Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Kowalczyk: Była walka, dużo emocji i wiele poświęcenia

Jakub Kowalczyk: Była walka, dużo emocji i wiele poświęcenia

Sobotni mecz Onico AZS-u Politechniki Warszawskiej z Jastrzębskim Węglem to trzecia z rzędu wygrana podopiecznych trenera Jakuba Bednaruka. – Powiedzieliśmy sobie, że zrobimy wszystko, by wywalczyć chociaż ten jeden punkt, a udało się dwa, więc bardzo się cieszymy – mówił po spotkaniu środkowy warszawskiej drużyny, Jakub Kowalczyk.

Słyszałam opinię, że cuda działy się na boisku podczas tego spotkania…



Jakub Kowalczyk: – To, co kibice widzieli na boisku, to była normalna, dobra siatkówka, żadne cuda. (śmiech) Gdyby to były cuda, to byśmy jeszcze lepiej grali.

Na początku spotkanie układało się po waszej myśli.

– Na początku rzeczywiście dobrze nam szło. Wygraliśmy pierwszą partię i to tak bez większych problemów. Wychodziła nam zagrywka. Drużyna z Jastrzębia-Zdroju potrzebowała chyba więcej czasu, by wejść w to spotkanie, a my to wykorzystaliśmy. Potem ona wzmocniła zagrywkę i przyjęcie, już łatwiej jej się grało. Otrząsnęliśmy się po trzech setach, gdy przegrywaliśmy 1:2. Powiedzieliśmy sobie, że zrobimy wszystko, by wywalczyć chociaż ten jeden punkt, a udało się dwa, więc bardzo się cieszymy.

Z twojej wypowiedzi wynika, że to nie wasz zespół zaczął grać gorzej, lecz przeciwnicy lepiej.

– To jest bardzo dobra drużyna. Nigdy nie ma tak, że jakiś zespół przyjedzie do Warszawy, a my sobie ot tak wygramy i pójdziemy do domu. Tutaj była walka, naprawdę duże emocje i wiele poświęcenia. Zmagaliśmy się do końca, jak zawsze. To spotkanie mogło się różnie potoczyć, ale super, że szala zwycięstwa przechyliła się właśnie na naszą stronę.

Muszę zapytać o zagrywkę. Przez całe spotkanie była ona albo fenomenalna, albo bardzo zła.

– Rzeczywiście bywało różnie, Michał Filip to nasz głównodowodzący, jeśli chodzi o asy serwisowe. Często, jak pojawia się w polu zagrywki, to ten jeden czy dwa punkty dopisuje do naszego konta. Inni też bardzo się starali. Mieliśmy takie założenie, by mocno zagrywać, bo to jest jakiś sposób na Jastrzębski Węgiel. To bardzo ofensywna drużyna, jest groźna w każdym elemencie. Jeśli się źle zagrywa przeciwko takiemu zespołowi, to przegrywa się bardzo szybko. Stąd też było bardzo dużo zepsutych zagrywek z rzędu, czasem trzy czy cztery nawet. To nie jest dobre widowisko dla kibiców, ale taka była strategia na to spotkanie. Stąd właśnie ta zerojedynkowość.

Wasi libero nie próżnowali podczas tego spotkania. Ich krzyki było słychać niemal na trybunach.

– Trudno mi to skomentować, bo każdy z nas krzyczy i „się zapowietrza”. Po zdobytym punkcie właściwie nic nie widzę, myślę tylko o tym, by się nie przewrócić. (śmiech) Libero jest trochę jak taka radosna małpka – biega w kółko i głośno krzyczy. To ich dodatkowa rola. Dobrze się spisują, jak widać.

Kolejne spotkanie rozegracie z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Biorąc pod uwagę dotychczasowe wygrane, można uznać, że nie boicie się tego meczu.

– My się nikogo nie boimy. Mamy takie założenia, żeby wychodzić i grać najlepiej, jak potrafimy. Raz się udaje, raz nie, ale z odpowiednim nastawieniem, wiarą w siebie i swoją fantazję, emocje, wygrywamy. Tylko odwaga daje nam dodatkowy impuls. Nie jesteśmy zespołem, który przyjdzie, zrobi swoje na siedemdziesiąt procent, a i tak jest najlepszy. Musimy dawać z siebie wszystko, nie poddawać się i nie zastanawiać. Jeśli wszystko wychodzi, to ekstra, jeśli nie, to przecież następnym razem się uda.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-03-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved