregach pierwszoplanową postacią był Hidalgo Oliva, który zapisał na swoim koncie 20 oczek, a więcej o tym spotkaniu można przeczytać tutaj. 

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy D Ligi Mistrzów

W grupie E doszło do dwóch pasjonujących meczów, które rozstrzygnęły się dopiero w tie-breakach. Na czele tabeli znajduje się ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która u siebie wykazała wyższość nad Diatec Trentino. Jednak początkowo mistrzowie Polski nie byli w najlepszych humorach. Przegrywali bowiem 0:2 i zanosiło się na to, że przedstawiciel Serie A zdobędzie komplet oczek. Na szczęście kędzierzynianie obudzili się w odpowiednim momencie. Z biegiem czasu zaczęli przejmować inicjatywę na boisku, po raz kolejny pokazując charakter do walki. Sprawdziło się więc siatkarskie porzekadło mówiące o tym, że, kto prowadząc 2:0, nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3. A duża w tym zasługa Maurice’a Torresa, który był ofensywnym filarem ZAKSY, gromadząc na swoim koncie 29 oczek. Więcej o meczu można przeczytać tutaj. W drugim spotkaniu Noliko Maaseik pokonało u siebie Arkas Izmir, chociaż początkowo wcale nie było to takie oczywiste. Ba, przyjezdni prowadzili nawet 2:1 i byli na dobrej drodze do odniesienia zwycięstwa. Dopiero widmo porażki na tyle zmobilizowało gospodarzy, że poprawili oni zarówno grę w przyjęciu, jak i w ataku, co sprawiło, że ostatecznie dwa oczka zostały w Belgii. Gościom na niewiele zdała się dobra postawa Michaela Sancheza, bowiem Noliko miało w swoich szeregach Nicolasa Bruno, który poprowadził belgijski zespół do sukcesu, gromadząc na swoim koncie 21 punktów.

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy E Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2017-12-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved