Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Jakub Jarosz gotowy na powrót do kadry

Jakub Jarosz gotowy na powrót do kadry

fot. Joanna Skólimowska

– Zdaję sobie sprawę, że nikt nie ogląda moich spotkań w lidze katarskiej. Nie przejmuję się tym jednak. Cieszę się, bo dopisuje mi zdrowie, dawno nie czułem się tak dobrze – mówi Jakub Jarosz. – Jestem gotowy, by wrócić do kadry, ale nie myślę o tym. Jeśli dostanę powołanie, chętnie przyjadę na zgrupowanie – dodaje były reprezentant Polski.

Proszę opowiedzieć, jak się panu żyje w Katarze?



Jakub Jarosz: Nie narzekam. Żyje mi się fajnie. Spodziewałem się większych różnic kulturowych, tymczasem w Ad-Dausze mieszka wielu obcokrajowców. Są to głównie pracownicy firm, którzy przyjechali budować miasto. Także katarski sport opiera się na cudzoziemcach, więc mamy tutaj do czynienia z prawdziwą mieszanką kulturową. Życie w Katarze aż tak bardzo nie różni się od tego w krajach europejskich. Może tylko na drogach jest bardziej niebezpiecznie, bo niektórzy jeżdżą jak wariaci.

Jaki poziom prezentują katarskie zespoły? Miałyby szansę w starciu z drużynami PlusLigi?

– Przyjeżdżając do Ad-Dauhy, spodziewałem się, że poziom ligi będzie niższy. Tymczasem przyszedłem na trening i okazało się, że wszyscy naprawdę wiedzą, o co w tym sporcie chodzi. Są w Katarze przynajmniej cztery mocne zespoły.

Miałyby szansę w starciu z pana byłym klubem z Bydgoszczy?

– Na pewno mogłyby stoczyć wyrównaną walkę z kilkoma zespołami z dołu tabeli PlusLigi. Z roku na rok poziom ligi katarskiej jest coraz lepszy, bo do klubów dopływa coraz więcej zawodników z całego świata, którzy zostają w Katarze na dłużej. Pensje mają dobre, asymilują się i zostają.

Po 12. kolejkach ligowych Al Jaish zajmuje czwarte miejsce w tabeli. Czy macie jeszcze szanse na medal?

– W Katarze nie ma fazy play-off. Każdy gra z każdym mecz i rewanż i najlepszy zespół w tabeli 11 lutego zostaje mistrzem kraju. O tytuł walczą Al Arabi, Al Rayyan, Police SC i my. Do tej pory mistrzostwo zdobywały tylko te dwie pierwsze drużyny. Mój klub istnieje dopiero od kilku lat, ale ma spore ambicje. Niestety jeden z Bośniaków, który miał mnie wspierać w ataku, jest kontuzjowany i nie wystąpił w żadnym meczu.

Co będzie z panem po 11 lutego? Zostaje pan w Katarze, czy szuka innego klubu?

– Na razie nie wiem. Umowę mam do 15 maja, ale zdążyłem się już nauczyć, że w Katarze nigdy nie można powiedzieć, że coś jest pewne na sto procent. Może po zakończeniu rozgrywek ligowych wystąpię w Pucharze Emira i Księcia, może zagram w Pucharze Krajów Arabskich w Kairze. Na razie skupiam się na lidze. W Katarze zdecydowanie łatwiej żyje się z rodziną. Przez pierwsze dwa miesiące towarzyszyli mi żona i syn, potem oboje wrócili jednak do Polski, bo zdecydowaliśmy, że lepiej będzie, jeśli drugie dziecko urodzi się w Polsce. Przez dwa miesiące mieszkałem w Ad-Dausze sam i nie było mi łatwo. Z każdego innego kraju można wyjechać w dowolnym momencie, w Katarze musisz mieć zgodę pracodawcy, który cię zatrudnia. Inaczej na lotnisku nie zostaniesz wpuszczony do samolotu. To siedzi z tyłu głowy.

 

 

Rozmawiał Kamil Drąg – cały wywiad w serwisie przegladsportowy.pl

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-01-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved