Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Izabela Bełcik: Nie lubię przeprowadzek

Izabela Bełcik: Nie lubię przeprowadzek

fot. Katarzyna Antczak

– Nie lubię przeprowadzek. Kiedy solidny klub proponował mi przedłużenie kontraktu, godziłam się. Zresztą po sukcesie w mistrzostwach Europy trafiałam do klubów z czołówki ligowej. Nie miałam na co narzekać i nie szukałam innych opcji – mówi o zakończonej niedawno karierze sportowej Izabela Bełcik.

Aleksandra Jagieło powiedziała niedawno, że rok przygotowywała się do zakończenia kariery i miniony sezon grała w BKS-ie Bielsko-Biała ze świadomością, że jest ostatnim. Jak było z tobą?



Izabela Bełcik:Miałam takie myśli już w poprzednim sezonie. Długo się zastanawiałam, ale ostatecznie przedłużyłam kontrakt. Jednak w ostatnich miesiącach byłam przekonana na 99 procent, że kończę karierę.

Jak gra się o najwyższe cele w takim kontekście?

– Sezon 2017/2018 była dla naszego zespołu bardzo trudny. Nie ukrywam, że miałam wtedy różne myśli, miedzy innymi takie, czy warto było przedłużać karierę o kolejne 12 miesięcy. Ale musiałyśmy się ogarnąć. Dobrze, że udało nam się na końcu zdobyć mistrzostwo. Wcześniej miałyśmy problemy. Muszę przyznać, że było to dla mnie trudne również pod względem psychicznym, bo byłam kapitanem tej drużyny.

Mistrzostwo to oczywiście sukces, ale były też spektakularne porażki. Która bolała bardziej – odpadnięcie po fazie grupowej Ligi Mistrzyń, czy porażka z pierwszoligową Radomką i odpadnięcie z Pucharu Polski?

– Chyba jednak to drugie, bo nikt się tego nie spodziewał. Zagrałyśmy słabo, a Radomka fantastycznie. Jestem przekonana, że gdyby to był dwumecz, awansowałybyśmy do turnieju finałowego. Ale taki jest regulamin Pucharu Polski i odpadłyśmy. Większość z nas była wtedy w szoku. W Lidze Mistrzyń byłyśmy w stanie wyjść z grupy, gdybyśmy były w pełni zdrowe. A w decydującym meczu właściwie próbowałyśmy „skleić” zespół. Nie wiedziałyśmy, kim na jakiej pozycji grać. To był najcięższy moment w sezonie.

A co było najtrudniejsze w całej karierze? W związku z czym czujesz największy niedosyt?

– Był taki moment, kiedy reprezentacji udało się awansować na igrzyska w 2008 roku, a mnie tam nie było. Moje koleżanki poleciały do Pekinu, ja nie.

Czułaś żal do trenera Bonitty?

– Być może było jakieś rozdrażnienie. Ale ogólnie moja współpraca z selekcjonerem nie wychodziła wtedy dobrze. Trzeba też dodać, że był to sezon po mojej kontuzji. Pojechałam na mistrzostwa Europy, ale na kolejnych zgrupowaniach mnie zabrakło. Później, z perspektywy czasu, pomyślałam sobie, że skoro odrzucili mnie na samym początku, to nie miałam szans walczyć o igrzyska. Były przecież dziewczyny, które miały nadzieję do samego końca, a do Chin nie poleciały. Dla nich to na pewno był większy cios.

A największe sukcesy? Nie będę zaskoczony, jeśli wymienisz dwa złote i brązowy medal mistrzostw Europy. Jesteście – z Aleksandrą Jagieło – najbardziej utytułowanymi polskimi siatkarkami w historii, jeśli chodzi o imprezy tej rangi.

– Trzy medale to naprawdę sporo, a muszę przyznać, że była duża szansa na cztery. W 2007 roku grałyśmy w mistrzostwach Europy w Belgii i Luksemburgu z Bonittą. Szkoda tego turnieju, bo miałyśmy silną ekipę i mogłyśmy stanąć na podium. Jednak skończyło się na czwartym miejscu. Cieszę się, że w trakcie kariery siatkarskiej mogłam uczestniczyć we wszystkich momentach, kiedy polskiej reprezentacji wiodło się dobrze.

W tym roku Polki nie zagrają w mistrzostwach świata, ale będą rywalizowały w Lidze Narodów z całą światową czołówką.

– Rozmawiałam z dziewczynami, powołanymi w tym sezonie do reprezentacji i głęboko wierzę, że utrzymają się w najwyższej klasie rozgrywek. Liczę na miejsce w środku stawki. Szkoda, że nie ma Asi Wołosz na rozegraniu. Dobrze jednak, że Malwina Smarzek wróciła na prawe skrzydło i będzie mocnym punktem zespołu. Trzeba się cieszyć, że mają możliwość grania z najlepszymi. Chodzi tylko o to, żeby wykorzystały tę szansę.

W przyszłym roku mistrzostwa Europy odbędą się między innymi w Polsce. Polska kadra będzie w stanie ugrać coś znaczącego?

– Z jednej strony w turniejach u siebie jest większa presja, ale też nie można się nastawiać na duże wyniki, bo ostatnio nie osiągamy sukcesów. Każde miejsce wyżej niż w poprzednich mistrzostwach Europy będzie dobrym osiągnięciem. Trzon dzisiejszej reprezentacji tworzą zawodniczki doświadczone, ograne w dobrych klubach, również zagranicznych.

Grałaś w pięciu profesjonalnych klubach – Gedanii, Nafcie Piła, Muszyniance, Atomie Sopot i Chemiku Police. Jak na niemal 20-letnią karierę to niewiele.

– Nie lubię przeprowadzek. Kiedy solidny klub proponował mi przedłużenie kontraktu, godziłam się. Zresztą po sukcesie w mistrzostwach Europy trafiałam do klubów z czołówki ligowej. Nie miałam na co narzekać i nie szukałam innych opcji.

A takie się pojawiały. Miałaś propozycje z klubów zagranicznych?

– Tak, ale trochę strach przed wyjazdem i stabilizacja sportowa w kraju przekonywały mnie, że lepiej będzie zostać.

Zakończyłaś więc karierę w Chemiku i co teraz? Pozostaniesz przy siatkówce, czy zajmiesz się czymś innym?

– Przez lata grania zabezpieczyłam się do tego stopnia, że jakieś dochody będę miała. Nie muszę się stresować. Na razie ciężko mi się wypowiadać w sprawie swojej przyszłości. Z jednej strony uwielbiam pracę z dziećmi, ale czy nadawałabym się do tego na dłuższą metę? Na pewno nie oddalę się od siatkówki. A później – zobaczymy, co mi los przyniesie.

Rozmawiał Rafał Bała – Redakcja Sportowa Polskiego Radia – więcej w serwisie sport.tvp.pl

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2018-05-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved