Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Jacek Pasiński: Diabeł tkwił w szczegółach

Jacek Pasiński: Diabeł tkwił w szczegółach

fot. Katarzyna Antczak

– Takie mecze bardzo trudno się gra, ogląda i prowadzi jako trener, dlatego że u rywalek była zdecydowanie większa siła ognia. Nam nikt braku ambicji nie może zarzucić. Dziewczyny zagrały na dużej determinacji. W niektórych momentach mogły mocniej zaatakować, w innych trudniej zagrać zagrywką, ale to są niuanse. Każda z dziewczyn zostawiła serducho na boisku – powiedział po porażce z Chemikiem Jacek Pasiński, szkoleniowiec pilskiego PTPS-u.

Bez niespodzianki obyło się w Pile, gdzie Enea PTPS przegrała z Chemikiem Police 0:3. Momentami jednak była w stanie nawiązać wyrównaną walkę z mistrzyniami Polski. – Wstydu nie było, bo wyszłyśmy z dziesiątki. Natomiast mogłyśmy zagrać jeszcze lepiej. To nie była nasza gra. Momentami miałyśmy duże problemy w przyjęciu, przez co był problem z kończącym atakiem – podkreśliła Anita Kwiatkowska, atakująca wielkopolskiego zespołu, który do walki zerwał się w trzecim secie. W środkowej jego fazie wypracował sobie nawet trzypunktowe prowadzenie, ale to było za mało na Chemika. – W trzeciej partii prowadziłyśmy, ale policzanki udowodniły, że są od nas zdecydowanie lepsze i wygrały 3:0 – dodała zawodniczka PTPS-u. Słabszej postawy pilskiej ekipy nie chciała ona usprawiedliwiać nieobecnością Ogons i Austin. – Grałyśmy w takim składzie, w jakim grałyśmy. Każda z nas dała z siebie wszystko, walczyłyśmy o dobry wynik – zaznaczyła Kwiatkowska.



W podobnym tonie wypowiedział się trener PTPS-u, który zwrócił uwagę, że pilanki jeszcze nie weszły na odpowiedni poziom grania po dłuższej przerwie w rozgrywkach. – Po ciężkiej pracy musi być okres regeneracji. Przypadł on w okresie świątecznym. W związku z tym wiedzieliśmy, że nie jesteśmy w optymalnej formie sportowej. Zdawaliśmy też sobie sprawę, że sportowo rywal jest daleko przed nami – podkreślił Jacek Pasiński, który jednak częściowo był zadowolony z postawy swoich podopiecznych. – Momentami graliśmy z Chemikiem jak równy z równym. W trzecim secie nawet przeważaliśmy, ale diabeł tkwił w szczegółach. Mogliśmy odskoczyć na pięć punktów przewagi, ale proste błędy sprawiły, że dziewczyny spuściły głowy, a policzanki odjechały i dograły mecz do końca – dodał szkoleniowiec pilanek.

Docenił on klasę rywalek, ale jednocześnie podkreślił, że jego podopieczne zaprezentowały się przyzwoicie na tle tak wymagającego przeciwnika. – Taki mecz bardzo trudno się gra, ogląda i prowadzi jako trener, dlatego że u rywalek była zdecydowanie większa siła ognia. Nam nikt braku ambicji nie może zarzucić. Dziewczyny zagrały na dużej determinacji. W niektórych momentach mogły mocniej zaatakować, w innych trudniej zagrać zagrywką, ale to są niuanse. Każda z dziewczyn zostawiła serducho na boisku – podkreślił Pasiński, który trochę żałował, że w PTPS-ie zabrakło dwóch ogniw. – Gdybym w grudniu wiedział, że tych zawodniczek nie będzie, to sytuacja byłaby inna. Na dwa dni przed meczem zostały wyciągnięte dwie zawodniczki z szóstki. W związku z tym staraliśmy się je jakoś zastąpić. Zmienniczki wstydu nie przyniosły, bo nie zostaliśmy pobici do dziesięciu czy jedenastu – zakończył trener wielkopolskiej ekipy.

źródło: inf. własna, youtube.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-01-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved