Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Klaudia Kaczorowska: Muszę to zaakceptować

Klaudia Kaczorowska: Muszę to zaakceptować

fot. Sylwia Lis

– Może myślałyśmy, że po tym pierwszym zwycięstwie kolejne przyjdzie nam też w miarę łatwo. Zespół z Rumunii, co pokazuje do tej pory, jest naprawdę bardzo dobry. My po losowaniu cieszyłyśmy się, że trafiłyśmy do słabszej grupy, ale tak wcale nie jest – mówi po porażce w Lidze Mistrzyń z rumuńskim Alba Blaj przyjmująca Developresu Rzeszów, Klaudia Kaczorowska.

Rywalki faktycznie, tak jak sugeruje końcowy wynik, były dla was nieosiągalne?



Klaudia Kaczorowska:Tak to wyglądało, jakby im to wszystko łatwo i szybko przychodziło, począwszy od ataku, Widać było, że były świeże, skoczne. Wyglądało tak, jakby nas przewyższały warunkami fizycznymi. Wiedziałyśmy, że ich atakująca jest mocnym punktem i tak to może wyglądać. Na pewno ma troszeczkę inne warunki fizycznie niż my. Wyróżniała się skocznością, dynamiką, zasięgiem w ataku i nie znalazłyśmy sposobu, żeby ją zatrzymać. Reszcie rywalek też niczego nie można odmówić, bo zagrały całym zespołem równo, nie popełniały błędów i były też lepsze w przyjęciu. Bardzo łatwo im przychodziła ta siła ataku, nawet gdy kilka razy źle przyjęły.

W drugim secie był moment, że potrafiłyście od stanu 21:24 obronić trzy piłki setowe, doprowadzając do remisu. Mogło się wydawać, że w końcu złapiecie swój rytm…

– Wtedy zaczęła się troszeczkę seria naszych bloków, ale w kluczowym momencie one już ominęły nasz blok, a później my zepsułyśmy zagrywkę. Tak to się troszkę pechowo potoczyło, a szkoda, bo w przypadku remisu 1:1 mógłby się zacząć inny mecze. Ze stanu 0:2 ciężko jest odwrócić losy spotkania z tak skutecznie grającym rywalem.

Liga Mistrzyń nie jest dla waszego zespołu najważniejszym celem na ten sezon, ale po inauguracyjnym zwycięstwie nad zespołem z Miluzy apetyty były chyba rozbudzone…

– Może myślałyśmy, że po tym pierwszym zwycięstwie kolejne przyjdzie nam też w miarę łatwo. Zespół z Rumunii, co pokazuje do tej pory, jest naprawdę bardzo dobry. My po losowaniu cieszyłyśmy się, że trafiłyśmy do słabszej grupy, ale tak wcale nie jest. Teraz jedziemy do Zurychu i różnie może być. Każdy z każdym w tej grupie może wygrać.

Dla pani po raz pierwszy w karierze taka niewdzięczna rola w tym sezonie zmienniczki. Ciężko się do niej przystosować?

– No ciężko, bo to nawet nie jest zmienniczka w każdym meczu, ponieważ zdarzają się takie, że stoję cały czas w kwadracie dla rezerwowych i nie ma zmiany. Po czterech miesiącach do takiej sytuacji można się przyzwyczaić. Jest to dla mnie coś nowego, ale muszę to zaakceptować.

W poniedziałek zagracie w Pile, gdzie zaczynała się pani przygoda z siatkówką. Rywalki spisują się bardzo dobrze, spodziewała się pani ich aż tak dobrej postawy?

– Potrafią sprawić niespodzianki, ale Piła to zawsze był waleczny zespół. On nie ma nic do stracenia, a tam się bardzo ciężko gra. Pamiętamy to z ubiegłego sezonu, gdzie przegrałyśmy 2:3. Trzeba się z tym liczyć, że nie będzie tam wcale łatwo.

Na półmetku rozgrywek dwa najlepsze zespoły zagrają jeden mecz mniej w drodze do Final Four Pucharu Polski. Jest więc o co walczyć w Pile…

– Przed nami ostatnia kolejka i raczej nie ma co liczyć, że Chemik przegra za trzy punkty, bo przecież on gra też o takie same cele. Musimy liczyć tylko na swoje umiejętności i swój mecz.

źródło: lsk.plps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-01-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved