Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Kamil Rychlicki: Chciałbym zagrać w PlusLidze

Kamil Rychlicki: Chciałbym zagrać w PlusLidze

W środę w Kędzierzynie-Koźlu ZAKSA w ramach Ligi Mistrzów podejmowała Noliko Maaseik. Mimo że Belgowie całkiem nieźle radzą sobie w rodzimych rozgrywkach, bowiem w tabeli miejsca ustępują jedynie Knack Roeselare (które na swoim koncie ma rozegrane jedno spotkanie więcej niż reprezentanci Maaseik), to mistrzom Polski nie zdołali urwać chociażby seta. – Wydaje mi się, że przede wszystkim nasz przeciwnik zrobił dużą różnicę w ataku. ZAKSA pokazała, że jest drużyną silniejszą od nas fizycznie – komentował po meczu Kamil Rychlicki, Luksemburczyk polskiego pochodzenia, przyjmujący Noliko.

Czego twoim zdaniem zabrakło w waszej grze, aby urwać rywalom nawet nie punkty, ale chociażby seta?



Kamil Rychlicki: – Wydaje mi się, że przede wszystkim nasz przeciwnik zrobił dużą różnicę w ataku. ZAKSA pokazała, że jest drużyną silniejszą od nas fizycznie i w sytuacjach jeden na jednego to z reguły rywale okazywali się górą, a nam ciężko było się przebić. Niestety w meczach z takimi drużynami jak ta z Kędzierzyna musimy wykorzystywać wszystkie szanse, a w tym spotkaniu nam się to nie udało.

Szczerze mówiąc, wyglądało to trochę tak, jakbyście z seta na set trochę przygasali. Może problem nie leży po stronie siły fizycznej, a raczej wiary w siebie?

– Chyba jest w tym trochę racji. Szczerze mówiąc, z pewnością siebie mamy problemy już od początku sezonu, ale z czego to wynika, to jest mi ciężko powiedzieć. Mam nadzieję, że ta wiara we własne możliwości w końcu się pojawi, a na chwilę obecną ja staram się dać drużynie tyle, ile mogę, grając najlepiej, jak potrafię.

Nie ma co ukrywać, że w grupie E nie jesteście stawiani w roli faworytów, ale mimo to póki co prezentujecie się całkiem nie najgorzej. Z ZAKSĄ co prawda odnieśliście trzysetową porażkę, ale na swoim koncie macie już jedno zwycięstwo z Arkasem Izmir i całkiem niezły mecz z Diatec Trentino. Jesteście usatysfakcjonowani z dotychczasowego przebiegu rywalizacji, czy jednak macie większe ambicje?

– Może faktycznie nie prezentujemy się jakoś tragicznie w Lidze Mistrzów, ale chyba całość naszej ekipy ma zdecydowanie większe ambicje i mimo tego, że nie jesteśmy stawiani w roli faworyta, to chcielibyśmy awansować do następnego etapu. Szkoda nam przede wszystkim tego meczu przeciwko Trentino, ponieważ zagraliśmy wtedy naprawdę przeciętnie, a może gdyby udało nam się pokazać sto procent naszych możliwości, to ugralibyśmy coś więcej niż tylko seta. Swój poziom pokazaliśmy w potyczce z Arkasem Izmir i dzięki temu udało nam się wyjść z tego spotkania zwycięsko. Jeżeli chodzi o ZAKSĘ, to spodziewaliśmy się, że kędzierzynianie nie pozwolą nam rozwinąć skrzydeł i to też się potwierdziło, co widać po wyniku. Gwarantuję jednak, że nie tracimy swoich ambicji i mimo wszystko będziemy walczyć w Lidze Mistrzów o każdy punkt, a co z tego wyjdzie, to zobaczymy.

Wasza drużyna to niezła mieszanka narodowościowa. W swoich szeregach macie reprezentantów nie tylko Belgii, ale również Holandii, Estonii, Słowenii, Włoch, Kanady, Chile, Argentyny i oczywiście Luksemburga. Jak przy takiej różnorodności nie tylko kultur, ale również i języków stworzyć dobrze działający kolektyw?

– Szczerze mówiąc, trudno jest mi to ocenić, ponieważ przez całą swoją siatkarską karierę przyzwyczajany byłem do tak wielonarodowościowego składu. Moim zdaniem dogadujemy się naprawdę dobrze, naszym językiem komunikacyjnym jest angielski, którym każdy w ekipie posługuje się bez najmniejszych problemów. Dla żadnego z nas Maaseik nie jest miastem rodzinnym, co moim zdaniem działa na naszą korzyść. Przez to, że wszyscy jesteśmy daleko od swojej ojczyzny, rodziny czy przyjaciół, czujemy się bardziej zjednoczeni, spędzamy dużo czasu w swoim towarzystwie i to zarówno na treningach, jak i poza nimi, więc moim zdaniem to wpływa pozytywnie na atmosferę.

Ty posługując się pięcioma językami (polski, luksemburski, niemiecki, angielski i francuski), już chyba w ogóle nie masz problemów komunikacyjnych?

– Faktycznie, mówię płynnie w pięciu językach, ale nawet mimo tego zdarza mi się pójść do sklepu i mieć problem ze zidentyfikowaniem niektórych produktów, także może już czas, by zacząć się uczyć jakichś kolejnych. (śmiech)

Większość swojej dotychczasowej kariery spędziłeś w Luksemburgu. Nie da się ukryć, że tamtejsza liga nie jest dobrze znana w innych częściach Europy. Jak zatem możesz porównać rozgrywki w Luksemburgu do tych chociażby belgijskich?

– Przede wszystkim w Luksemburgu jest zupełnie inny pogląd na ogólnie pojęty sport, tam to jest traktowane raczej jako hobby. Zawodnicy poszczególnych dyscyplin mają kompletnie inny punkt widzenia niż w większości innych państw europejskich. Spowodowane jest to głównie tym, że uprawiając dany sport z reguły, nie otrzymuje się za to wynagrodzenia. Tam w ciągu tygodnia nie trenuje się za wiele, zawodnicy spotykają się ze sobą w czasie wolnym, najczęściej po pracy i wtedy trening jest dla nich czymś, o czym samodzielnie zadecydowali. W Luksemburgu każdy ma wolną rękę, to czy dany zawodnik chce się poprawić, czy wygrać weekendowy mecz przeciw drużynie złożonej głównie ze znajomych, zależy tylko od niego. Oczywiście ma to swoje plusy i minusy, ale moim zdaniem właśnie dzięki takiemu podejściu wszyscy są zmotywowani i zdeterminowani. Przyznam szczerze, że często wracam myślami do tego okresu, ponieważ miło wspominam tamtą atmosferę i masę śmiechu. W profesjonalnej siatkówce jak wszyscy wiemy wygląda to nieco inaczej. Nie mówię, że gorzej, ale inaczej.

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że masz w głowie pewien plan na swoją karierę siatkarską. Czy uwzględniłeś w tym planie Polskę? Jeśli tak to kiedy?

– Na pewno Polska jest w tym planie, nie ukrywam, że chciałbym pewnego dnia zagrać w PlusLidze, ale kiedy to nastąpi, to ciężko powiedzieć.

A jak ma wyglądać zwieńczenie tego planu? Jaki jest główny cel, do którego dąży Kamil Rychlicki?

– Prawdę mówiąc, już od małego mam w głowie pewne marzenia i cele, jednak na chwilę obecną zachowam je dla siebie, bo dzięki temu łatwiej będzie mi je powoli realizować.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-01-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved