Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka światowa > Karol Kłos: To była dla nas lekcja pokory

Karol Kłos: To była dla nas lekcja pokory

fot. Katarzyna Antczak

– Styczność z taką siatkówką tylko może pomóc. W Polsce nie mamy takiego poziomu. W całym sezonie gramy zaledwie kilka takich spotkań, z tak mocnymi rywalami. A tutaj mieliśmy wszystko, co najlepsze w klubowej w siatkówce, w pigułce – mówił po Klubowych Mistrzostwach Świata, Karol Kłos, środkowy Skry Bełchatów.

Zajlęliście czwarte miejsce w Klubowych Mistrzostwach Świata. Jak pan oceni postawę PGE Skry Bełchatów?



Karol Kłos:  To była dla nas lekcja pokory. Mimo to oceniam ją pozytywnie. Przecież niecodziennie mamy możliwości grać z najlepszymi zespołami na świecie. Takie okazje trzeba wykorzystywać, zbierać doświadczenie. Osobiście się cieszę, że udało mi się zagrać wszystkie mecze. To dla mnie bardzo ważne.

Była realna szansa na medal?

– Ależ oczywiście. Szkoda półfinału z Włochami. Oni naprawdę byli do ogrania. Taka porażka powinna nam jednak paradoksalnie pomóc. Mamy w zespole wielu młodych zawodników i dla nich takie doświadczenie jest bardzo cenne. Zaprocentuje wkrótce.

KMŚ w Polsce to dla was świetny pomysł. Nie musieliście nigdzie latać, tracić czasu.

– Tak, to ważne. Jednak po morderczym tygodniu i pięciu rozegranych meczach jeszcze przed Bożym Narodzeniem musieliśmy lecieć na mecz Ligi Mistrzów – do Nowosybirska. Więc tak różowo nie było. Dopiero teraz, w okresie świątecznym, udało się wykroić trzy dni wolnego.

W takich turniejach trzeba brać udział?

– Bez wątpienia. Styczność z taką siatkówką tylko może pomóc. W Polsce nie mamy takiego poziomu. W całym sezonie gramy zaledwie kilka takich spotkań, z tak mocnymi rywalami. A tutaj mieliśmy wszystko, co najlepsze w klubowej siatkówce, w pigułce. Dlatego musimy zrobić wszystko, aby osiągnąć w tym sezonie jak najwyższe lokaty i znów wystąpić w KMŚ.

Zenit Kazań nie stracił w pięciu meczach klubowego mundialu ani jednego seta. Przepaść!

– Tak to trochę jest, że obecnie mamy Zenit i… długo, długo nic. Rosjanie mając nawet słabszy dzień, są praktycznie nie do ogrania. Tam Leon i Michajłow robią różnicę. Dla nich nie ma różnicy, czy piłka jest wysoka, czy źle wystawiona, czy sytuacyjna. Kończą wszystko.

Przejdźmy na koniec do kibiców. Są tacy, którzy narzekają, że KMŚ nie przyciągnęły na trybuny kompletów. Jest pan w tej grupie?

– No nie było hal wypełnionych do ostatniego miejsca. To fakt. Ale z drugiej strony nie przesadzałbym, że to była porażka organizatorów. Okres przedświąteczny, bardzo duże hale, przecież zarówno w Łodzi, jak i Krakowie mamy obiekty na kilkanaście tysiące miejsc, no i to, że zawsze siatkówka klubowa cieszy się mniejszym zainteresowaniem niż reprezentacyjna.

Na dodatek i tak udało się pobić rekord frekwencji. W historii nie było KMŚ, które przyciągnęły na widownię tylu fanów. Nawet Brazylijczycy nie dali rady.

– O tym właśnie mówię. Porównując do meczów reprezentacji, można było mieć wrażenie, że z zainteresowaniem nie jest dobrze. Ale już na tle wcześniejszych edycji KMŚ jak zwykle wypadliśmy dobrze. Poza tym to była pierwsza edycja w naszym kraju. Za rok będzie jeszcze lepiej. Tym bardziej chcę podziękować wszystkim kibicom i życzyć im spełnienia marzeń w 2018 roku. Nie tylko tych rodzinnych, prywatnych, zawodowych, ale również tych siatkarskich.

źródło: kmspolska.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, siatkówka światowa, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-12-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved