Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Joanna Mirek: Przyszedł czas, żeby reprezentację rozliczyć

Joanna Mirek: Przyszedł czas, żeby reprezentację rozliczyć

fot. Tomasz Tadrała

– Trener miał czas na pracę z dziewczynami, dziewczyny miał czas na pracę z trenerem i w końcu po trzech sezonach przyszedł czas, żeby tę reprezentację rozliczyć. Bo jeżeli dalej będziemy się tak głaskać po głowach, to nic z tego nie będzie – mówi mistrzyni Europy z 2003 i 2005 roku Joanna Mirek po ME 2017, z których Polki prowadzone przez Jacka Nawrockiego odpadły, przegrywając 1:3 z Turcją w barażu o ćwierćfinał.

„Na pewno po mistrzostwach Europy musi przyjść czas rozliczeń. Trener pracuje z reprezentacją już trzeci sezon, to na pewno jest czas, w którym już można coś ulepić” – tak powiedziała mi pani w maju, gdy kadra przegrała rozegrane w Warszawie eliminacje MŚ. Co pani powie teraz?

Joanna Mirek: – Oczywiście podtrzymuję to, co wtedy powiedziałam. Jakiś czas już minął, trener miał czas na pracę z dziewczynami, dziewczyny miały czas na pracę z trenerem i w końcu po trzech sezonach przyszedł czas, żeby tę reprezentację rozliczyć. Bo jeżeli dalej będziemy się tak głaskać po głowach, to nic z tego nie będzie.



Mówi pani podobnie jak Małgorzata Glinka. „PZPS przyzwyczaił nas, że od żeńskiej reprezentacji nie możemy nic wymagać, że cokolwiek ugra, to jest wielki sukces. Ja się z tym nie zgadzam” – denerwowała się w rozmowie ze Sport.pl przed startem mistrzostw.

– Czytałam i znalazłam w tej rozmowie to, co sama panu powiedziałam w maju. Teraz trzymam się tego, co wtedy mówiłam. Jesteśmy po mistrzostwach Europy, skończyliśmy sezon – trzeba tę reprezentację rozliczyć z wykonanej pracy.

Jak pani ocenia tę pracę?

– Mam duży niedosyt. Uważam, że baraż z Turcją dziewczyny mogły wygrać.

Boli drugi set, przegrany mimo odrobienia siedmiopunktowej straty, boli też czwarta partia, przegrana mimo prowadzenia 15:10?

– Jeszcze to 15:10 jest do przełknięcia, bo to był środek seta, zostało dużo grania. Ale druga partia? Przecież w niej było 24:22 dla nas. Prowadzić tak wyraźnie i nie wygrać? Cały czas powtarzam, że ostatni punkt jest najtrudniejszy do zdobycia. Wszyscy mówią, że wtedy wystarczy jakiś przypadek, że wystarczy gdzieś kiwnąć i wejdzie. Nieprawda, w tych ostatnich punktach nie ma przypadku. To jest najważniejszy i najtrudniejszy czas. Nie sztuka atakować i punktować przy stanie 5:5, bo wtedy idzie się na pełnym ryzyku i nie ma żadnej odpowiedzialności. A w końcówce trzeba podjąć rękawicę, ponieść ryzyko, wytrzymać, skończyć. My tego ciągle nie umiemy.

Łatwe wytłumaczenie brzmi: „Polkom brakuje doświadczenia”. Ale chyba jest za łatwe?

– „Brakuje doświadczenia” i „brakuje doświadczenia”, a przecież są w drużynie dziewczyny, które już od lat grają w reprezentacji, które występują w zagranicznych klubach. Gdzie one jeszcze mają zdobywać doświadczenie? Powiem jeszcze raz: Polski Związek Piłki Siatkowej powinien teraz rozliczyć kadrę.

Jest w tej drużynie ktoś, o kim możemy powiedzieć, że jest po tych mistrzostwach wygrany? Naturalnie na myśl przychodzi Malwina Smarzek, która zdobywała mnóstwo punktów.

– Tak, ale jeżeli się gra na jedną zawodniczkę, to jest się najłatwiejszym do rozszyfrowania. Każdy następny rywal po meczu z Niemcami nastawiał się w 80 procentach na grę Malwiny. Niestety turniej nie wyłonił drugiej zawodniczki, która mogłaby chociaż trochę Malwinie wtórować.

*rozmowę Łukasza Jachimiaka czytaj także w serwisie sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-09-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved