Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jan Such: Poszliśmy w kierunku wyniku

Jan Such: Poszliśmy w kierunku wyniku

fot. archiwum

– Nie mamy zawodników pokroju Wilfredo Leona czy Yoandry Leala. Te braki trzeba będzie nadrabiać ambicją – mówi Jan Such, były reprezentant kraju i doświadczony trener. – Zagraniczni siatkarze będą motorami napędowymi polskich ekip. Prezentują bardzo dobry poziom, ale do ścisłej światowej czołówki nie należą – dodaje.

Na co stać polskie drużyny, ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle i PGE Skrę Bełchatów, podczas zbliżających się (12-17.12.2017) Klubowych Mistrzostw Świata?



Jan Such: Mam trochę obaw. Kiedy polskie kluby osiągały sukcesy na międzynarodowej arenie, mieliśmy w kraju trzy, nawet cztery potężne zespoły. Dzisiaj nie dysponują one już tak dużym budżetem, w związku z czym ich składy również nie są tak mocne. Doszło do tego, że w czołowej „dziesiątce” PlusLigi każdy może wygrać z każdym. Rywalizacja w lidze się wyrównała, ale jej poziom się nie zwiększył. Obecnie nie ma w niej już zawodników z najwyższej światowej półki. Szkoda.

Mniejsza presja będzie spoczywać zapewne na barkach ZAKSY. W swojej grupie co najwyżej w jednym meczu może być ona uznawana za faworyta.

– ZAKSA akurat trzyma się nieźle, bo udało się zatrzymać dwóch kluczowych zawodników – Benjamina Toniuttiego i Sama Deroo. Dzięki temu nadal prezentuje bardzo przyzwoity poziom. Nie jest on jednak na tyle wysoki, by rywalizować na równi z Sadą Cruzeiro czy Zenitem Kazań. Nie zabieram kędzierzynianom szans, niech walczą o awans do strefy medalowej. Ale przed nimi bardzo trudne zadanie.

Czyli kluczową rolę w polskich klubach będą odgrywać zawodnicy zagraniczni?

– Jeżeli z ZAKSY wyjęłoby się Toniuttiego i Deroo, drużyna ta zapewne walczyłaby o środek tabeli w PlusLidze. W PGE Skrze pierwszoplanową rolę odgrywa Srećko Lisinac, ale ekipa ta pozbawiona Milada Ebadipoura czy Nikołaja Penczewa też miałaby kłopoty z miejscem w krajowej czołówce. Zatem tak, zagraniczni siatkarze będą motorami napędowymi polskich ekip. Prezentują bardzo dobry poziom, ale do ścisłej światowej czołówki nie należą. Nie są zawodnikami pokroju Wilfredo Leona czy Yoandry Leala. Te braki trzeba będzie nadrabiać ambicją.

Przechodząc do polskich akcentów, cieszyć może dobra dyspozycja przyjmującego PGE Skry – Bartosza Bednorza.

– Zgadza się. Wcześniej był nieco zagubiony, ale w obecnym sezonie prezentuje się bardzo korzystnie. Bartek jest żywym przykładem, że powinniśmy mieć więcej zaufania do polskich zawodników i odważniej na nich stawiać. Poszliśmy w kierunku wyniku, ale po drodze zagubiliśmy „polskość”. Trzeba ją zatem jak najszybciej odbudować, jednocześnie cały czas walcząc o najwyższe cele.

Klubowe Mistrzostwa Świata będą też wspaniałą okazją do tego, by polskiej publiczności przypomniał się Łukasz Żygadło.

– Pamiętam go jeszcze jako chłopaka, którego prowadziłem w SMS-ie Rzeszów. Od początku był bardzo ułożony, ambitny oraz pracowity. Trenował wspólnie z Piotrem Lipińskim i Tomaszem Kozłowskim. Podczas treningów wszyscy biegali po krzesłach oraz odwracali głowę we wszystkich kierunkach. Łukasz wyróżniał się w swoich poczynaniach nieszablonowością, która została mu aż do dziś. Rozgrywa trochę na przekór, nie trzyma się kurczowo schematów. Moim zdaniem, po zakończeniu kariery przez Pawła Zagumnego, jest najlepszym polskim rozgrywającym.

Więcej w serwisie kmspolska.pl

źródło: kmspolska.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-11-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved