Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Jacek Nawrocki: „Rodzynek” może pojawić się zawsze

Jacek Nawrocki: „Rodzynek” może pojawić się zawsze

Pojedynek pomiędzy zespołem SMS-u PZPS Szczyrk a AZS-em AWF Warszawa obserwował trener reprezentacji Polski, Jacek Nawrocki. – Kontakt z trenerami i obecność na meczach I ligi daje możliwość nieprzegapienia jakiegoś „rodzynka”, który może się pojawić zawsze i na każdym poziomie – mówi szkoleniowiec biało-czerwonych, który ze szczególną uwagą przygląda się zwłaszcza postępom uczennic Szkoły Mistrzostwa Sportowego.

Obserwuje pan spotkanie I ligi pomiędzy AZS-em AWF Warszawa a SMS-em PZPS Szczyrk. Jakie są oczekiwania względem tych dziewczyn jako potencjalnych kandydatek do gry w reprezentacji?

Jacek Nawrocki: – Myślę, że możemy tutaj spokojnie powiedzieć, że sytuacja w żeńskiej siatkówce jest aktualnie taka, że żadna utalentowana dziewczyna nie może umknąć naszej uwadze. Na pewno rozgrywki ekstraklasy i I ligi muszą być wnikliwie obserwowane. Jeżeli chodzi o zaplecze ekstraklasy, to szkolenie centralne ma swojego reprezentanta w postaci zespołu ze Szczyrku. Tam grają dziewczyny, które będą nas reprezentować na najbliższych kwalifikacjach do mistrzostw Europy (ME U19 – przyp. red.), na które mam nadzieję awansują i będą grać w europejskim czempionacie. Są to również potencjalne kandydatki do reprezentacji seniorek. Cały czas idziemy w kierunku odmłodzenia tej kadry i mając to na uwadze, musimy obserwować te zawodniczki. Ja bardziej patrzę na umiejętności indywidualne zawodniczek niż na cały zespół.

Czy w ciągu tych trzech lat, kiedy jest pan trenerem reprezentacji Polski, udało się wypracować dobrze funkcjonujący system szkolenia, komunikacji z trenerami klubowymi i szkoleniowcami reprezentacji młodzieżowych?



– Generalnie nie mamy kłopotów, jeśli chodzi o kontakty z trenerami ligowymi, tutaj ta komunikacja jest. Co do szkolenia centralnego – wiadomo, że Szkoła Mistrzostwa Sportowego została przeniesiona z Sosnowca do Szczyrku. Myślę, że dziewczyny mają tam stworzone idealne warunki do tego, żeby się rozwijać i w przyszłości bić się o najwyższe cele. Mam wrażenie, że jest dosyć duży postęp, jeżeli chodzi o selekcję. Wydaje mi się, że w tej chwili musimy trochę poczekać na to, by praca z młodzieżą dała efekt w postaci czołowych miejsc na dużych imprezach, na co pewnie czekają kibice.

W ostatnich sezonach coraz więcej bardzo młodych siatkarek trafia do ekstraklasy. Czy jest to dla nich korzystne?

– Jeżeli jest to mądre przejście do ekstraklasy, zawodniczka nie jest „zamrożona” w kwadracie na rok, dwa, to jestem jak najbardziej za takim rozwiązaniem. Liga została bardzo rozszerzona, stąd miejsc w tym sezonie było bardzo dużo. Myślę, że młode dziewczyny mogą spokojnie walczyć o miejsca w pierwszych szóstkach. Najgorsza sytuacja jest wtedy, kiedy taka zawodniczka trafi do renomowanego zespołu i tam nie dostaje szans pokazania się. Lepiej, jeżeli odgrywa w drużynie główną rolę, nawet jeśli ten zespół walczy o niższe cele.

Czy powoli udaje się wypełnić tę lukę pokoleniową, która powstała po „złotkach”?

Uważam, że jeszcze daleko nam do tego, żeby mówić, że jest już zupełnie dobrze. Musimy pracować na każdym polu, zarówno od strony strukturalnej ligi, jak i zespołów ekstraklasowych, pracy z młodzieżą w klubach. To wszystko składa się na pokrycie tej luki. Nie ma co już się cofać, pewnych rzeczy już nie zmienimy, ale musimy zadbać o naszą przyszłość. Reprezentacja seniorek, juniorek i kadetek, Szkoła Mistrzostwa Sportowego, Siatkarskie Ośrodki Szkolne, kluby – to miejsca, gdzie musimy wykonywać dobrą pracę i wtedy siatkówka żeńska w Polsce osiągnie taką pozycję, o której wszyscy marzą.

Czy nie martwi pana fakt, że o ile na krajowym podwórku zdarzają się bardzo zacięte mecze, które mogą budzić optymizm, to jednak w Lidze Mistrzyń ekstraklasowe zespoły nie radzą sobie już tak dobrze?

– Akurat tak się składa, że w większości tych klubów, jak choćby w zespole z Rzeszowa, podstawowe role odgrywają zawodniczki zagraniczne. Dla mnie jest to jedna z drużyn, która jest faworytem do zwycięstwa w naszej lidze. Natomiast faktycznie, biorąc pod uwagę występy tych zespołów, gdzie mamy więcej reprezentantek Polski, to pokazuje to, że jesteśmy o krok z tyłu. Tak jak powiedziałem, budowanie silnej reprezentacji to jest proces, który potrwa kilka lat. Nie zachłystujmy się jednak spotkaniami ligowymi, które często charakteryzują się dużym nakładem emocjonalnym, ale zdarza się, że nie idzie to w parze z najwyższym sportowym poziomem. Oczywiście nie chcę tutaj nikogo za to winić, bo wszyscy pracują najlepiej, jak potrafią.

W ostatnim czasie seria porażek przytrafiła się drużynie Budowlanych Łódź, ekipie, w której gra najwięcej reprezentantek Polski. Można tu mówić o kryzysie?

– Czy to jest kryzys, trudno powiedzieć. Mamy środek rozgrywek ligowych, każdy ma swoje lepsze i słabsze momenty. Na pewno nie jest łatwo zespołowi Budowlanych godzić grę w ekstraklasie z grą w Lidze Mistrzyń. Ja patrzą na to z takiej strony, że jest to bardzo dobry poligon dla tych dziewczyn. Na pewno gdy wyjdą z tych tarapatów, to będą dużo silniejsze. Co do wszelkich ocen musimy z tym poczekać, przynajmniej do końca rundy zasadniczej.

Niepokojącym jest także to, że mecz pucharowy pomiędzy Budowlanymi Łódź a Muszynianką Muszyna odbędzie się przy pustych trybunach, bo tego samego dnia, 31 stycznia, swój pojedynek w Lidze Mistrzów rozgrywać będzie w Atlas Arenie Skra Bełchatów…

– Nie znam przyczyny, nie wiem, dlaczego ten mecz musi się odbyć akurat w tym czasie. Nie znam całej sytuacji, szczegółów, więc nie będę się wypowiadał na ten temat. Myślę jednak, że można by było znaleźć tutaj jakiś lepszy kompromis.

Poza meczami LSK stara się pan także jak najczęściej obserwować siatkarki grające czy to w ostatnich zespołach ekstraklasy, czy też właśnie w I lidze. Jakie mogą być tego efekty?

– To jest obserwacja, która ma dać mi jakiś obraz różnicy pomiędzy poziomem, na jakim jest młodzież względem zawodniczek bardziej doświadczonych występujących czy to w I lidze, czy w ekstraklasie. Zespół ze Szczyrku obserwuję i podczas treningów, i na meczach. Tak jak powiedziałem, w przyszłości być może znajdzie się tutaj kilka kandydatek do gry w reprezentacji. Patrząc na to szerzej, kontakt z trenerami i obecność na meczach I ligi daje możliwość nieprzegapienia jakiegoś „rodzynka”, który może się pojawić zawsze i na każdym poziomie. Siatkówka męska pokazała, że często zawodnicy z I ligi trafiali do ekstraklasy i szybko też do reprezentacji, odgrywając w niej pierwszoplanowe role.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2018-01-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved