Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Jacek Nawrocki: Zabrakło nam fantazji i wariactwa

Jacek Nawrocki: Zabrakło nam fantazji i wariactwa

Reprezentacja Polski zmagania grupowe w mistrzostwach Europy zakończyła porażką 0:3 z Azerbejdżanem i w środę zagra w barażu o ćwierćfinał. Polki jedynie w trzecim secie prowadziły z rywalkami wyrównaną walkę. – W pierwszym secie wyszłyśmy na parkiet nieco sparaliżowane. W drugim było już lepiej, a w trzecim zabrakło trochę szczęścia i umiejętności. Mówi się, że zwycięstwa cieszą, a porażki uczą – skomentowała rozgrywająca biało-czerwonych, Joanna Wołosz.

Polki spotkanie z Azerbejdżanem rozpoczęły bardzo źle i uległy rywalkom 14:25. Potem było już trochę lepiej, a w trzeciej odsłonie podopieczne Jacka Nawrockiego nie wykorzystały prowadzenia w końcówce. – W pierwszym secie wyszłyśmy na parkiet nieco sparaliżowane. W drugim było już lepiej, a w trzecim zabrakło trochę szczęścia i umiejętności. Mówi się, że zwycięstwa cieszą, a porażki uczą – mówiła Joanna Wołosz. – Jak spojrzymy na nasz zespół, to chyba nikt nie miał okazji zagrać z taką siłą ofensywną po drugiej stronie siatki. Proszę mi wierzyć, ale Azerki strzelały bardzo mocno i ten mecz na pewno dał nam kolejne doświadczenie. W trzecim secie nawiązałyśmy równą walkę i to może cieszyć, bo mówiąc pół żartem, pół serio – nie jeden mężczyzna miałby problem z przebiciem się przez tak szczelny blok – przyznała rozgrywająca polskiej kadry. Teraz Polki będą miały dwa dni na odpoczynek przed meczem barażowym. – Musimy teraz trochę odpocząć, złapać oddech i przygotować się na baraż. Jestem przekonana, że trener nas odpowiednio zmotywuje. Będzie miał trochę więcej czasu na spokojny trening, aby popracować nad niektórymi elementami. Trzeba walczyć dalej. Na pewno nie spuścimy głowy – zapewniła Wołosz.



Spotkanie z Azerkami zakończył autowy atak Polek. – Strasznie żal tej jednej piłki… – mówiła Aleksandra Krzos i dodała: – Nie da się ukryć, że Azerki były dziś od nas lepsze. Powiem jednak przewrotnie, że dobrze jest się zmierzyć z tego typu zespołami. Zdobywamy niezbędne doświadczenie, bo nie na co dzień mamy okazję grać z tak mocną drużyną. Teraz czeka nas baraż i walka o ćwierćfinał, na który mamy wielki apetyt. Czeka nas trudny mecz, bo tu już nie ma drużyn z przypadku. Będziemy walczyć, nie poddajemy się, bo osiągnęłyśmy pewien pułap, z którego nie chcemy schodzić – zakończyła polska libero.

Chociaż premierowa odsłona była wielką porażką biało-czerwonych, to pierwsze akcje nie wyglądały tak źle, jak wskazywałby na to wynik tej partii. – Zaczęliśmy może nie najgorzej, myślę tu o pierwszych piłkach. Do pierwszej przerwy nie wyglądało to źle. Natomiast później nie potrafiliśmy zatrzymać ani Rahimowej, ani Mammadowej. Nieźle grała Poznyakowa – ocenił Jacek Nawrocki. Szkoleniowiec Polek podkreślił, że rywal był z najwyższej półki. – Żeby mieć kontakt z taką drużyną, trzeba grać na dużym ryzyku w zagrywce i trochę na wariata w ataku. Tu normalnie nasze dziewczyny – nie chcę być źle zrozumiany – rzadko mają okazję grać przeciwko takiej zagrywce jak np. była w drugim secie, gdzie piłka po zagrywce z wyskoku osiągała ponad 100 km/h. To oddaje obraz tego meczu. Mieliśmy okazję w trzecim secie. Niestety tam tej fantazji i wariactwa zabrakło. Zagraliśmy parę standardowych piłek. Nie udało się skończyć, stąd też taki wynik – wyjaśnił selekcjoner.

Pomimo porażki w dwóch pierwszych odsłonach Polki nie złożyły broni i w trzecim secie walczyły jak równy z równym. Niestety ostatni atak w meczu okazał się autowy, choć zdaniem polskiej ekipy piłka otarła się o blok. – Na pewno szkoda tego meczu. Dwa pierwsze sety to nie była nasza gra. Malwina nam ciągnęła atak, a niestety my się nie dołączyłyśmy. Jak zaczęłyśmy już trochę inaczej grać w trzecim secie, gdzie każda coś od siebie dołożyła, to jak widać wynik był na styku, ale sędziowie zdecydowali, że wygrał Azerbejdżan. Myślę, że gdyby ten ostatni punkt był inaczej rozstrzygnięty, to one już byłyby pod presją. Cały czas trener z boku je tam uspokajał, bo widział też, że się gotują. I myślę, że wynik był otwarty – podsumowała Martyna Grajber. – Nam dwa pierwsze sety w ogóle nie wyszły. Powiem szczerze, że pierwszy raz się spotkałyśmy z takim przeciwnikiem, że dziewczyny na skrzydłach mają po dwa metry! Wszyscy mówili, że trzeba grać kombinacyjnie, ale jeżeli na co dzień nie spotykamy się z takimi dziewczynami, to ciężko jest zacząć tak grać. Owszem, mamy wśród siebie wysokie zawodniczki, ale nie brylujemy warunkami fizycznymi. Ciężko się grało. To był pierwszy mecz z przeciwnikiem, który atakował nad blokiem. Ale w trzecim secie pokazałyśmy, że można z tym zespołem grać. Zaczęłyśmy bardziej kombinować, oszczędzać punkty i nie ryzykować, ale niestety sędziowie zdecydowali, że Azerbejdżan wygrał – dodała przyjmująca polskiej kadry.

źródło: inf. własna, pzps.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved