Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Jarosz: Na Podpromiu musimy postawić kropkę nad i

Jakub Jarosz: Na Podpromiu musimy postawić kropkę nad i

fot. Sylwia Lis

– Już wielokrotnie sobie udowadnialiśmy, że są sytuacje, z których można wyjść obronną ręką. Na pewno ten mecz potwierdził piękno play-off. Mimo że nasza gra od początku meczu nie była doskonała, to setów nie przegrywaliśmy wysoko, bo dwoma, trzema punktami. Dlatego wierzyliśmy, że jeśli tylko trochę poprawimy naszą grę, to powinno przyjść zwycięstwo – powiedział Jakub Jarosz, atakujący Asseco Resovii po wygranej w Olsztynie.

Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów wrócili z dalekiej podróży w Olsztynie. Przegrywali już z miejscowym Indykpolem AZS-em 0:2 i zanosiło się na to, że straty będą musieli odrabiać u siebie, ale nie zwiesili głów, a po dziesięciominutowej przerwie wrócili do meczu. Trzy kolejne odsłony rozstrzygnęli na swoją korzyść, udowadniając, że warto grać do końca. – Już wielokrotnie sobie udowadnialiśmy, że są sytuacje, z których można wyjść obronną ręką. Na pewno ten mecz potwierdził piękno play-off. Mimo że nasza gra od początku meczu nie była doskonała, to sety nie przegrywaliśmy wysoko, bo dwoma, trzema punktami. Dlatego wierzyliśmy, że jeśli tylko trochę poprawimy naszą grę, to powinno przyjść zwycięstwo – powiedział Jakub Jarosz, który nie ukrywał radości z faktu, że podopiecznym Andrzeja Kowala udało się odwrócić losy spotkania w Olsztynie, choć jednocześnie podkreślił, że do wykonania rzeszowianie mają jeszcze jeden krok. – Mam nadzieję, że kolejny mecz skończy się pozytywnym wynikiem dla nas. Na pewno bardzo cieszymy się, że wykonaliśmy pierwszy krok ku awansowi do półfinału. Zwyciężyliśmy na wyjeździe. To jest bardzo ważne. Ale oczywiście musimy jeszcze postawić kropkę nad i na Podpromiu. Wierzę, że to zrobimy – dodał atakujący ekipy z Podkarpacia.



Odmienne nastroje panowały w szeregach gospodarzy, którzy po dwóch setach byli o krok od zwycięstwa, ale porażka w tie-breaku spowodowała, że ich sytuacja znacznie się skomplikowała przed rewanżowym pojedynkiem, który odbędzie się w Rzeszowie. – Jesteśmy rozczarowani, bo liczyliśmy na zwycięstwo w tym spotkaniu. Chcieliśmy do Rzeszowa pojechać z zaliczką 1:0, ale niestety nam się to nie udało. Wbrew pozorom kluczowy był drugi set. Prowadziliśmy w nim bardzo wysoko, ale Resovia wróciła do grania. Wszystko rozstrzygnęło się w końcówce. Później rywale się nakręcili, zasłużenie wygrywając przede wszystkim czwartego i piątego seta – skomentował Daniel Pliński, zawodnik Indykpolu AZS-u, który szans na odwrócenie losów rywalizacji będzie musiał szukać na Podpromiu. Wydaje się, że nie będzie to łatwe, ale podopieczni Roberto Santillego obecnie nie mają już nic do stracenia. Zatem w Rzeszowie można spodziewać się również ciekawego widowiska. – Zdajemy sobie sprawę z tego, co czeka nas w Rzeszowie. U siebie Resovia jest zupełnie inną drużyną niż na wyjazdach, chociaż w Olsztynie bardzo dobrze serwowała. Możemy się spodziewać jeszcze lepszej gry przeciwników u siebie, ale wszystko jest w naszych rękach. Do Rzeszowa jedziemy walczyć. Wydawało się, że Resovia jest w Olsztynie już poza meczem, a wyciągnęła wynik. Prowadzi 1:0 w play-off, ale to jeszcze nie jest koniec rywalizacji – zakończył doświadczony środkowy akademików.

źródło: inf. własna, Polsat Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved