Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Krzysztof Czapla: Te wyniki nie przyszły znikąd

Krzysztof Czapla: Te wyniki nie przyszły znikąd

fot. polsl.pl

Rok 2017 siatkarki KŚ AZS PŚ Gliwice zakończyły czterema zwycięstwami, co zaowocowało awansem na piąte miejsce w tabeli. Jeszcze miesiąc temu nastroje w klubie nie były tak radosne. Po serii porażek zespół plasował się w strefie zagrożenie degradacją. – To nie jest tak, że nagle nastąpiła jakaś metamorfoza. Zawodniczki przyszły z różnych klubów i potrzebowały czasu, aby zgrać się i wzajemnie zrozumieć – mówi prezes klubu i drugi trener drużyny, Krzysztof Czapla.

Skąd taka poprawa dyspozycji zawodniczek? – To nie jest tak, że nagle nastąpiła jakaś metamorfoza. Ten zespół został stworzony dopiero w lecie, praktycznie od zera. Zawodniczki przyszły z różnych klubów i potrzebowały czasu, aby zgrać się i wzajemnie zrozumieć. Nie da się tego przeskoczyć. Trzeba więc było czasu, aby  pojawiło się zrozumienie na parkiecie w trakcie meczów, bo co innego są treningi, gdzie wszystko fajnie wygląda, a co innego gra już o punkty – wyjaśnia doc. Krzysztof Czapla – prezes klubu, który pełni także rolę drugiego trenera siatkarek. Zwycięstwa  przyszły w samą porę, bo same zawodniczki zaczęły już powoli wątpić w to, czy jeszcze są w stanie wygrywać. Wiary nie stracili szkoleniowcy. – Zadaniem trenerów jest eliminacje tego, co jest złe i egzekwowanie poprawności w grze. Dziewczyny to rozumieją i cały czas małymi kroczkami idziemy do przodu, choć oczywiście w tym ostatnich wygranych meczach nie zabrakło też błędów, nad eliminacją których będziemy cały czas pracować – zaznacza Krzysztof Czapla



W Nowy Rok drużyna wejdzie wiec z wiarą, że może być jeszcze lepiej, ale tonuje te nastroje sternik klubu. – Trzeba też brać pod uwagę, z kim wcześniej graliśmy, a z kim w tych ostatnich zwycięskich meczach. Jednak Wisła Warszawa czy Kalisz to drużyny z wyższej półki niż Opole czy AZS Warszawa. Na pewno jednak budujące jest to, że w dość przekonujący sposób pokonaliśmy będący wyżej od nas w tabeli w tym ostatnim meczu Energetyk Poznań, a wcześniej przywieźliśmy punkty z trudnego terenu w Tarnowie. Zresztą już w Krośnie zagraliśmy nieźle. Wygraliśmy dwa sety.  Zabrakło może trochę szczęścia – tłumaczy Krzysztof Czapla.

W meczu z ENEA Energetyk Poznań nie zabrakło też determinacji i gry do ostatniej piłki. Nie był to bowiem jednostronny pojedynek. – Mamy coraz lepszy zespół, ale nie może zabraknąć koncentracji i pełnego zaangażowania. Zdarzają się bowiem takie chwile zapomnienia. Myślę, że jeszcze nie wykształciła się taka naturalna przywódczyni na boisku. W tym ostatnim meczu ciężar gry wzięła na siebie w pewnym momencie Tracz, ale to jeszcze za mało – zauważa prezes klubu. W tych ostatnich czterech spotkaniach gliwiczanki straciły tylko dwa sety. To także zdecydowanie poprawiło bilans w setach i małych punktach. – Te wyniki nie przyszły znikąd. To jest efekt ciężkiej pracy. Jeśli nie stanie się nic nadzwyczajnego, kontuzje czy choroby, to będziemy w stanie powalczyć ze wszystkimi nawet z Wisłą Warszawa czy Wieliczką – przekonuje Krzysztof Czapla.

Przewaga nad pozostałymi zespołami nie jest jednak duża. Wystarczy jedna porażka, aby zsunąć się w dół tabeli. – Zdajemy sobie z tego sprawę. Musimy też punktować na wyjazdach. Wygrywając tylko u siebie, wysokiego miejsca nie zajmiemy – przyznaje prezes AZS-u Gliwice. Trenerzy od początku konsekwentnie stawiają na tę samą siódemkę. Zmiany są sporadyczne, ale nie jest to przypadek. – Zmian jest mało – to prawda, ale jest to podyktowane tym, że chcemy, aby dziewczyny jak najlepiej się rozumiały. Coraz lepiej wygląda u nas przyjęcie i atak. Nie popełniamy tak dużo błędów jak wcześniej i blok wychodzi, to jest również efekt zgrania – tłumaczy szkoleniowiec.

Przerwa między rundami to duże wyzwanie dla trenerów, szczególnie tych drużyn, które ostatnio był w gazie, z czego zdają sobie sprawę w Gliwicach. – Najważniejsze teraz jest, aby w tej przerwie utrzymać formę z tych ostatnich spotkań. Dlatego też dziewczyny nie miały zbyt dużo wolnego. Trenowaliśmy normalnie w te ostatnie dni. Spotykamy się zaraz po Nowym Roku, bo już 6 stycznia jedziemy do Radomia – mówi na koniec Krzysztof Czapla.

źródło: azs.gliwice.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-01-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved