Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > J. Grabowski: Budżet jest w budowie, to trudny temat

J. Grabowski: Budżet jest w budowie, to trudny temat

fot. Łukasz Krzywański

Jacek Grabowski, prezes Impelu Wrocław, wyjaśnił, dlaczego klub wycofał się z Ligi Mistrzyń, ocenił poprzedni sezon i zdradził, jak będzie wyglądał szkielet drużyny w Orlen Lidze 2016/2017. – Byliśmy uczniem z potencjałem na szóstkę, a dostaliśmy piątkę – powiedział.

Po minionym sezonie mam wrażenie, że Impel Wrocław jest jak piątkowy uczeń, który dostał na świadectwie czwórkę. Niby to ocena pozytywna, ale jednak rodzice nie są do końca zadowoleni.



Jacek Grabowski: Ja bym powiedział, że to był uczeń z potencjałem na szóstkę, a dostał piątkę. (śmiech)

Tak też może być, gdyby brać tę współczesną skalę ocen.

– Nie zawsze można wykrzesać do końca cały potencjał. Nie zawsze mamy na to do końca wpływ i tak było z naszym zespołem. Przyszliśmy na rozpoczęcie roku bardzo ładnie ubrani, ale okazało się, że wpływ na ocenę mają jeszcze inne rzeczy – na przykład konkurencja. Chemik Police był naprawdę mocny. Liczyliśmy na to, że nie będzie aż tak silny.

Jak wy zaczęliście ogłaszać transfery, to okazało się, że Chemik jest trochę z tyłu.

Tak. Pierwsi zaczęliśmy działać i pewnie stąd pojawiły się takie opinie, że to my jesteśmy liderem. Chemik zrobił to później, ale dokonał spektakularnych transferów. Zatrudnił dwie najlepsze, polskie rozgrywające, do tego Madelaynne Montano i Helenę Havelkovą. Zatrzymał też pozostałe najważniejsze siatkarki. Dzięki temu miał tak naprawdę dwie szóstki i to wykorzystywał. Do Legionowa pojechał na przykład właściwie drugą siódemką. Gdy mowa o nas – nie każda drużyna potrafi od razu korzystać ze swojego potencjału. Nasz zespół rozwijał się dość wolno i nie do końca spełnił oczekiwania. Stąd też decyzja o zmianie trenera w połowie rundy zasadniczej.

Jakie popełniliście błędy? Personalnie tak samo teraz zestawiłby pan ten zespół?

– Dziś mam inną wiedzę, ale wówczas wydawało nam się, że bardzo dobrze dobieramy skład. Nasze transfery to nie były przecież strzały w ciemno. Wszystko dawało dobry obraz, ale okazało się potem, że nie wszystko jest takie proste. Chyba tak jest w każdym klubie. Budowa drużyny to jest proces. Dużo bym teraz nie zmienił.

W drużynie też działy się jakieś niepokojące rzeczy, prawda? Były jakieś tarcia czy to indywidualne problemy zawodniczek? Wiem, że jakieś kłopoty miała Carolina Costagrande?

Tarć nie było. Zespół cały czas trzymał się w miarę dobrze. Carolina dostała krwiaka po pobieraniu krwi podczas rutynowych badań. Może to jakieś jej predyspozycje, może jakiś błąd. Ta banalna sprawa odbiła się z pewnością na treningu i jej dyspozycji. Dość szybko z tego wyszła, ale kilka osób zdążyło ją już skreślić. A przecież w wielu meczach była później ostoją tego zespołu. Spisywała się pewnie w przyjęciu zagrywki. Nie była tak widowiskowa jak Katarzyna Skowrońska-Dolata, nie wbijała gwoździ, dlatego jak ktoś miał dużo złej woli, to mógł w niej widzieć emerytkę. To cały czas jest ten sam punkt – gdy ktoś uderza mocno, a ktoś inny technicznie, po palcach. Tu nie chodzi o wrażenia artystyczne, bo to nie jest gimnastyka. Ja nawet bardziej doceniam taki techniczny kunszt. Wszystko wpływało na to, że zespół grał nierówno. Potrafił wygrać z Chemikiem, a potem męczyć się z pilankami.

Zrezygnowaliście z gry w pucharach i tę decyzję można zrozumieć, bo koszty są duże, a pieniądze do zarobienia niewielkie. Może wcześniej trzeba było tak zrobić? Może cała polska siatkówka powinna mówić wspólnym głosem w tej sprawie?

– Mówiliśmy o tym wcześniej. Nasze wycofanie traktuje się jako efekt obniżenia budżetu, a to nie jest tak, że nas nie stać. To wspólna demonstracja, bo zrezygnował także Atom Trefl Sopot oraz Lotos Trefl Gdańsk. Oczywiście są kluby, które będą grały w pucharach, bo mają swoją politykę. Może sponsorzy sobie tego życzą. Dla nas rozgrywki w tym kształcie nie dają wielkich korzyści, a nie budujemy zespołu, który będzie mógł wygrać Ligę Mistrzyń czy Puchar CEV. Dlatego skupiamy się na lidze. Brałem udział w spotkaniu przedstawicieli wszystkich klubów grających w pucharach w minionym sezonie. Mówiliśmy tam jednym głosem, spisaliśmy nasze uwagi i przekazaliśmy to do nowego zarządu CEV, który działa od jesieni ubiegłego roku. Z tego co wiem, prezydent Aleksandar Boricić przykłada do tego dużą wagę. Zależy mu, żeby jego kadencja kojarzyła się ze zmianami w pucharach, bo teraz faktycznie są trochę kuriozalne.

O ile mniej pieniędzy będzie miał Impel na kolejny sezon? 30 procent?

– Budżet jest w budowie, więc to temat trudny. Nie chciałbym jednak, żeby teraz we wszystkich tytułach prasowych pojawiało się: „Impel zakręca kurek siatkówce”. Firma Impel na to nie zasłużyła, bo dzięki niej mamy tę siatkówkę we Wrocławiu. Musi teraz trochę ograniczyć finansowanie, ale myślę, że nadal w siatkówce nie będzie drugiego tak hojnego, prywatnego sponsora. Prezesi Impelu cały czas są mocno związani z zespołem, także emocjonalnie. Zależy im, aby drużyna walczyła o jak najwyższe cele. Oczywiście nie możemy zakładać, że to będzie mistrzostwo Polski. Mam nadzieję jednak, że powstanie ambitny zespół, którego nie będziemy się wstydzić.

Kto zatem zostaje na przyszły sezon w drużynie?

Agata Sawicka, Agnieszka Kąkolewska, Monika Ptak i Ola Sikorska, którą przestawiamy na przyjęcie. Będzie też Basia Cembrzyńska i Magda Stasiak, druga libero. Na tej pozycji mamy zatem komplet. Zostaje z nami Asia Kaczor. Liczymy, że jako wrocławianka i wielka profesjonalistka będzie ważną postacią zespołu.

Cały wywiad Jakuba Gudera dostępny jest w Gazecie Wrocławskiej

 

źródło: gazetawroclawska.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved