Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > K. Maruszczyk: Cel minimum to play-off

K. Maruszczyk: Cel minimum to play-off

fot. AGH Kraków

AGH Kraków odniósł swoje piąte zwycięstwo w pierwszej lidze, pokonując na wyjeździe Exact Systems Norwida Częstochowa 3:1. Jednym z najbardziej wyróżniających się siatkarzy na boisku był Kamil Maruszczyk, który od tego sezonu występuje w grodzie Kraka, ale jest wychowankiem częstochowskiego klubu. Dla samego zainteresowanego to spotkanie miało wyjątkowe znaczenie.

Przed tym pojedynkiem ciężko było wskazać faworyta do zwycięstwa. Pierwsze dwa sety były bardzo wyrównane, a optycznie większą przewagę mieli gospodarze. – Szkoda tego pierwszego seta, bo mimo tego, że przegrywaliśmy w pewnym momencie trzema punktami w środku tej odsłony, to udało nam się dojść częstochowian i mieliśmy piłkę setową w górze. Tak naprawdę ten mecz mógł się zacząć od 1:0 dla nas, a zrobiło się tak, że w drugim secie pachniało szybkim zwycięstwem drużyny gospodarzy. Na szczęście pokazaliśmy, że ciężko nas złamać i mimo tego, że zaczęliśmy drugiego seta chyba od 5:2 w plecy, to podnieśliśmy się i wytrzymaliśmy tę walkę punkt za punkt. Myślę, że to było kluczowe – mówi Kamil Maruszczyk.



Od stanu 1:1 w setach obraz gry uległ zmianie. Krakowianie zaczęli dominować na parkiecie. Co zdaniem siatkarza AGH mogło o tym zadecydować? – Myślę właśnie, że ten drugi set o tym zadecydował. Często tak jest, że jak jeden set jest wyrównany, drużyny idą na wymianę ciosów i ta jedna drużyna jest zwycięska, to dodaje to później dużego kopa. Nie dość, że to napędza ten zespół, który wygrał, to jeszcze dołuje ten zespół, który uległ w tej partii. To trochę tak działa w siatkówce. Jakby prześledzić wyniki, to myślę, że często jest jakiś set na styku, a później następuje takie wzmożenie sił tej drużyny, która tę poprzednią partię wygrała – uważa młody siatkarz.

Sam zainteresowany podkreśla, że w tym spotkaniu jego zespół bardzo dobrze radził sobie w polu serwisowym, co też miało duże znaczenie w kontekście końcowego wyniku. – To chyba był jeden z takich nielicznych meczów w tym sezonie, nad czym ubolewamy, w którym wszyscy tą zagrywką „kopali”. W pierwszym secie mieliśmy chyba jedną czy dwie zepsute zagrywki. Dla nas to są super liczby. Mało tego, że nie psuliśmy, to udało nam się dużo tych punktów zdobyć bezpośrednio lub odrzucić przeciwnika na tyle od siatki, że po prostu łatwiej nam się grało. Mieliśmy dzięki temu więcej bloków. Mnie się tu dobrze zagrywa, bo tak naprawdę w tej hali nauczyłem się grać w siatkówkę i mogę przyjść tutaj w nocy i nie będę miał problemów, żeby się odnaleźć – przyznaje.

Kamil Maruszczyk pierwsze siatkarskie kroki stawiał właśnie w hali Norwida. Dla niego możliwość pokazania się przed częstochowską widownią była czymś wyjątkowym. – Chciałem się pokazać. Przykro mi, że drużyna, w której mam wielu kolegów z boiska i trenera oraz cały sztab, z którym miałem okazję współpracować pół roku temu, musi zejść dzisiaj pokonana z parkietu, ale taki jest sport i ktoś musiał wygrać. My tego bardzo chcieliśmy, bo punkty są nam bardzo potrzebne w tabeli, żeby mieć kontakt z tą ścisłą czołówką. Cieszymy się, że udało się wygrać. Dla mnie na pewno ważny mecz i fajnie na pewno pokazać się w domu, przypomnieć się przed znajomymi, przed trenerami, z którymi się zaczynało. Cieszę się bardziej niż po jakimś innym meczu – nie ukrywa reprezentant Polski w kategoriach młodzieżowych, który dodaje, że wciąż utrzymuje kontakt ze swoim byłym zespołem. – Jak najbardziej. Jestem cały czas w kontakcie z chłopakami, gadamy po meczach i mam nadzieję, że wszystko będzie tutaj szło do przodu, tak jak idzie do tej pory, bo naprawdę postęp jest. Widać to gołym okiem organizacyjnie i sportowo – uważa.

Za nami pierwsza runda rozgrywek zaplecza PlusLigi. Lada moment rozpocznie się runda rewanżowa. Siatkarze AGH Kraków zajmują miejsce w środku tabeli. Jak Kamil Maruszczyk ocenia dotychczasową postawę swojego zespołu? – Dostatecznie. Myślę, że nie ma dramatu, bo wygrywamy z tymi, z którymi powinniśmy, bo przynajmniej z drużynami teoretycznie ocenianymi przez fachowców trochę niżej od nas udaje nam się te mecze wygrywać, ale my jesteśmy na tyle ambitnym, młodym zespołem, że chcemy pokazać coś więcej niż tylko wygrywanie tych meczów, które powinniśmy. Mamy nadzieję, że w tej drugiej rundzie, która się zaczyna już za tydzień, uda nam się zdobyć więcej punktów z tymi ekipami z czuba i zagościć w tej tabeli, jeżeli nie w czwórce, to chociaż w piątce, szóstce. Cel minimum to play-off. To jest to, z czego będziemy rozliczani, ale nikogo z nas gra w ósemce i odpadnięcie w pierwszej rundzie nie zadowoli. Liga jest wyrównana, bo pojechaliśmy do Zawiercia i było 3:2, mieliśmy piłkę meczową w górze, Norwid też miał mnóstwo przegranych tie-breaków. Mnie się wydaje, że kluczem w tej lidze jest po prostu zagrywka. Jeżeli drużyna ma dobry serwis, to jest w stanie wygrać z każdym – mówi na koniec były siatkarz Norwida.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved