Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Kazimierz Pietrzyk: Polscy trenerzy nie chcą się ośmieszać

Kazimierz Pietrzyk: Polscy trenerzy nie chcą się ośmieszać

fot. archiwum

– W ostatnich latach wyrobiła się w Polsce moda na trenerów zagranicznych zarówno tych reprezentacyjnych, jak i klubowych. Szczególnie dziwi mnie zapał klubów. Jedni tłumaczą to tym, że podnosi to autorytet i wiarygodność klubów, inni zaś, że agenci trenerów potrafią być bardzo przekonujący i w dodatku obiecują wspólnie z trenerem pomoc w zbudowania kadry zespołu – komentuje były prezes ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, Kazimierz Pietrzyk, wskazując jednocześnie swojego faworyta na fotel trenera reprezentacji Polski.

Kazimierz Pietrzyk jest byłym prezesem Mostostalu Azotów Kędzierzyn-Koźle, a później ZAKSY. Swoją funkcję pełnił od samego początku powstawania klubu, czyli od 1994 roku przez kolejnych 18 lat. W 2012 roku zrezygnował z tej funkcji. Za jego rządów klub z Opolszczyzny zdobył między innymi pięć mistrzostw Polski w latach 1997-2003 oraz 3. miejsce w Lidze Mistrzów w 2003 roku czy 2. w Pucharze CEV (2011).



Ferdinando de Giorgi został zwolniony z funkcji trenera reprezentacji. To dobra decyzja?

Kazimierz Pietrzyk: – Myślę, że należało się jej spodziewać. Graliśmy u siebie, balon był nadmuchany, oczekiwania duże, a tu taki wynik. Nic więc dziwnego, że PZPS, wykorzystując prawdopodobnie stosowne zapisy kontraktu z trenerem, zrobił tak, jak zrobił. Biorąc pod uwagę tylko to, co nieśmiało, ale jednak się podnosi i chociażby to, o czym wspomniałem w moim wywiadzie trzy tygodnie temu, uważam, że to była dobra decyzja. To jednak też nie może być codzienna praktyka. Dzisiaj trzeba poważnie uwzględnić widoczną potrzebę zmiany pokoleniowej, a wybranemu trenerowi zapewnić dłuższą perspektywę pracy i uzbroić się w cierpliwość, takie cykle nie tylko w sporcie są normalne.

Opowiada się pan za trenerem Polakiem, czy możliwie jak najlepszym, ale z zagranicy?

– Opowiadam się zdecydowanie za polskim sztabem szkoleniowym, to trochę wstyd, żeby w kraju, który trzy i pół roku temu zdobył mistrzostwo świata, a w tym roku mistrzostwo świata juniorów, nie było trenerów, których nie można by było przygotować do pełnienia funkcji trenera reprezentacji. Przecież taki plan przez kilka lat był realizowany, a dziwnie o nim zapomniano. Do dzisiaj nie jest on rozliczony i jak widać przez otoczenie też jakby zlekceważony.

PZPS oraz szef sportu telewizji Polsat Sport opowiadają się koniecznie za Polakiem, najlepiej za Piotrem Gruszką w duecie z Pawłem Zagumnym. Myśli pan, że jest to realna opcja?

Jestem zwolennikiem nawet bardzo szybkiego rozwoju i awansów w pracy zawodowej młodych ludzi, pod warunkiem jednak posiadania przez nich stosownych predyspozycji, zdolności, wiedzy i charakteru, ale też po przejściu niezbędnych szczebli w karierze zawodowej i zapoznaniu się ze wszystkimi obszarami działalności w każdym zawodzie, w sporcie też. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby na przykład zawodnik powiesił na haku koszulkę i oświadczył, że od jutra może być trenerem i to reprezentacji. Podobna sytuacja nie tak dawno się zdarzyła się w PlusLidze. Chodziło tylko o klub i szybko okazało się, że nic z tego nie będzie i to nie z powodów sportowych.

– Znam dobrze wybitnych przecież zawodników, Piotra Gruszkę i Pawła Zagumnego, a także innych ekszawodników ubiegających się o tę funkcję i uważam, że przed nimi taka perspektywa jest realna, nawet bardzo, ale po kilku latach. Duety najlepiej sprawdzają się na przykład w tańcu na lodzie, ale i tutaj partnerzy muszą się uzupełniać, a nie być takimi samymi osobami. W pozostałych przypadkach, to znaczy w życiu zawodowym i sporcie również, nad problemem dyskutuje zwykle szersze grono, na przykład zarząd spółki, doradcy itp., ale ostateczną decyzję podejmuje właściciel, prezes, pierwszy trener itd. Jeżeli w proponowanym duecie będzie rozbieżność zdań, to czyja decyzja będzie realizowana? Moim zdaniem koncepcja duetu jest niewłaściwa. Gdyby jednak miała być realizowana, to uda się to tylko w oparciu o kompromisy, a te w sporcie są raczej szkodliwe. Poza tym dodam, co nie jest bez znaczenia, że większość z obecnych potencjalnych kandydatów nie była objęta wcześniejszym programem szkolenia trenerów, natomiast ci, którzy byli, mają już po kilka ładnych lat trenerki w PlusLidze i jakieś wyniki. To zdecydowanie lepsza, pewniejsza i mniej ryzykowna sytuacja dla decydentów.

– W ostatnich latach wyrobiła się w Polsce moda na trenerów zagranicznych zarówno tych reprezentacyjnych, jak i klubowych. Szczególnie dziwi mnie zapał klubów. Jedni tłumaczą to tym, że podnosi to autorytet i wiarygodność klubów, inni zaś, że agenci trenerów potrafią być bardzo przekonujący i w dodatku obiecują wspólnie z trenerem pomoc w zbudowania kadry zespołu. Taka sytuacja spowodowała, że polscy trenerzy zachowywali się defensywnie. Trudno było ich przekonać, by próbowali przejść do ofensywy. Wielu z nich mówiło mi tak: „Panie prezesie, nie ma żadnego sensu ubiegania się o pracę trenera reprezentacji, a i w większości klubów też, bo tak i tak pracę dostaną trenerzy zagraniczni. Nie będziemy się ośmieszać”.

A co jeśli Gruszka faktycznie zostanie desygnowany do objęcia kadry i się nie sprawdzi? Kto personalnie za to powinien odpowiadać?

– Odpowiedź na pytanie, kto odpowiada za nietrafiony angaż, jest prosta, personalnie zawsze odpowiada ten, kto podpisuje umowę o pracę!

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved