Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Karol Kłos: Szkoda ostatniego seta

Karol Kłos: Szkoda ostatniego seta

fot. Katarzyna Antczak

Dość niespodziewanie faworyzowani siatkarze z Bełchatowa przegrali we własnej hali w pierwszym meczu tego sezonu Ligi Mistrzów. Lepsi od PGE Skry okazali się zawodnicy francuskiego Chaumont VB 52 Haute Marne, którzy w hali Energia wygrali w czterech setach i zgarnęli w otwarciu rozgrywek komplet punktów.

Nawet siedmiopunktowe prowadzenie w pierwszym secie bełchatowian nie prognozowało większych problemów w tym spotkaniu. Tym czasem Francuzi odwrócili losy meczu już w kolejnej odsłonie. – Bardzo dobrze się to wszystko zaczęło. Dobrze zagrywaliśmy i mieliśmy kilka punktów przewagi, kontrolowaliśmy tego pierwszego seta. Ale źle się skończyło i to jest przykre – stwierdził Karol Kłos. To jego drużyna była stawiana w roli faworyta tego meczu. Nie pokazała jednak swoich możliwości, zwłaszcza w drugiej i trzeciej partii, kiedy to wyraźnie na boisku przeważali przeciwnicy. Jak przyznaje środkowy PGE Skry, nie można tego rozpatrywać w kwestiach „słabszego dnia” drużyny. – Nie można tak mówić, bo w momencie, gdy gramy ważny mecz, tak jak ten, nie możemy się tłumaczyć, że to nie jest nasz dzień i koniec. Trzeba po prostu znaleźć rozwiązanie – skwitował Kłos. Środkowy zdobył w tym meczu 7 punktów – 4 atakiem (50% skuteczności) oraz 3 blokiem.



Po dobrym secie w wykonaniu bełchatowskich siatkarzy sporo problemów Chaumont VB sprawił im zza linii końcowej. To mocno utrudniło poczynania gospodarzy. – Później nasza zagrywka, ta nasza największa broń, nie siedziała już nam, nie robiliśmy nią krzywdy przeciwnikowi. Z kolei oni zagrywali bardzo mocno i nas trochę skarcili, więc stąd później ta nerwówka. Szkoda trochę tego ostatniego seta, bo w tie-breaku mogłoby być różnie, ale taki jest sport – powiedział środkowy bełchatowskiej drużyny. Czwartą odsłonę zakończyła wyrównana i długa wymiana akcji, a gra na przewagi sprzyjała przyjezdnym, którzy zakończyli wtedy cały mecz.

Była to dopiero inauguracja europejskich pucharów. Przed PGE Skrą kolejnych pięć spotkań, jednak los nie był dla niej łaskawy i oprócz francuskiego zespołu zmierzy się z niezwykle ciężkimi rywalami – Lokomotiwem Nowosybirsk i Dynamem Moskwa. W kolejnych starciach podopieczni trenera Piazzy muszą więc wznieść się na wyżyny swoich możliwości, jeśli myślą o wygranych i awansie do kolejnej rundy. – Jeszcze mamy kilka spotkań przed nami. Myślę, że w każdym meczu będziemy chcieli walczyć o zwycięstwo. Przeciwnicy są trudni, ale to dlatego, że gramy w Lidze Mistrzów. To są najlepsze drużyny z całej Europy, więc trzeba zebrać się w sobie i dalej „cisnąć” w wyznaczonym kierunku – zakończył Karol Kłos.

źródło: inf. prasowa, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-12-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved