Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Bednaruk: To pierwszy krok

Jakub Bednaruk: To pierwszy krok

fot. Klaudia Piwowarczyk

Łuczniczka Bydgoszcz z wysokiego C rozpoczęła walkę o utrzymanie w PlusLidze. Bydgoszczanie wygrali z AZS-em Częstochowa 3:0, w żadnym z setów nie pozwalając przeciwnikom przekroczyć bariery 20 punktów. – Tutaj nie rozdają nagród za wysokość wygranych. Tu liczą się tylko trzy wygrane i to mnie najbardziej interesuje. Oczywiście fajnie byłoby grać pięknie, spektakularnie i wygrywać szybko, ale my musimy wygrać trzy mecze i to jest nasz cel – zaznaczył Jakub Bednaruk.

W pierwszym meczu barażowym AZS Częstochowa był tylko tłem dla Łuczniczki Bydgoszcz. Gospodarze nie zwalniali ręki w zagrywce, w ataku niemal nie do zatrzymania był Bartosz Filipiak i to 14. drużyna PlusLigi wygrała pierwszy mecz. Trener akademików poproszony o szybki komentarz powiedział: – Mecz się odbył. I już bym mógł iść do szatni – zaczął Krzysztof Stelmach. Niestety widać klasę, różnice między PlusLigą i I ligą. Oczywiście to nie było najlepsze wykonanie z naszej strony. Sądzę, że to jest 20% tego, co moglibyśmy grać. Nie poradziliśmy sobie na zagrywce, okropna masa błędów również w przyjęciu. Nie tłumaczę tego zamianą piłek, bo po prostu nie potrafiliśmy przyjąć ich zagrywki – dodał.



Chociaż bydgoszczanie kontrolowali niemal cały przebieg meczu, trener Łuczniczki zaznaczył, że najważniejsze jest wygranie trzech spotkań. – Trzeba przygotować się na dużo trudniejszy mecz, bo częstochowianie rzucą wszystko i my też musimy. Uczyliśmy się cały sezon, że gdy mamy przeciwnika, to musimy go dobić, a to jest bardzo trudne. Trzeba się skupić, zapomnieć o tym meczu. Zrobić dwie, trzy korekty odnośnie taktyki i być gotowym mentalnie na granie. Tutaj nie rozdają nagród za wysokość wygranych. Tu liczą się tylko trzy wygrane i to mnie najbardziej interesuje. Oczywiście fajnie byłoby grać pięknie, spektakularnie i wygrywać szybko, ale my musimy wygrać trzy mecze i to jest nasz cel. A to pierwszy krok, następny jutro – powiedział Jakub Bednaruk.

AZS fragmentami starał się nawiązać walkę z rywalami, jednak w dużej mierze pomagały mu błędy własne gospodarzy. Częstochowianie musieli sobie radzić bez jednego z liderów – Bartosza Krzyśka. Atakujący podczas piątkowego treningu złamał palec, co wyklucza go z gry do końca rywalizacji o miejsce w PlusLidze. – Jest nominalny drugi atakujący, który i tak dzisiaj swoje punkty zdobył. Sądzę, że brak naszego pierwszego atakującego jest też problemem mentalnym. Niestety to było 50% naszej siły w ofensywie. Straciliśmy go wczoraj, sami sobie go na treningu załatwiliśmy, ale to jest siatkówka, trzeba się liczyć z kontuzjami – powiedział Krzysztof Stelmach.

Akademicy bez swojego lidera są w bardzo trudnej sytuacji. Już przed barażami nie byli stawiani w roli faworyta, a w obecnej sytuacji kadrowej o zwycięstwa nie będzie łatwiej. AZS w tym sezonie już raz był postawiony pod ścianą. W finale częstochowianie przed własną publicznością przegrali dwa mecze, jednak udało im się odwrócić całą rywalizację. – Ja bym chciał, żebyśmy żyli nadzieją, tak jak w finale I ligi, gdzie przegrywaliśmy 0:2 i wyciągnęliśmy na 3:2. Zdaję sobie jednak sprawę, bo jestem realistą, że to będzie bardzo trudne – zakończył szkoleniowiec zespołu z Częstochowy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved