Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka światowa > Karol Kłos: Zabrakło nam naprawdę niewiele

Karol Kłos: Zabrakło nam naprawdę niewiele

fot. Katarzyna Antczak

Chociaż siatkarze PGE Skry Bełchatów 0:3 ulegli Cucine Lube Civitanova, to nie można odmówić im walki. Bełchatowianie w każdym z setów przegrali 23:25 i mieli swoje szanse na przedłużenie losów tego meczu. – Mimo wszystko walczyliśmy, czuliśmy, że Lube było w tym meczu do ogrania. Wiedzieliśmy, że jesteśmy w stanie przechylić to na swoją stronę, a zabrakło nam naprawdę niewiele i myślę, że możemy mieć pretensje do samych siebie – podsumował środkowy Skry, Karol Kłos.

Bełchatowianie mogą żałować przede wszystkim porażki w premierowej odsłonie, przez większość której to właśnie oni byli na prowadzeniu. Dobre zagrywki w końcówce Enrico Cestera przechyliły jednak szalę zwycięstwa na korzyść Cucine Lube Civitanova. – W tym meczu można było więcej powalczyć. W pierwszym secie prowadziliśmy praktycznie cały czas, ale to drużyna z Włoch cieszyła się ze zwycięstwa – krótko podsumował pierwszą odsłonę Karol Kłos. W kolejnych setach to jednak podopieczni Roberto Piazzy musieli gonić wynik i za każdym razem im się to udawało. – W drugim secie goniliśmy, byliśmy blisko, ale jeden atak Sokołowa załatwił sprawę. Trzecią partię rozpoczęliśmy, a właściwie ja rozpocząłem, źle i potem ponownie była pogoń. Ta czerwona kartka? Nie wiem, w takim momencie wpierniczać się do gry, zabierać frajdę i nam, i kibicom? Dla mnie trochę nie fair, choć kompletnie to rozumiem, bo wcześniej mieliśmy już żółtą kartkę. Jednak w takim momencie to tak, jakby w 90 minucie podyktować karnego – przyznał wyraźnie sfrustrowany środkowy PGE Skry. W końcówce trzeciego seta sędzia ukarał czerwoną kartką Srećko Lisinaca za niesportowe zachowanie. – Ta czerwona kartka nas zdenerwowała, chociaż wiedzieliśmy, że musimy uważać, bo mieliśmy już żółtą. Nie robi się tego w takim momencie. Nie wiem, co trzeba by zrobić pod siatką, żeby coś takiego dostać, a tutaj sędzia po prostu się wtrącił, a takie punkty decydują o wyniku – dodał siatkarz z Bełchatowa.

Wynik 0:3 nie do końca oddaje przebieg spotkania, w którym nie brakowało wyrównanej walki. – Mimo wszystko walczyliśmy, czuliśmy, że Lube było w tym meczu do ogrania. Wiedzieliśmy, że jesteśmy w stanie przechylić to na swoją stronę, a zabrakło nam naprawdę niewiele i myślę, że możemy mieć pretensje do samych siebie – skomentował postawę swojego zespołu Kłos i dodał: – To był fajny mecz, w którym nie mieliśmy nic do stracenia. Nie wiem, czy przestraszyliśmy się tego, że prowadzimy z takim przeciwnikiem? Ta drużyna jest nowa i potrzebujemy takich meczów, żeby się czegoś nauczyć – zauważył.



Porażka w półfinale oznacza, że PGE Skra zagra o brązowy medal Klubowych Mistrzostw Świata. Rywalem zespołu z Bełchatowa będzie Sada Cruzeiro, która w swoim półfinale 0:3 uległa Zenitowi Kazań. – Sada Cruzeiro zanotowała taki sam wynik jak my, a może nawet gorszy. Przed turniejem mówiłem, że każde miejsce na podium to będzie coś fajnego. Dla nas nawet taki mecz jak ten z Lube jest niezłą lekcją. Jesteśmy jeszcze młodym, nie do końca doświadczonym zespołem i potrzebujemy takich spotkań na wysokim poziomie. Dla nas to jest coś nowego, myślę, że nie wypadliśmy źle, ale niedosyt pozostaje, bo w każdym secie mogło być zupełnie inaczej – wrócił jeszcze do meczu z Lube Karol Kłos. – Nie mamy nic do stracenia. Naszą przewagą jest to, że chcemy zająć to trzecie miejsce, a nie wiadomo, jak Sada podejdzie do tego meczu o brązowy medal, bo na pewno przyjeżdżała tu z większymi ambicjami – zapowiedział środkowy bełchatowskiej Skry.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved