Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Gniado: To będzie pozytywne doświadczenie

Jakub Gniado: To będzie pozytywne doświadczenie

Strona: 2

Na razie gracze Aluronu Virtu Warty ciężko pracują, choć treningów stricte siatkarskich nie ma zbyt wiele. Ale na tym etapie przygotowań to nic dziwnego.



– Zgadza się. Najpierw tego zawodnika trzeba przygotować przede wszystkim fizycznie, żeby był zdolny do grania w siatkówkę pod kątem gotowości do sezonu. Są trenerzy, którzy z marszu potrafią to robić, ale czasami okazuje się, że po tygodniu czy dwóch połowa składu wypada, bo łapie kontuzje. Te stawy trzeba odpowiednio rozruszać, przygotować zawodnika, porobić ćwiczenia prewencyjne. Robi to trener Zanini, robię to również ja. Trener ma swoje ciekawe pomysły wynikające z jego doświadczenia. Dla mnie to też jest bardzo fajna szansa, że mogę podpatrzeć, jak to wygląda, bo – nie wiem, czy wszyscy wiedzą – nasz pierwszy szkoleniowiec zajmował się przygotowaniem motorycznym, a włoska szkoła uważana jest za bardzo dobrą. Ja w tym roku nie dość, że mogę pracować na swoje konto, to mogę się uczyć od specjalisty, jakim jest Emanuele Zanini.

W Zawierciu przed plusligowym sezonem zrobiło się międzynarodowo. Ale panu taka struktura – po zbieraniu doświadczeń zawodowych w USA i w Chinach – chyba odpowiada?

– To pierwsze rozgrywki w Zawierciu z zagranicznymi zawodnikami. Ja z zagranicznymi zawodniczkami miałem okazję współpracować w BKS-ie – wtedy jeszcze Aluprof – Bielsko-Biała. Była Niemka Heike Beier, była Helena Horka, która mówiła bardzo dobrze po polsku. Ja barier komunikacyjnych nie mam, na chwilę obecną jest jeden zagraniczny gracz – Brazylijczyk. Hugo komunikuje się bardzo dobrze po angielsku, więc nie mamy problemów, żeby się porozumieć. Przyleci Japończyk, przyleci Amerykanin, zatem na pewno będą od nich ciekawe spostrzeżenia, choćby jak pod kątem przygotowania motorycznego pracuje się w Japonii. W USA mniej więcej wiem, bo widziałem na miejscu, jak to tam się robi. Ten sezon jest bardzo fajny, gdyż PlusLiga to jest ta najwyższa klasa rozgrywkowa. Pracowałem już w pierwszej lidze mężczyzn i w ekstraklasie kobiet, dlatego to będzie pozytywne doświadczenie i wyzwanie.

Teraz przed panem kolejne intensywne tygodnie – z jednej strony praca w klubie, z drugiej korespondencyjna opieka nad kadrą.

– Tak, tylko że w kadrze jest już troszeczkę inaczej, bo ten najważniejszy okres mamy za sobą. Jestem po rozmowie z trenerem i chłopakami, wszyscy dobrze się czują. Świeżość zaczyna przychodzić właśnie w tym momencie, w którym sobie to zaplanowaliśmy. Było ciężko – wiadomo, że musi być ten okres. Pierwszy obóz na siłowni był mocny, z wymagającymi rozgrzewkami. Drugie zgrupowanie na siłowni było jeszcze cięższe niż pierwsze, a rozgrzewki nieco mniej intensywne. Trzeci obóz to już zejście z ciężarów, łapanie świeżości, no i rozgrzewki już takie jak w cyklu startowym, czyli w normalnym graniu. Dla mnie najważniejsze jest to, że – nie zapeszając – obraz przygotowań się sprawdził, bo nie mamy żadnych kontuzji.

Doświadczenia zbierane w Chinach i w USA – m.in. z trenerem personalnym Michaela Jordana czy Kobe’ego Bryanta – procentują. Co udało się panu wyciągnąć dla siebie i na ile ta wiedza przydaje się w codziennej pracy w klubie?

– Na pewno się przydaje. Trener Grover bardzo mentalnie podchodzi do zawodnika. Tu też już zauważyłem, że trener Zanini podobnie na to patrzy. To samo mówili najlepsi szkoleniowcy w boksie. Wielu osobom się wydaje, że tylko zadaje się ciosy, a w boksie najpierw jest głowa, później są nogi, a na końcu ręce. Wydaje mi się, że tak jest w każdym sporcie, głowa jest bardzo ważna. Jeśli ktoś nie bardzo w to wierzy, proponuję prosty test – wziąć rower, podjechać pod górkę i zmieniać nastawienie z „nie dam rady” na „uda mi się”. Cieszę się, że w Polsce w tej kwestii wiele zaczęło się zmieniać. Trening to tylko dwie godziny w hali, maksymalnie dwie jednostki treningowe dziennie. Ale to, co zawodnik robi po treningu, idzie na jego konto. Nie jesteśmy z nimi dwadzieścia cztery godziny na dobę, bo to niemożliwe. Zawodnik musi wiedzieć, że powinien położyć się o określonej godzinie spać i przespać swój okres czasu. Dostarczyć odpowiednią ilość kalorii z pożywienia – mikroskładników, makroskładników, witamin, minerałów. Do tego regeneracja po treningu, drzemka. To takie rzeczy, które zawodnicy też powoli zaczynają wdrażać w swoje życie. Trening to jedno, a cała otoczka powoduje to, że zawodnik staje się coraz lepszy.

Dieta z pana punktu widzenia jest bardzo istotna. Przy okazji zawodnikom udaje się przekazywać wiedzę w tym zakresie?

– Tak, sami pytają. Aktualnie gdziekolwiek nie czyta się informacji, jedni twierdzą, że zdrowe jest to, a inni typują coś zupełnie innego. Tak naprawdę każdy ma tę dietę dopasowaną indywidualne. Myślę, że chodzi o to, by nie jeść ciągle tego samego, bo to prowadzi później do reakcji alergicznych. W Polsce pojawia się coraz więcej specjalistów. Staram się popatrywać najlepszych, którzy zalecają bardzo fajne rzeczy – suplementację, dokwaszanie żołądka. To wszystko wpływa na poprawę stanu zdrowia. Wszystko zaczyna się w żołądku. Jeśli nie zadbamy o jego prawidłowe zakwaszenie i środowisko, niestety później zaczynają się przewlekłe choroby, bóle stawów. Wiele osób nie wie, dlaczego bolą ich stawy, a to nie reumatyzm, tylko lata błędnych diet i przetworzona żywność, której jest pełno w sklepach. Na to trzeba uważać, gotować samemu. To, co zrobimy w domu, daje nam pewność, iż zjemy to, co przygotowaliśmy.

Przed sezonem PlusLigi celem jest to, by od pierwszego do ostatniego meczu Jurajscy Rycerze przeszli przez rozgrywki „bez zadyszki”?

– Oczywiście, że właśnie tak przedstawia się nasz cel. Są różne wypadki, sytuacje losowe, jednak o tym lepiej zbyt dużo nie myśleć. Wiadomo, że chciałoby się, by cała drużyna była zdrowa. Sezon jest długi, są wyjazdy. Będę pracował z zawodnikami na tyle, na ile się da. Jestem też do dyspozycji zawodników między treningami, służę dodatkową pomocą i informacją. Podchodzę do tego tak, że zawodnikowi nie można niczego narzucić, tylko należy umiejętnie prowadzić z nim dialog. Rozmową i czynami budujemy wzajemne zaufanie. Dlatego chłopakom ufam coraz bardziej, bo z częścią z nich pracuję już drugi rok, więc wiem na co ich stać, jak pracują i jak się prowadzą. Mogę powiedzieć, że ufam im praktycznie w stu procentach. Nową grupę poznaję, ale widzę, że również są chętni do pracy. Każdy tydzień będzie coraz bardziej intensywny aż do osiągnięcia szczytu możliwości, a później będzie zejście z obciążeń, by być już gotowymi w pełni szybkości, dynamiki na pierwszy mecz – z mistrzem Polski.

Rozmawiał Damian Juszczyk

źródło: aluronwarta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-08-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved