Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Karol Kłos: Nie graliśmy dobrze, mimo to odwróciliśmy losy meczu

Karol Kłos: Nie graliśmy dobrze, mimo to odwróciliśmy losy meczu

fot. Katarzyna Antczak

PGE Skra jest już jedną nogą w kolejnym w swojej historii finale PlusLigi. Choć w pierwszym półfinałowym spotkaniu przeciwko Treflowi Gdańsk bełchatowianie nie mieli łatwej przeprawy, to z potyczki wyszli zwycięsko i przed meczem rewanżowym znajdują się w dogodnej sytuacji, by awansować do gry o mistrzostwo Polski. – Nie graliśmy dobrze, było widać tę przerwę w graniu. Trefl rozegrał trzy bardzo trudne i ważne mecze, wyszli z półfinału zwycięsko, więc im się na pewno grało troszeczkę luźniej i to było widać. Mimo to potrafiliśmy odwrócić losy tego spotkania i wygrać – podsumował pierwszy półfinał Karol Kłos.

Już w pierwszym secie siatkarze Trefla pokazali, że nie oddadzą spotkania bez walki, a ich dobra dyspozycja oraz skuteczniejsza gra pozwoliła triumfować. Bełchatowianie w secie premierowym atakowali dużo częściej, ale nie kończyli wielu akcji. W kolejnych odsłonach drużyna Roberto Piazzy zaczęła łapać swój rytm gry, choć i tak gdańska ekipa nie dawała za wygraną. – To było ciężkie zwycięstwo i ciężki mecz, taki wymęczony. Nie graliśmy dobrze, było widać tę przerwę w graniu. Trefl rozegrał trzy bardzo trudne i ważne mecze, wyszedł z półfinału zwycięsko, więc jemu się na pewno grało troszeczkę luźniej i to było widać. Mimo to potrafiliśmy odwrócić losy tego spotkania i wygrać. Ten tie-break to znowu był horror, gra punkt za punkt. To bardzo cieszy i jest bardzo budujące przed tym kolejnym, mam nadzieję jednym spotkaniem w Bełchatowie – powiedział na gorąco po meczu środkowy bełchatowskiego zespołu, Karol Kłos.



Od statystycznej strony spotkanie wyglądało podobnie, a wartości ogólne w poszczególnych elementach były podobne. Jedynie w zagrywce PGE Skra przeważała wyraźniej, zapisując na swoim koncie 13 asów serwisowych, przy 7 asach rywali. Warto też zaznaczyć, że wartości procentowe w skuteczności wykonywania poszczególnych elementów były podobne, ale to PGE Skra wykonywała je więcej razy.

Oba spotkania półfinałowe w PlusLidze okazały się ciekawymi i trzymającymi w napięciu potyczkami. Dla kibiców taka końcówka sezonu z pewnością jest atrakcyjna. – Stworzyliśmy wspaniałe widowisko. Dla kibica był to bardzo emocjonujący mecz. Oczywiście bardzo cieszę się z wygranej, bo to jest ten jeden krok, który zrobiliśmy do finału. Z drugiej strony dobrze też, że wygraliśmy w tie-breaku. Trefl ma w nogach wiele spotkań na wysokim poziomie i wymagających od niego dużo energii, więc to jest dla może dobry prognostyk przed następnym spotkaniem – stwierdził Patryk Czarnowski.

W szeregach Trefla Gdańsk dobrze spisywał się były przyjmujący PGE Skry – Artur Szalpuk, który po ostatnim gwizdku sędziego nie mógł być jednak w dobrym nastroju. Sam zawodnik zapewnia jednak, że walka trwa nadal i w Bełchatowie dla jego zespołu liczyć się będzie tylko zwycięstwo. – Myślę, że w kilku elementach można było zagrać lepiej. Jesteśmy lekko rozczarowani, ale po raz kolejny zostawiliśmy na boisku dużo zdrowia. Miejmy nadzieję, że uda nam się zregenerować i pokazać lepszą siatkówkę w Bełchatowie. Ćwierćfinały pokazały, że potrafimy wyjść nawet z trudnych sytuacji. Wiemy, że Skra w swojej hali będzie grać dużo lepiej, dlatego nasz poziom też musi być lepszy. Do Bełchatowa nie jedziemy jak na ścięcie, broń Boże. Chcemy wygrać sobotni mecz – zapewnił Szalpuk.

Drugie spotkanie obu ekip rozegrane zostanie w najbliższą sobotę o godz. 17:30.

źródło: inf. prasowa, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved