Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Wachnik: Trzeba grać do końca, nie poddawać się

Jakub Wachnik: Trzeba grać do końca, nie poddawać się

fot. Klaudia Piwowarczyk

Chociaż w starciu ostatnich drużyn tabeli PlusLigi siatkarze Dafi Społem Kielce mieli szansę wygrać 3:1, nie udało im się to. BBTS Bielsko-Biała odwrócił wynik czwartego seta i triumfował po tie-breaku. – Bardzo wielka szkoda tego meczu i moich zawodników, którzy zostawili dużo serca na boisku. Pracowaliśmy ciężko, żeby przygotować się do tego spotkania. Mam nadzieję, że było widać na boisku, że wszyscy walczyli i każdy z nich zostawił cząstkę siebie na parkiecie – powiedział po meczu Wojciech Serafin.

Zarówno dla BBTS-u Bielsko-Biała, jak i Dafi Społem Kielce piątkowy mecz był niezwykle ważnym starciem. Bielszczanie zmienili trenera i od tamtej pory zaczynają nabierać wiatru w żagle. Przed pojedynkiem 11. kolejki kielczanie zajmowali ostatnie miejsce w tabeli, a BBTS był oczko wyżej. Mecz lepiej rozpoczęli goście, jednak dwa kolejne sety padły łupem gospodarzy. Podopieczni Wojciecha Serafina nie zdołali jednak pójść za ciosem i mimo piłki meczowej to przyjezdni doprowadzili do tie-breaka, którego wygrali do 10. – Bardzo wielka szkoda tego meczu i moich zawodników, którzy zostawili dużo serca na boisku. Pracowaliśmy ciężko, żeby przygotować się do tego spotkania. Mam nadzieję, że było widać na boisku, że wszyscy walczyli i każdy z nich zostawił cząstkę siebie na parkiecie. Dziękuję im za to, że tak walczyli. Były emocje, iskrzyło pod siatką. Właśnie w takich sytuacjach poznaje się zespół. Ci chłopcy pokazali, że są fajnym zespołem – powiedział trener Dafi Społem, Wojciech Serafin.



W meczu pomiędzy Dafi Społem Kielce a BBTS-em Bielsko-Biała zadebiutował serbski atakujący Tomislav Dokić. Nowy nabytek kielczan był najlepiej punktującym zawodnikiem meczu. Na swoim koncie zapisał 26 oczek i atakował z 51-procentową skutecznością. – Mogliśmy się przekonać, jak pomoc atakującego wpływa na zespół – wyglądamy całkiem inaczej. Myślę, że możemy wyglądać jeszcze lepiej, ale potrzebujemy trochę czasu. Obecność atakującego wpływa na komfort pracy na treningach oraz meczach. Zaangażowanie, rywalizacja to podstawowe rzeczy, które ta zmiana za sobą ciągnie – przyznał Wojciech Serafin. – Myślę, że nowy atakujący wzmocni nasz zespół. Na pewno pójdzie do góry także poziom treningów. Tomislav jest z nami dopiero od tygodnia i potrzebuje trochę czasu, żeby wkomponować się w zespół, ale po tym, co prezentuje do tej pory, jestem o niego spokojny – ocenił środkowy Mariusz Schamlewski.

Po pozyskaniu Dokicia na pozycję przyjmującego wrócił Jakub Wachnik. – Cieszę się, że mogę wrócić na przyjęcie i pomóc drużynie na mojej nominalnej pozycji. Jesteśmy zadowoleni, że mamy nowego atakującego, bo na pewno nam pomoże. Przed nami jeszcze wiele meczów i mam nadzieję, że jeszcze będziemy się cieszyć – powiedział siatkarz.

Wynik piątkowego starcia drużyn z dołu tabeli sprawił, że kielczanie pozostali na ostatniej lokacie. BBTS natomiast zrównał się punktami z beniaminkiem z Zawiercia (zawiercianie jeszcze nie rozegrali swojego meczu 11. kolejki). – Spotkały się dwie drużyny na podobnym poziomie, ale to ekipa z Bielska pokazała się z lepszej strony. Bardzo chcieliśmy wygrać, czasem aż za bardzo. Spuszczenie głów w niczym nam nie pomoże, bo jak spuścimy głowy, to będzie jeszcze gorzej. Wydaje mi się, że powinniśmy podnieść głowy do góry i dawać z siebie wszystko na treningach, żeby jeszcze powalczyć i urwać punkty lepszym zespołom – stwierdził po piątkowym meczu Łukasz Łapszyński.

Rozżalenia z powodu porażki nie ukrywał środkowy kieleckiego zespołu. – Szkoda, że się nie udało, takie mecze bolą najbardziej. Końcówka była bardzo zacięta. Siatkarze z Bielska-Białej pokazali więcej zimnej krwi i zasłużenie wygrali ten mecz. Uważam, że zagraliśmy fajne spotkanie, kibicom mogło się podobać. Mieliśmy piłkę meczową w górze, zdarzył nam się głupi błąd i tak się przegrywa – przyznał Mariusz Schamlewski. – To był dobry mecz obu drużyn. O takim przebiegu spotkania zadecydowały błędy własne, może brak szczęścia, ale różnica pomiędzy nami jest niewielka. Przegraliśmy w tie-breaku, niestety czasem jedna piłka decyduje o tym, kto wygrywa. Gdybyśmy w czwartym secie wygrali tę jedną piłkę – piłkę meczową, to wynik byłby inny. Taki jest sport i trzeba grać do końca, nie poddawać się – zakończył Jakub Wachnik.

źródło: inf. prasowa, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-11-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved