Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Katarzyna Marcyniuk: Jest coraz lepiej

Katarzyna Marcyniuk: Jest coraz lepiej

fot. Tadeusz Szymański

Choć Katarzyna Marcyniuk ma dopiero 22 lata, to bardzo szybko jej sportowa ambicja i silna wola zostały poddane weryfikacji. W listopadzie zeszłego roku przyjmująca zerwała więzadła krzyżowe w lewym kolanie i przez 9 miesięcy na skutek rehabilitacji była wyłączona z gry. W tym sezonie chce jednak nadrobić ten czas, walcząc o uznanie trenera Wisły Warszawa, Dominika Stanisławczyka i miejsce w pierwszej szóstce. – Na szczęście z każdym treningiem uświadamiam sobie, że nadal potrafię tyle co wcześniej. Jeszcze nie do końca czuję się w pełni dysponowana, bo po takiej przerwie odbudowanie psychiczne i fizyczne nie jest łatwym procesem, ale jest coraz lepiej – mówi Marcyniuk.

Jesteście świeżo po obozie w Zakopanem. Na jakim etapie przygotowań obecnie znajduje się drużyna Wisły Warszawa?



Katarzyna Marcyniuk:W pierwszym tygodniu pracowałyśmy w Warszawie na własnym obiekcie, były to zajęcia na siłowni połączone z treningami w hali. Później rzeczywiście wyjechaliśmy na tydzień do Zakopanego, tam również miałyśmy do dyspozycji halę i siłownię. Skupiłyśmy się na kwestiach indywidualnych i taktycznych, dopracowaniu swojej gry, wyeliminowaniu podstawowych błędów. Do tej pory staramy się jeszcze na tym koncentrować. Dopiero wchodzimy w „szóstki”, więc daleko jest jeszcze do zaprezentowania pełni tego, na co nas stać. Coraz lepiej jednak wychodzą nam poszczególne elementy, zobaczymy, co dadzą te sparingi z ŁKS-em. Tak naprawdę była to dopiero pierwsza okazja meczowa, by sprawdzić, w czym musimy jeszcze się poprawić, doszkolić.

Dla ciebie jest to drugi sezon w Wiśle, chociaż ze względu na poważną kontuzję rok temu zmagania koleżanek mogłaś obserwować głównie zza band. Jak czujesz się po tak długim okresie rehabilitacji, czy nadal odczuwasz jakiś lęk czy barierę mentalną?

– Po dziewięciu miesiącach wróciłam do gry w pełni zdrowia. Powiem szczerze, że psychicznie nie jest to łatwe. Na szczęście z każdym treningiem uświadamiam sobie, że nadal potrafię tyle co wcześniej. Jeszcze nie do końca czuję się w pełni dysponowana, bo po takiej przerwie odbudowanie psychiczne i fizyczne nie jest łatwym procesem, ale jest coraz lepiej.

Chyba zwłaszcza pod koniec sezonu, gdy ważyły się losy awansu do Orlen Ligi, trudno było ci spokojnie obserwować poczynania twoich koleżanek…

– To prawda, bardzo chciałam pomóc dziewczynom, ale siła wyższa sprawiła, że jednak nie mogłam. Przez cały sezon byłam z nimi duchowo obecna na boisku.

Wisła opiera swój skład na doświadczonych siatkarkach. Ty nie wpisujesz się w ten stereotyp, jednak być może znajdziesz uznanie w oczach młodego trenera, jakim jest Dominik Stanisławczyk.

– Jestem jedną z najmłodszych zawodniczek. Każdy trener ma w głowie poukładaną jakąś taktykę, pomysł na drużynę. Myślę, że każda w zależności od tego, jak się zaprezentuje, otrzyma swoją szansę. Myślę, że jak do tej pory wszystko idzie w dobrym kierunku.

W zeszłym sezonie na zespole z Warszawy ciążyła dość duża presja wyniku. Czy nauczone doświadczeniem teraz staracie się o tym nie myśleć, a może teraz już układ sił na zapleczu ekstraklasy ulegnie zmianie?

– Presja była, trudno jednak powiedzieć, czy w tym sezonie będzie ona mniejsza. Zobaczymy, jak na razie słyszałam jedynie takie głosy, że znów jesteśmy faworytem. W tamtym sezonie bardzo dużo mówiło się o awansie, teraz mam wrażenie, że staramy się, aby to ciśnienie nie było tak ogromne.

Swoją karierę rozpoczynałaś w drugoligowym TKS-ie Tomasovii Tomaszów Lubelski. Gra w Wiśle Warszawa to dla ciebie na pewno duży sportowy awans. Jak trudno było ci się przebić na zaplecze Orlen Ligi?

– Tak to już jest, że z każdego klubu w II lidze dość trudno jest się wybić i przejść o poziom wyżej. Przyjechałam na testy do Warszawy sezon temu, dowiadując się, że brakuje zawodniczki, która mogłaby wspomóc przyjęcie. W maju pojawiłam się na dwóch treningach, później na kolejnych. Po dłuższych rozmowach z trenerem i prezesem stwierdziliśmy, że będzie to dla mnie odpowiednie miejsce. Tak jest do tej pory, a że szyki pokrzyżowała mi kontuzja… cóż, taki jest sport.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-09-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved